Czujniki smartfonów mogą pomóc w rozwiązaniu zagadkowych katastrof samolotów

Pomimo tego, że od zagadkowego zaginięcia boeinga należącego do malezyjskich linii lotniczych, minęły już niemal dwa miesiące, ogromna akcja poszukiwawcza nadal nie zakończyła się sukcesem. Jeśli jednak szczątki wraku zostaną odnalezione, czarne skrzynki nie będą jedynym źródłem informacji dla naukowców badających przyczyny katastrofy.

Na dodatek może się okazać, że żadnej z czarnych skrzynek nie uda się odnaleźć. Co wtedy? Alternatywną mogą być dane odczytane ze smartfonów należących do pasażerów samolotu. Oczywiście nikt nie zakłada przy tym, że nadal będą one działały, bo akumulatory są niemal na pewno nie tylko rozładowane, ale po prostu zniszczone przez wodę morską. Lecz mimo to – jak twierdzą eksperci – część danych zawartych w układach elektronicznych smartfonów (a zwłaszcza w ich pamięci) powinna się dać odczytać. Jednym z narzędzi, którymi można się posłużyć do tego celu, są… mikroskopy elektronowe. Są zresztą organizacje, takie jak francuska komisja do badania katastrof samolotowych BEA, które już wykorzystują tę technologię.

Jakie dane można odzyskać? Bardzo cenne. Po pierwsze mogą to być nagrania dźwiękowe, zdjęcia i filmy wideo wykonane tuż przed i w trakcie katastrofy. Tu przykładem mogą być dane odzyskane ze smartfona znalezionego przy ciele studenta – jednej z ofiar katastrofy promu, który zatonął 16 kwietnia u wybrzeży Korei Południowej. Zostaną one prawdopodobnie wykorzystane podczas procesu badającego prawidłowość zachowań kierownictwa statku po wykryciu faktu, że statek zaczyna tonąć.

Ale to nie wszystko. Drugą cenną grupą danych mogą być informacje zapisane przez różnego rodzaju czujniki wbudowane w smartfony: akcelerometry, żyroskopy, czujniki ruchu lub moduły GPS. Coraz częściej spotykane są również bardziej nietypowe sensory, takie jak czujniki ciśnienia atmosferycznego, pozwalające określić wysokość nad poziomem morza, czujniki temperatury, wilgotności albo magnetometry.

Wszelkie tego typu dane w połączeniu z coraz bardziej popularnymi aplikacjami śledzącymi aktywność użytkownika smartfonu, mogą okazać się niezwykle przydatne podczas rekonstrukcji przyczyn katastrofy. Warto przy tym dodać, że wiele z czujników gromadzi dane cały czas – nie tylko wtedy, gdy jakaś aplikacja tego wymaga. Dotyczy to zresztą nie tylko smartfonów, ale również innych przykładów elektroniki ubieralnej, takich jak zegarki czy okulary. Tego typu dane już obecnie są też wykorzystywane podczas rekonstrukcji wydarzeń prowadzonych przez policję.

Zarówno w przypadku katastrof lotniczych i morskich, jak i w wypadków, w których analizę zaangażowana jest policja, naukowcy wielokrotnie udowadniali, jak wiele informacji przynieść może analiza nawet skąpej ilości danych zapisanych przypadkiem w urządzeniach, które z pewnością nie pretendowały do miana czarnych skrzynek. Ale nie zmienia to faktu, że najpierw trzeba te urządzenia odnaleźć…

Zdjęcie spadającego samolotu pochodzi z serwisu Shutterstock.

0
Źródło: newscientist.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.