The Last of Us: takiego zakończenia nikt się nie spodziewał!

Naughty Dog tak dobrze bawiło się na planie gry, że jedną z kluczowych scen nagrano w zupełnie innej konwencji.

Od razu ostrzegam, że poniższy materiał jak i tekst w oczywisty sposób zdradzają fabułę gry, więc jeśli jeszcze nie graliście w The Last of Us to dla własnego dobra lepiej zamknijcie stronę.

Po miesiącach ciężkiej pracy i tygodniach sesji w studiu motion capture reżyser Naughty Dog –

Neil Druckmann – postanowił trochę rozluźnić atmosferę. Podczas jednej z ostatnich scen w grze, gdy Joel konfrontuje się z Marlene reżyser potajemnie poprosił aktorkę odgrywającą rolę kobiety, by odśpiewała swoją kwestię. Ku zdziwieniu wszystkich jej śladem poszedł także Troy Baker, który podkładał głos za Joela. Dzięki spontaniczności i umiejętnościom aktorów finałowa scena The Last of Us zmieniła się w świetny musical. Fani gry są zachwyceni tym pomysłem i już wyobrażają sobie całą grę w takiej konwencji. Szkoda, że śpiew Joela przegapiła nieprzytomna Ellie, która tak bardzo chciała go zobaczyć w roli piosenkarza;).