Żyjąc pośród złudzeń – recenzja The Wolf Among Us: Epizod 2 „Smoke & Mirrors”

Różowo-niebieskie neony Baśniogrodu nie są w stanie zamaskować brudnego, zepsutego społeczeństwa złożonego z ulubionych bohaterów bajek naszej młodości. Krzykliwe barwy i kontrasty grają nam na nosie, by ironicznie wyszeptać "tutaj nic nie jest naprawdę kolorowe"...

Jeśli czytaliście mój poprzedni tekst, wiecie, że co do The Wolf Among Us mam ogromne oczekiwania. Pierwszy epizod rewelacyjnie nakreślił nam barwnych bohaterów Baśniogrodu. Poznaliśmy Bigby’ego, szeryfa całej społeczności, który w tych lepszych czasach był Wielkim Złym Wilkiem, oraz Śnieżkę, która pomagała nam prowadzić śledztwo. W tle przewinęło się wielu innych mieszkańców, których można dość prosto scharakteryzować. Ci uczciwi, dobrzy i pozytywni w baśniach wiodą teraz nieszczęśliwe, smutne i przytłaczające życie, a antagoniści i wszyscy popaprańcy całkiem nieźle urządzili się w realnym świecie. Pierwszy epizod rzucił nas od razu na głęboką wodę: musieliśmy wytypować mordercę z kręgu podejrzanych postaci, a finał pozostawił nas w szoku i niedowierzaniu.

Znając komiks „Fables” zastanawiałam się jak Telltale Games wybrnie z tej sytuacji. Podobna historia rozegrała się już na kartach opowieści obrazkowej i stawiałam dolary przeciwko orzechom, że studio się nią zainspiruje. Ku mojemu zdumieniu epizod drugi potoczył się w zupełnie inną stronę… Czy lepszą niż myślałam? Nie do końca jeszcze jestem przekonana…

Miałam wrażenie, że ten odcinek jest dość ubogi w kontekście rozwoju osobowości postaci w porównaniu do poprzedniego. Z charyzmatycznego, opluwanego przez społeczeństwo szeryfa, Bigby nagle stał się jakiś dziwnie bezpłciowy. Oczom nie wierzyłam, gdy jego reakcją na wyjaśnienie twistu z poprzedniego epizodu była umiarkowana obojętność. Wiem, że chłop ma problemy z okazywaniem uczuć, ale liczyłam na coś mocniejszego- słowne prztyczki, szczerą radość skrytą pod maską ironii itp. Później, podczas gry było mi równie dziwnie, ale zrozumiałam, że problem leży w dużej mierze po prostu w mechanice tego tytułu. Jak wspominałam wcześniej to jest interactive movie – akcja rozgrywa się praktycznie tylko w dialogach. I tu właśnie zaczęłam mieć pewien problem. Uwielbiając komiksowego Bigby’ego znam doskonale jego zachowanie, odruchy, potrafię wyobrazić sobie co powie w danej sytuacji. Bigby to melancholik, furiat, choleryk, zblazowany detektyw. I decydując się na akcje, które przeczą jego osobowości mam wrażenie, ze go tym samym niszczę i spłycam. Jest kilka momentów w grze, np. podczas przesłuchań świadków, gdzie to od nas zależy, czy Bigby okaże cierpliwość i sposobem wyłuska od bohatera informacje, czy delikatnie mówiąc nie będzie się cackał. Z perspektywy gracza czułam podświadomie, że opłaca mi się odgrywać „dobrego glinę”, ale to znowu kłóciło mi się z naszym bohaterem. Innymi słowy osobiście czułam się dziwnie zakłopotana.

Podobały mi się natomiast postacie poboczne. Sinobrody, choć pojawia się na krótko jest idealnym odzwierciedleniem komiksu. Jack jest wkurzającym gadułą zapatrzonym w siebie, ale zdecydowanie najlepiej wypada w tym odcinku Georgie Porgie, właściciel towarzyskiego klubu Puddin’ and Pie, który nie liczy się z nikim, a kobiety traktuje jak przedmioty, na których się zarabia. Znając angielską rymowankę dostrzeżecie jak idealnie został on tu przedstawiony (” Georgie Porgie, Puddin’ and Pie,

Kissed the girls and made them cry, When the boys came out to play, Georgie Porgie ran away”).

Śledztwo jest ekscytujące, gdyż w końcu zaczynamy dopasowywać do siebie elementy układanki. Jeszcze nie wszystko jest oczywiste, ale im głębiej zanurzamy się w sprawę tym zaczynamy dostrzegać, że mordercę cechuje pewna dewiacja. Gdy Bigby natrafi na ostatni ślad z pewnością znów pozostaniecie w nie małym szoku (mi przynajmniej opadła szczęka). Przyuważyłam też zabawne mrugnięcia okiem do widza np. napis na ciężarówce mijanej na światłach, który mówi „Następnym może będziesz ty?”. Oj umie to Telltale rozbudzić naszą ciekawość, a ten epizod dobitnie pokazuje, że nie wszystko jest takie, jakim się na pierwszy rzut oka wydaje.

Pod względem wizualnym i dźwiękowym jest równie olśniewająco co ostatnio, więc nie będę się na ten temat rozpisywać. Niestety technicznie już jest znacznie gorzej. Testowana wersja na PS3 zawiesiła mi konsolę po ledwie 15 minutach gry. Przy każdej zmianie scenerii niemiłosiernie długo musimy czekać na wczytanie lokacji, a miejscami znów widać skoki w animacjach. Od pierwszego epizodu minęły już cztery miesiące. Wiem, że studio ma teraz ręce pełne roboty, ale skoro porywają się na kręcenie kilku serii równocześnie nie można doprowadzać do takich zaniedbań. Może to też kwestia zbyt długiego czasu oczekiwania, ale „Smoke & Mirrors” odebrałam z większym dystansem. Odcinek jest praktycznie pozbawiony akcji jako takiej jeśli nie liczyć krótkiej sprzeczki z Bestią, za dużo też w nim wyborów, które nie mają specjalnego związku ze sprawą. To wszystko sprawia, że ten epizod chyba chętniej obejrzałabym po prostu w kinie.

Ocena: 75/100

Plusy:

+ Scenariusz (ach te zwroty akcji!)

+ Barwni i interesujący bohaterowie

+ Oprawa audio-wizualna

Minusy:

– znikoma ilość dylematów moralnych

– błędy techniczne m.in. skoki w animacjach

– mało elementów, w których mamy do roboty coś więcej niż prowadzenie rozmowy

– Bigby…

Tytuł:

The Wolf Among Us

Producent:

Telltale Games

Wydawca:

Telltale Games

Platforma:

PS3, Xbox 360, PC (w późniejszym okresie także PS Vita i iOS)

Data premiery:

05.02.2014

Język

: angielski

Cena:

19 zł (jeden epizod), 79 zł (przepustka sieciowa na wszystkie 5 epizodów)

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.