Yahoo kupiło komunikator, który sam niszczy własne treści

Aplikacja ma zostać zamknięta w ciągu kilku najbliższych tygodni, a 7-osobowy zespół, który ją stworzył, zacznie pracować nad produktami Yahoo. Do grona tych siedmiu osób należą miedzy innymi Kevin Stephens i Michelle Norgan – byli pracownicy Google'a.

Oczywiście nie chodzi tu o definitywne zamknięcie aplikacji, co raczej „spakowanie jej” na czas przeprowadzki. Cały zespół będzie bowiem dalej rozwijał ten produkt w ramach Yahoo, przy czym – jak głosi komunikat na stronie Blinka – twórcy komunikatora cieszą się z nowych możliwości, jakie przyniesie im włączenie Blinka do większego portalu.

Jaki w ogóle jest sens tworzenia tego typu aplikacji? Jak tłumaczą jej twórcy, chodziło im o zachowanie tego samego poziomu wolności, swobody i szczerości w komunikacji online, jaka charakteryzuje zwykłe międzyludzkie rozmowy. Można to osiągnąć tylko w ten sposób, że ślady po każdej konwersacji online ulegają autodestrukcji. Nie ma śladów, nie ma nic „na papierze” – według twórców Blinka oznacza to większą wolność.

Teraz pozostaje nam tylko zaczekać, aż swoją nową definicję wolności komunikacji online zaprezentuje samo Yahoo. Może być ciekawie, bo na pewno będzie ona bliska temu, co do tej pory stworzyli projektanci Blinka.

Zdjęcie wybuchu pochodzi z serwisu Shutterstock.

0
Źródło: bbc.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.