Canon chce wprowadzić aparat z zoomem 100x

W tym szaleństwie jest metoda...

Producenci aparatów cyfrowych starają się zawsze odgadnąć, co lubią konsumenci. A konsumenci najbardziej ze wszystkiego lubią proste rozwiązania i proste przekazy. Takie na przykład jak ten, że jak jeden aparat ma matrycę o rozdzielczości 10 mln pikseli, a drugi wyposażono w 20 mln pikseli, to ten drugi jest na pewno lepszy. Na pewno…

Podobnym przykładem informacji prostej i w gruncie rzeczy… bezużytecznej, jest krotność optyczna zoomu. Tu moglibyśmy jeszcze złośliwie dodać coś o kompleksach niektórych osób, ale w każdym razie powszechne przekonanie wygląda tak, że im dłuższy zoom, tym lepszy.

A skoro tak, to trzeba taki długi zoom zaoferować. Rywalizacja między producentami trwa zatem w najlepsze. Niedawno palma pierwszeństwa (a właściwie palma długości) należała do Nikona P510 z zoomem 41,7x, potem na czoło wysunął się aparat fotograficzny Canon SX50 (zoom 50x), a ostatnio najdłuższego zooma ma Panasonic FZ70 (zoom 60x). Ale i to może okazać się wynikiem mizernym w stosunku do tego, co planuje Canon. Japoński producent opatentował niedawno konstrukcję optyczną przeznaczoną dla aparatu kompaktowego, w której krotność ogniskowej sięga niemal 100x!

Słowo „niemal” jest tutaj jak najbardziej na miejscu, ponieważ jeśli podliczymy dokładnie, to będzie to zoom 94,44x (ogniskowe 3,6–340 mm). W przeliczeniu na format małoobrazkowy daje to wciskający w fotel zakres ogniskowych 20–1900 mm. To tak, jakbyśmy mieli w tym samym momencie podłączony do aparatu obiektyw szerokokątny, standardowy, teleobiektyw i jeszcze… teleskop.

Schematy konstrukcji zoomów 50x i 100x złożone w urzędzie patentowym.

Czy to ma sens? Można wymienić dwa ważne argumenty „na nie” i inne dwa „na tak”. Po pierwsze, przy tego typu konstrukcjach optycznych zdecydowanie obniża się jakość obrazu (zwłaszcza przy dłuższych ogniskowych). Po drugie, wyglądające imponująco wydłużenie ogniskowej do 1900 mm lub 2000 mm ma w praktyce niewielkie znaczenie, bo kąt widzenia obiektywu, choćby w porównaniu do ogniskowej 500 mm, zmienia się bardzo, bardzo nieznacznie.

Ale istnieje też „po trzecie” i „po czwarte”. Ścigając się na krotność zoomów, producenci przy okazji opracowują obiektywy o coraz bardziej szerokokątnych krótkich ogniskowych – a to rzeczywiście przekłada się na ich użyteczność w praktyce. No i oczywiście im dłuższy zoom optyczny, tym lepiej aparat się sprzedaje – z takim argumentem ciężko dyskutować.

Przy okazji załatwiana jest jeszcze jedna sprawa – rywalizacji aparatów kompaktowych z telefonami komórkowymi. Zanim pojawi się pierwszy smarfton z zoomem 100x (bo założę się, że kiedyś się w końcu pojawi), minie jeszcze dobre parę lat…

Zdjęcie chłopca z lunetą pochodzi z serwisu Shutterstock.