Bezsenność w Seattle – recenzja „InFamous: Second Son” (PS4)

Czyli jak to jest, że nie znosząc historii o amerykańskich superbohaterach można pokochać grę, w której stajesz się jednym z nich.

Nie cierpię gości w obcisłych, kolorowych kombinezonach- napinających mięśnie, rzucających młotkami w kosmos, latających bez skafandrów w przestrzeni kosmicznej i ścinających zastępy wrogów jedynie siłą spojrzenia. Z nieskrywaną żenadą obserwuję kino hollywoodzkie przenoszące na ekrany kolejnych Avengersów. Ile razy można ratować świat? Rzadko która opowieść o superbohaterach niesie w sobie ten szczególny rodzaj dramatu, w którym poruszane są bardziej realistyczne problemy niż pokonanie armii zła dążącej do zagłady ludzkości. Pamiętacie „Kronikę” z 2012r.? To był jeden z niewielu filmów traktujących sprawę mocy poważnie. Zadziwiającym zbiegiem okoliczności rozgrywał się on w Seattle – podobnie jak najnowsza część serii Infamous. Gdy rozmawiałam z twórcą gry wspomniał on nawet, że ekipa Sucker Punch zdziwiona była z uwagi na fakt jak bardzo ten film pasował do produkcji, którą dopiero mieli wówczas w powijakach.

InFamous 2 przyniósł mi swego czasu sporo radości, ale pod względem scenariusza nie spełniał moich oczekiwań. Ot, był to niezły sandbox, w którym popychanie fabuły do przodu niespecjalnie mnie interesowało. Second Son pod tym względem mnie pozytywnie zaskoczył i to już od pierwszych minut.

Oglądając zwiastuny promocyjne nie byłam przekonana do nowego bohatera. 24-letni Delsin wyglądał na zadufanego w sobie przystojniaka popisującego się swoimi niezwykłymi zdolnościami. Jednak bardzo szybko przekonałam się do niego obserwując jego relacje z bratem i odkrywając uroki jego osobowości. Delsin Rowe to tytułowy „drugi syn” pozostający zawsze w cieniu starszego brata. Reggie jest poważnym, cieszącym się szacunkiem policjantem, który chcąc nie chcąc musi Delsinowi zastępować ojca. Ten nie zamierza bynajmniej iść w ślady brata – czuje się artystą i ku utrapieniu Reggie’go ozdabia okoliczne budynki kolorowym graffiti. Podczas kolejnej sprzeczki dotyczącej „niszczenia mienia publicznego” bracia obserwują wypadek opancerzonego konwoju. Zanim bohaterowie zorientują się, że ofiary wypadku były tzw. bioterrorystami, czyli osobami obdarzonymi ponadnaturalnymi mocami, Delsin ratując jednego z nich zostanie także obdarzony niezwykłą siłą. Zamiast w typowy sposób ekscytować się umiejętnością kontroli dymu chłopak jest tym początkowo naprawdę przerażony, a jego brat wręcz odchodzi od zmysłów…

Jeśli bowiem ta prawda wyjdzie na jaw społeczeństwo nie da mu żyć, a Departament ds. Obrony Zunifikowanej szybko wsadzi go do kicia. Tutaj nikt nie sądzi po uczynkach. Tu eliminuje się potencjalne zagrożenie, a Przewodnicy latający w powietrzu, strzelający ogniem czy kontrolujący elektryczność nawet jeśli z bioterroryzmem nie mają nic wspólnego są z góry przekreślani – DOZ osiągnęło mistrzostwo w swojej propagandzie. Mieszkańcy Seattle są zastraszeni – w dzielnicach roi się od patroli wyłapujących podejrzanych i bramek kontrolujących przechodniów, na ulicach latają drony monitorujące okolice i jak grzyby po deszczu wyrastają nowe przekaźniki radiowe zakłócające wszelaką komunikacje. Wszystko pod płaszczykiem dobra obywateli…

Mieszkający poza granicami Seattle Delsin najprawdopodobniej miałby w poważaniu sytuację w mieście, gdyby nie następujące po sobie wydarzenia, które doprowadziły do konfrontacji z bezlitosną Augustine, sprawującą kontrolę nad DOZ. Kobieta chcąc wyłudzić na bliskich Delsina zeznania boleśnie ich rani swoją mocą. Chłopak chcąc znaleźć sposób na wyleczenie pokrzywdzonych udaje się z bratem do miasta. Choć w późniejszym etapie gry Delsin dostrzega ogrom zniszczeń dokonanych przez DOZ i poznaje ofiary działań Augustine, co motywuje go do przywrócenia w Seattle sprawiedliwości nadal na pierwszym planie pozostaje ocalenie jego plemienia. Nie galaktyki, nie świata, nie kraju, ale maleńkiej liczby najważniejszych dla niego osób, które poświęciły się dla jego dobra.

Delsin zaskoczył mnie swoją żywotnością. Z pewnością przyczyniły się do tego sesje motion capture i gra aktorska Troy’a Baker’a. Rzadko który bohater gier wideo strzela ciągle takie miny i ma na każdą okoliczność przygotowany cięty komentarz. Delsin jest poważny w momentach, które tego wymagają, ale przez większą część gry czujemy, że wewnątrz jest jeszcze nastolatkiem nakręconym posiadaniem supermocy. Strzelanie dymem czy zamienianie się w neonowy szlaczek sprawia mu wielką radochę i wcale tego nie ukrywa, dzięki czemu i my przejmujemy część jego beztroski. Czujemy się niezwyciężeni, potężni, wyczesani i przede wszystkim wolni…

Główna ścieżka fabularna nie jest długa, ale znajdziecie tu i momenty wzruszeń i efektownej akcji, dowcipnych dialogów, a nawet mrugnięcie okiem do graczy preferujących stylistykę fantasy. Gry z otwartym światem zazwyczaj nie grzeszą dobrymi scenariuszami – tu mamy fajną historię i sympatycznego bohatera. Ale abstrahując od tych wartości Infamous: Second Son posiada dwie zalety, przez które zarwałam kilka nocy.

Pierwszą z nich jest mechanika. W trakcie całej gry będziecie mogli posiąść cztery żywioły, które dalece odbiegają od standardowego ognia, wody czy powietrza. Twórcy naprawdę popisali się w tym temacie kreatywnością. Chciałabym opowiedzieć Wam o mojej ulubionej mocy, ale niestety wiąże się ona z wielkim spoilerem. W każdym razie musicie uwierzyć mi na słowo – oprócz dymu i neonu czeka Was jeszcze coś wspanialszego, co pozwoli na bardzo płynne i efektowne poruszanie się po mieście.

Każdy żywioł ma swoje unikalne właściwości, które możemy rozwijać według uznania za pomocą zebranych podczas rozgrywki odłamków mocy. Mamy i walkę w zwarciu i na dystans, mamy efekty działające zarówno na grupy przeciwników i potężne ciosy kierowane na jedną osobę. Używanie mocy różnicuje też sposób poruszania się. Kontrolując dym możemy wskakiwać w szyby wentylacyjne i błyskawicznie wdrapywać się tym samym na dachy wieżowców, a neon posłuży nam do szybkiego przemieszczania się po poziomym terenie. By korzystać z danej mocy Delsin musi najpierw wessać ją z określonych przedmiotów – sklepowych neonów, kominów, wraków aut itp. Ich rozmieszczenie jest na tyle dobre, że praktycznie rzadko kiedy zdarza się, byśmy musieli latać w poszukiwaniu interesującego nas źródła. Poza tym jest to ogromnie intuicyjne… Z pobliskiej witryny ściągamy neon, dzięki któremu zwolnimy na chwilę czas. Strzelając do wroga i trafiając w pobliskie auta zauważamy unoszący się spod maski dym, do którego wystarczy podbiec, wessać i wystrzelić w grupę przeciwników bombę żarową. Korzystanie z jednej mocy na raz wymusza na graczu pewną strategię i sprawia, że musimy dobrze orientować się w terenie, ale ze sterowaniem poradzą sobie wszyscy.

Sama walka jest bardzo dynamiczna, a wrogowie choć mało zróżnicowani potrafią dać w kość. Każda potyczka na normalnym poziomie trudności stanowi wyzwanie. Przeciwnicy bowiem także korzystają z własnych mocy, potrafią się szybko przemieszczać, tworzyć osłony, czy puszczać serię z działek maszynowych. Delsin na szczęście posiada także automatyczną zdolność regeneracji, więc zawsze można ratować się chwilową ucieczką za róg.

Podobnie jak poprzednie części gry Second Son posiada system karmy, który prowadzi nas do jednego z dwóch zakończeń. Możemy albo zostać superbohaterem, albo antagonistą nie szanującym nikogo i niczego. Sceny, w których wybieramy określoną ścieżkę są na tyle zróżnicowane, że warto przejść grę dwa razy, by zobaczyć jak sprawy wyglądają „po tamtej stronie”. Nie tylko nasze wybory wpływają na kształt karmy. System zalicza także nasze uczynki podczas gry. Samych zadań dla jednej lub drugiej strony ścieżki jest znacznie mniej niż w drugiej części InFamous’a, ale nawet poruszając się po świecie możemy maksować karmę. Przykładowo podczas walki czasami niektórzy przeciwnicy się poddają – wtedy możemy ich albo delikatnie unieszkodliwić, albo brutalnie zamordować. Używając na dystans mocy neonu możemy skierować siłę pocisku na głowę wroga lub na nogi, by otrzymać interesujące nas punkty. Spacerując po mieście czasem będziemy mogli kogoś uzdrowić, albo zaatakować wnerwiających aktywistów. Poziom naszej karmy wpływa na odblokowywanie nowych umiejętności. Oprócz tego warto zbierać karmiczne punkty seriami. Kilka dobrych lub złych uczynków wykonanych pod rząd daje nam dostęp do potężnej supermocy – odrębnej dla każdego z żywiołów. Grając pozytywnym bohaterem musimy zatem uważać, by w trakcie walki nie oberwał przypadkowy przechodzień, gdyż to anuluje nam zebraną do tej pory serię dobrej karmy.

Czym byłby dobry sandbox bez misji dodatkowych? W Seattle ciągle jest coś do zrobienia i chociaż w gruncie rzeczy są to bardzo powtarzalne czynności to i tak wykonuje się je z miłą chęcią. Miasto podzielone jest na dzielnice kontrolowane przez siły DOZ. Biorąc udział w misjach pobocznych np. w niszczeniu bramek kontrolnych, czy wyszukiwaniu z tłumu tajnych agentów zmniejszamy procentowo władzę okupanta. Gdy zmniejszy się ona do 30% odblokowujemy tzw. starcie w dzielnicy, po wygraniu którego ta staje się wolna. Oprócz wspomnianych wyżej działań możemy szukać jeszcze dzienników audio, które przybliżają nam poboczną historię, malować graffiti, strzelać do latających dronów, niszczyć dobrze strzeżone centra DOZ, czy szukać ukrytych kamer bezpieczeństwa. Twórcy umożliwili też zabawę osobom lubującym się w zagadkach detektywistycznych. Gdy zarejestrujemy się na stronie PaperTrails.com będziemy będziemy mogli wziąć udział w zmyślnie skonstruowanym śledztwie wymagającym od nas ingerencji poza konsolą. Żałuję jedynie, że póki co Sucker Punch nie wspominało o implementacji edytora misji, tak popularnego w poprzedniej części, który wypełniłby Seattle unikalnymi zadaniami stworzonymi przez graczy.

Drugim powodem mojego niewyspania była oszałamiająca grafika, która nie pozwalała mi odejść sprzed telewizora. Wierzcie mi – po trailerach wcale nie widać jaka ta gra potrafi być piękna. Efekty cząsteczkowe są rewelacyjne przez co używanie mocy okropnie uzależnia. Nawet graffiti tworzone przez Delsina zachwyca pomysłowością, przypominając stylem prace Banksy’ego. Wszystko jest kolorowe, ale nie przekombinowane. Seattle wygląda bardzo naturalnie – twórcy bardzo postarali się o to, by wiernie oddać wygląd miasta. Mamy nie tylko lokalne sklepiki, ale znane budynki jak Space Needle, z której to rozciąga się oszałamiający widok. Dzielnice mają swój unikalny styl, a przechodnie żywo reagują na naszą obecność. Grając superbohaterem ciągle dostawałam propozycje matrymonialne od obskakujących mnie dziewcząt;) lub klepnięcia w ramię z tekstem „Oby tak dalej brachu!”. Podczas walk nic się nie przycina i nie krzaczy. Jest to zdecydowanie najpiękniejsza gra na PS4 wydana do tej pory.

Twórcy nie zapomnieli także o nowych funkcjach DualShocka. Przy pomocy dotykowego panelu podnosiło się lub popychało niektóre przedmioty, a w jednym miejscu przechodząc przez bramkę należało przyłożyć do niego kciuk, tak jak robił to nasz bohater na ekranie. Fajnie malowało się także grafiti wykorzystując żyroskop i akcelerometr. Do tego wysysając moc najpierw dźwięk rozlegał się w telewizorze, by w ostatniej fazie przenieść się do głośnika w padzie.

Jeśli chodzi o ścieżkę dźwiękową jest również fantastycznie. Utwory przygrywające w tle są energetyczne, ze sklepów na mieście dobiega nas grunge, moce odpowiednio świszczą;), a do tego – niespodzianka – otrzymujemy solidny, polski dubbing. Aktorzy naprawdę się przyłożyli i wcale nie brzmią sztucznie jak miało to miejsce chociażby w przypadku polonizacji Killzone’a.

Podczas ogrywania pierwszych tytułów na PS4 rzadko kiedy towarzyszyły mi takie emocje jak w przypadku recenzowanego tu Second Son’a. Ta gra daje tyle radości, na ile sobie pozwolicie. Ja zakochałam się w niej do granic możliwości i z pewnością nie raz jeszcze wrócę do Seattle, zwłaszcza, że twórcy przebąkiwali już coś o nadchodzących DLC. Nawet jeśli nie lubicie gier z otwartym światem potraktujcie tą pozytywną recenzje jako zwiastun naprawdę udanych tytułów nowej generacji na konsolę PS4.

Ocena: 90/100

Plusy:

+ Wciągająca mechanika

+ Grafika i odwzorowanie miasta (efekty cząsteczkowe!!!)

+ Muzyka i dobry polski dubbing

+ Scenariusz

+ Humor i osobowość Delsina

Minusy:

– Irytujący miejscami system wspinania się po budynkach

– Brak edytora misji (tudzież brak fabularnych zadań pobocznych)

Tytuł:

InFamous: Second Son

Producent:

Sucker Punch

Wydawca:

Sony Computer Entertainment

Platforma:

PS4

Data premiery:

21 marzec 2014

Język:

angielska i polska wersja językowa (dubbing)

Cena:

około 250 zł

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.