3000 km po jednorazowym naładowaniu!

Ogniwa aluminiowo-powietrzne oferują jedną z najwyższych gęstości przechowywania energii, przy równocześnie stosunkowo niskiej wadze. Ale jest też z nimi kilka problemów.

Zacznijmy od tego, co najbardziej imponujące. Jak twierdzi izraelska firma Phinergy, jej 100-kilogramowa bateria aluminiowo-powietrzna pozwala na pokonanie pojazdem elektrycznym aż 3000 kilometrów. Dla porównania, najwydajniejszy w tym momencie samochód z akumulatorami litowo-jonowymi, czyli Tesla S, oferuje zasięg ok. 500 kilometrów. Warto dodać, że jego akumulatory są przy tym pięć razy cięższe.

Na razie jednak pojazd, który Phinergy zaprezentowało wspólnie z potentatem na rynku aluminium Alcoa Canada, był w stanie przejechać „tylko” około 1800 kilometrów po jednorazowym naładowaniu. Jego konstrukcja jest jednak nieco inna – nie chodziło tu o bicie rekordów, lecz o większą wygodę użytkowania. Dlatego oprócz ogniw aluminiowo-powietrznych wykorzystuje on także zwykłe akumulatory litowo-jonowe, które mają być wykorzystywane podczas krótszych podróży (do 50 km). Dopiero przy dłuższych dystansach warto będzie uruchomić ogniwo aluminiowo-powietrzne. Jedyne, co będzie musiał zrobić użytkownik takiego samochodu, to uzupełnienie wody potrzebnej do reakcji chemicznej wewnątrz ogniwa, mniej więcej raz na 1-2 miesiące.

Skoro „akumulatory” aluminiowo-powietrzne są tak wspaniałe, to dlaczego nie są obecnie powszechnie stosowane? Przede wszystkim problemem jest to, że w gruncie rzeczy są… jednorazowe. Nazywamy je akumulatorami na wyrost, ponieważ tak promowane są przez producentów. Ponowne „naładowanie” oznacza jednak tak naprawdę wymianę aluminiowych anod na nowe lub też – żeby było prościej – wyjęcie całego ogniwa (w celu poddania go recyklingowi i przystosowaniu do ponownego wykorzystania) i szybkie zastąpienie go innym. W takim wypadku – co pokazała na swoich demonstracjach firma Tesla – cały proces „ładowania” na specjalnych stacjach wymiany ogniw z punktu widzenia użytkownika pojazdu da się skrócić raptem do 1,5 minuty.

Sporo o ogniwach alumioniowo-powietrznych można się dowiedzieć z tego filmu, pochodzącego z zeszłego roku. Wtedy zasilany nimi pojazd przekroczył barierę 300 kilometrów.

Warto dodać, że oprócz ogniw aluminiowo-powietrznych, firma Phinergy pracuje również nad ogniwami cynkowo-powietrznymi (w grę wchodzą również inne metale). Ogniwa cynkowe okazały się wielokrotnie trwalsze i wydajniejsze od tych opartych na aluminium, pozwalając na pracę zasilanych nimi urządzeń przez tysiące godzin.

NASZYM ZDANIEM
Upraszczając całą kwestię do totalnego minimum: pojazdy elektryczne na jednorazowe baterie mogą okazać się lepsze (wydajniejsze, tańsze) niż pojazdy z prawdziwymi akumulatorami. Zdecydowanie jestem w stanie w to uwierzyć, ale chętnie dowiedziałbym się więcej na temat tego, co dzieje się „w tle”. Chodzi po pierwsze o koszty produkcji takich baterii (oraz to, czy są to procesy bezpieczne dla środowiska), a po drugie – o koszty ich recyklingu (lub, jeszcze gorzej, składowania). Dopiero wtedy możemy naprawdę porównywać, który ze sposobów zasilania pojazdów elektrycznych jest lepszy lub gorszy.

0
Źródło: impactlab.net
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.