Recenzja gry „Brothers: A Tale of Two Sons” (PS3,PC,Xbox 360)

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, nad brzegiem morza, w pewnej skandynawskiej wiosce żył mężczyzna wychowujący samotnie dwóch synów. Pewnego razu, w wyniku nieszczęśliwego wypadku został ranny i wszystko wskazywało na to, że śmierci się nie wywinie. Jedyną szansą na uratowanie ojca mogło być odnalezienie magicznego lekarstwa, znajdującego się daleko za granicami wszystkiego co znane i bezpieczne. Miłość synów była jednak na tyle wielka, że postanowili wyruszyć w podróż.

Jak przystało na baśń fabuła rozpoczyna się smutnym wydarzeniem i zawiązuje w prosty- żeby nie powiedzieć „oklepany” – sposób. Nie spodziewajcie się jednak stereotypowej opowieści o walce dobra ze złem („Fable”), kolorowej i pstrokatej stylistyki („Trine”) i klimatu rodem z historyjek Disney’a.

„Brothers: A Tale of Two Sons” to ukłon w stronę skandynawskiego folkloru, baśni Andersena i gier takich jak „Podróż”, „Limbo” czy „ICO”

. Z pewnością nie jest to tytuł dla dzieci i nie powinniście się dziwić, że według klasyfikacji PEGI dozwolony jest graczom od 16 roku życia. W grze są momenty naprawdę brutalne, a pewnej czynności, do której zmuszają twórcy gry najmłodsi gracze z pewnością nie powinni doświadczać.

Starbreeze Studios

odpowiedzialne do tej pory za typowe gry akcji np. „Syndicate”, „Darkness” czy „PayDay” postanowiło tym razem stworzyć coś zupełnie innego. „Brothers” jest zręcznościową grą platformową z widokiem z góry okraszoną prostymi zagadkami logicznymi, która stawia przede wszystkim na emocjonującą opowieść. Do prac nad grą zaangażowano libańskiego reżysera Josefa Faresa, który specjalizuje się głównie w dramatach obyczajowych i moim zdaniem, to, że „Brothers” wygląda tak, a nie inaczej jest przede wszystkim jego zasługą. Dlaczego?

Przede wszystkim dzięki swojej filmowości. Z tej opowieści można by stworzyć wspaniały film animowany lub film fantasy z żywymi aktorami. Wielokrotnie podczas gry byłam oczarowana pracą kamery i emocjami, jakie przedstawiali swoim zachowaniem bracia. Podobnie jak w przypadku „Podróży” studio Starbreeze pozbawiło grę jakichkolwiek napisów i linii dialogowych. Owszem, ludzie w grze porozumiewają się ze sobą, ale w fikcyjnym, niezrozumiałym dla nas języku. Ich gestykulacja czy ton głosu w zupełności wystarczają do tego, by w mig pojąć ich intencje.

Opowiadanie historii bez użycia słów to sztuka, do której współczesne studia developerskie nie przywiązują wagi

. Tymczasem na przykładzie tej gry okazuje się, że przy pomocy obrazu i dźwięku da się przekazać widzom najpełniejsze, najgłębsze emocje. Z pewnością filmowe doświadczenie Faresa mocno się tu przydało.

Sam scenariusz jest tak niesamowicie różnorodny, że aż trudno uwierzyć, by tyle elementów świata przedstawionego znalazło się w czterogodzinnej grze. Przewodnim motywem w grze, jest motyw drogi. Bracia różnią się od siebie wyglądem i charakterem. Starszy jest spokojniejszy, bardziej odpowiedzialny, przejmuje niejako rolę opiekuna nad młodszym bratem. To on podsadza go w miejscach, do których maluch nie może dosięgnąć. On pyta się o drogę okolicznym mieszkańcom. W końcu to on uczy młodszego brata pokonać lęk przed wodą. Uroczy blondynek jest zaś ciągle dzieckiem – lubi psoty i kocha zwierzęta, a dzięki swojej aparycji wślizgnie się między kraty czy szczeliny. Podczas całej wędrówki doskonale poznajemy ich charakter. Niebagatelne znaczenie ma tutaj sama mechanika rozgrywki, którą za chwilę wyjaśnię. Chłopcy poprzez różne przygody zbliżą się do siebie; ich więź będzie mocna, piękna i dobra – taka jaka właśnie powinna być między rodzeństwem. Gracz także mocno się z nimi utożsamia i przeżywa każde wydarzenie razem z nimi. A ciekawostek tutaj nie brakuje.

Każda lokacja jest absolutnie intrygująca. Nigdy nie wiadomo, co czai się za rogiem i dokąd trafią bracia. Czy troll siedzący smutno nad kotłem wielkości naszych małych bohaterów za chwilę nas pożre, czy wyciągnie do nas pomocną rękę? Co czeka nas w ciemnych korytarzach kopalni? Kto mieszka w zrujnowanym, gigantycznym zamku? Dlaczego śnieżne miasteczko zostało całkowicie opuszczone? Spacerując w grze ciągle i ciągle będziecie żywo zainteresowani tym baśniowym światem. Choć gra jest liniowa to napotkacie w niej kilka zagadek, które nie będą związane z głównym motywem i które czasem będziecie mogli przeoczyć – zachęcam zatem do dokładnego eksplorowania lokacji. Przykładowo podczas wędrówki bracia będą mogli zejść lekko z głównego szlaku. Pod sękatym drzewem młody chłopak będzie chciał się powiesić i tylko od nas zależy co zrobimy. Jeśli mu pomożemy będziemy świadkami pewnej wzruszającej sceny. Do tych właśnie zagadek odnoszą się też wszystkie „osiągnięcia” w grze. W ten sposób twórcy nagradzają tych graczy, którzy będą mieli ochotę odkryć więcej niż pozostali.

Pod względem audio-wizualnym jest dokładnie tak jak powinno być. Przemierzane krainy są kolorowe, ale stonowane – nie krzykliwe jak w przypadku „Trine”. Lokacje są rozplanowane z głową – są miejsca, gdzie można przystanąć i zachwycić się widokami (zorza polarna!). Są miejsca, w których aż chce się pokontemplować nad ludzkim życiem. Są punkty widokowe idealnie odzwierciedlające kulturę skandynawską, przyprószone melancholią i szczególnym umiłowaniem natury, którego my – południowcy może nawet nie zrozumiemy. Ale najważniejsze jest to, że cała wyprawa mocno zapadnie Wam w pamięć. Nie będzie ani jednej chwili, w trakcie której pomyślicie „ej, gdzieś to już widziałem”. Za oryginalne pomysły takie jak lot paralotnią czy skakanie na kozicach po górskich przełęczach należą się twórcom wielkie uznania. Grając miałam wrażenie, że mam do czynienia z super dopracowanym produktem, w którym położenie najmniejszego kamienia zostało dokładnie przemyślane. Do takiego efektu powinni dążyć twórcy, a nie marnować siły na fotorealizm, którego gracze tak naprawdę wcale nie potrzebują. Muzyka wspaniale podkreśla klimat, a szczególny motyw muzyczny po zakończeniu gry będzie chyba już we mnie zawsze wywoływał ciarki na plecach.

Po tych wszystkich słowach powinniście już wiedzieć, że gra jest absolutnie warta każdej ceny. Jednak na deser zostawiłam sobie jeszcze jedną wisienkę. „Brothers” oferuje wyjątkowy sposób sterowania. Zamiast przełączania się między postaciami, tak jak ma to miejsce w wielu platformówkach twórcy postawili na jednoczesną kooperację. Dużym bratem sterujemy przy użyciu lewej gałki analogowej, a małym przy użyciu prawej. Za wszystkie czynności – czy to interakcję z obiektami, czy nawet zwykły skok – odpowiadają dwa przyciski (po jednym dla każdego z braci). Początkowo nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać. Wystarczy, że np. większy brat powędruje na prawą stronę ekranu, a usłyszymy zgrzyt naszych półkul mózgowych;). Dlatego właśnie zagadki są łatwe do rozwiązania – bo cała sztuka polega na odpowiednio zręcznym manipulowaniu bohaterami, a nie na męczeniu szarych komórek. Pisałam wcześniej, że bracia są różni pod względem charakteru i to najmocniej widać w przypadku interakcji z postaciami NPC. Młodszy brat pogłaszcze małego kotka, podczas gdy starszy będzie trzymał go na dystans. Ten drugi z kolei będzie próbował dyskretnie obudzić śpiącego pijaka, gdy ten pierwszy bez wahania obleje go wiadrem zimnej wody. Odkrywanie wszystkich tych zależności to doskonała zabawa i równocześnie kolejny z procesów budujących klimat gry.

Na końcu tej recenzji powinnam zamieścić Wam moje łzy, których nie mogłam powstrzymać w pewnych momentach. Jeśli nie jesteście z kamienia gwarantuję Wam, że także się wzruszycie. Ostatni twist fabularny jest tak niesamowity, że oddam swoją rękę i połowę konsoli każdemu, kto na niego wpadnie. Gry takie jak „Brothers” są tym, czego oczekuję – emocjonującymi opowieściami o rzeczach wartościowych, gdzie dobro nie zawsze wygrywa ze złem, wesołe postacie nie zawsze okazują się pozytywne, a wrogów zwalcza się sprytem – nie przemocą. Bez wsparcia filmowego reżysera jestem pewna, że gra skończyłaby jako kolejna, niczym nie wyróżniająca się platformówka. A tak, dzięki połączeniu doświadczenia studia developerskiego i talentu Faresa otrzymaliśmy tytuł, o którym będziemy pozytywnie mówić przez lata…

Ocena: 90/100

Plusy:

+ emocjonujący scenariusz

+ filmowe sceny, których Naughty Dog, by się nie powstydziło

+ ciekawy system sterowania

+ oprawa audio-wizualna

Minusy:

– miejscami praca kamery lekko szwankuje

Tytuł:

Brothers: A Tale of Two Sons

Producent:

Starbreeze Studio

Wydawca:

505 Games

Platforma:

PC, PS3, Xbox 360

PEGI

: 16

Data premiery:

PC, PS3 – 3 września 2013, Xbox 360 – 7 sierpień 2013

Cena:

59 zł (grę można zakupić wyłącznie w dystrybucji cyfrowej)