Fotopułapka skradziona i… odnaleziona

W Bieszczadach. Bo każdy ma prawo do odrobiny prywatności ;-)

Lekka, ale prawdziwa historia w sam raz na niedzielne popołudnie;-) Leśniczy Kazimierz Nóżka zamontował na drzewie fotopułapkę, czyli urządzenie z kategorii specjalnych aparatów/kamer przeznaczonych do długotrwałego autonomicznego działania, automatycznie nagrywających materiał zarówno w dzień, jak i w nocy, po wykryciu ruchu w kadrze. Fotopułapka służyła do obserwacji niedźwiedzicy z dwójką młodych. Służyła przez kilka dni, a później – zginęła.

Model fotopułapki produkowany przez firmę Bushnell.
Model fotopułapki produkowany przez firmę Bushnell.

Przybyli na miejsce leśnicy na początku stwierdzili, że zapewne została ukradziona. Po półgodzinnych poszukiwaniach odnaleźli jednak urządzenie w odległości 40 metrów od miejsca montażu. Fotopułapka była uszkodzona, z otwartą obudową i wysypanymi bateriami. Mimo to po wysuszeniu i zmontowaniu urządzenie znowu zaczęło działać.

Fotopulapka odnaleziona przez leśników. Zdjęcie ze strony bieszczady.pl.
Fotopulapka odnaleziona przez leśników. Zdjęcie ze strony bieszczady.pl.

Najciekawszy okazał się jednak film zapisany na karcie pamięci włożonej w fotopułapkę. Wyszło na jaw, że urządzeniem zainteresował się po prostu jeden z obserwowanych młodych niedźwiedzi (ach ta fascynacja techniką;-) ). Zabawa misia polegała na rozłożeniu urządzenia na części, co zresztą zostało uwiecznione aż do momentu, w którym udało mu się wydobyć na zewnątrz baterie. Niedźwiadek nie złożył jednak fotopułapki z powrotem – jak żartują leśnicy, zapewne zabrakło mu jakiejś śrubki.

Skąd my to znamy… 😉

Film „z miejsca przestępstwa”, który zarejestrowała fotopułapka, można obejrzeć tutaj.