Trendy z kickstartera nie zawsze idą w parze z ostatecznym sukcesem

Temu pierwszemu odmawiali wszyscy wydawcy, tłumacząc, że na rynku nie ma już miejsca na wyścigi starymi gruchotami. Ten drugi zebrał na Kickstarterze wymaganą kwotę i wydał grę zgodnie z planem. Pierwszy zarobił właśnie milion dolarów, drugi jest w plecy o prawie dwukrotnie większą sumę.

W listopadzie Next Car Game od studia Bugbear Entertainment trafiło na Kickstartera. Ekipa miała rewelacyjne demo technologiczne, które ukazywało spektakularny poziom zniszczeń i o samej grze pozytywnie mówiły nie tylko portale branżowe, ale także sami gracze, czekający na powrót wyścigów w rodzaju FlatOuta. Niestety z nieznanych przyczyn, być może ze zbyt małego nagłośnienia sprawy, twórcom nie udało się zebrać potrzebnej kwoty na Kickstarterze. Wydawcy nie chcieli nawet słyszeć o grze, w którą „w tych czasach nikt już nie będzie chciał grać”. Mimo to studio nie poddało się i postanowiło sprzedać grę przy pomocy Steam Early Access. To był jak strzał w dziesiątkę! W zaledwie tydzień po premierze wersji alpha do kieszeni studia wpadł okrągły milion dolarów, czyli nawet większą niż pierwotnie zamierzano pozyskać z Kickstartera. Gracze są zachwyceni i czekają na finalną wersję, a studio pracuje dalej w pocie czoła.

W odwrotnym położeniu znalazło się studio słynnego Americana McGee. Spicy Horse osiągnęło na Kickstarterze wymagany pułap finansowy dla swojego hack&slasha osadzonego w orientalnych klimatach. Gra powstawała od 2011r. w 15-osobowym zespole i pochłonęła dwa miliony dolarów. Od jej premiery minął już równo rok. Niestety przez ten czas Akaneiro: Demon Hunters zarobił z ledwością 300 tys.$ (200 tys.$ pochodziło z Kickstartera) w związku z czym Spicy Horse jest na sporym minusie. McGee nie widzi już raczej możliwości uratowania tego projektu – pozostawił w studiu zaledwie 2 osoby, które będą dalej się nim zajmować, ale raczej o grze możemy myśleć wyłącznie w kategoriach porażki. Na Kickstarterowym profilu gracze zarzucają Spicy Horse, że zbyt długo zwlekano z dodaniem opcji multiplayer i konwersją gry na iOS i Androida. Zainteresowanie grą upadło zbyt szybko, a w przypadku produkcji Free-to-play to jak wbicie gwoździa do trumny.

Jak widać zatem po tych dwóch przypadkach nie zawsze sukces na Kickstarterze jest równoznaczny z późniejszym powodzeniem. To też zachęta dla twórców, by nie ustawać w wysiłkach i szukać alternatywnych źródeł dla realizacji swoich marzeń.

0
Źródło: Kickstarter.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.