Labrador w kieszeni, czyli recenzja PlayStation Vita: Zwierzaki

Szukam w pamięci momentu, w którym ostatni raz bawiłam się moim Tamagotchi, jednak przypomnieć go sobie nie mogę. A to oznacza jedno - jestem zdecydowanie za stara na tego typu gry. Chociaż prawdę powiedziawszy...

Lubię gry dla dzieci i mówię to bez cienia żenady. Do dzisiaj, gdy odwiedzam dom rodzinny zawsze znajdzie się chwilka, by popykać w Buzza Juniora na PS2, choć wszyscy domownicy przekroczyli już dawno docelowy wiek odbiorcy. Może dlatego, że gdy ja byłam dzieckiem szczytem techniki były „Ruskie Jajka” i nawet nie marzyły mi się kolorowe ekrany w przenośnych konsolach. A dzisiaj wszystko wygląda inaczej, dzieciaki co pięć minut wgrywają nowe gry na smartfony, jakieś puzzle, kolorowanki, cuda, wianki.

Gdy spojrzy się na ofertę PlayStation Vity praktycznie nie znajdziemy w niej nic wartościowego dla dziecka. Jest sporo konwersji z PSP, ale do tej pory nie było takiej typowo sympatycznej, edukacyjnej produkcji kierowanej typowo dla najmłodszych. Byłam bardzo ciekawa jak zatem wypadną PlayStation Vita: Zwierzaki – tym bardziej, że gra obiecywała zabawę z rozszerzoną rzeczywistością, a od czasu „Otwórz mnie” nic takiego na przenośną konsolę Sony nie było.

Gra zaczyna się w ośrodku adopcyjnym gdzie możemy wybrać sobie swojego pupila z czterech różniących się wyglądem i osobowością ras. Tu od razu zaznaczę, że w całej grze mamy do dyspozycji wyłącznie psy, zatem tytuł jest nieco mylący i dzieci mogą być zawiedzione, że nie będą mogły bawić się z np. kotkiem. Ja wybrałam biszkoptowego labradora (zawsze o takim marzyłam!) i po nadaniu mu imienia – tu kłania się pierwszy element AR, czyli obsługa głosem – wylądowaliśmy w domu. W mieszkanku można wykonać szereg czynności, które od razu skojarzyły mi się z Tamagotchii czy też serią EyePet. Naszego psiaka możemy pogłaskać, nakarmić, wykąpać, kupić mu fantazyjne ubranka i gadżety – innymi słowami po prostu się zaopiekować. Nie znajdziecie tu jednak żadnych pasków potrzeb – zwierzak sam poinformuje nas o tym, na co ma ochotę i czego potrzebuje. Przykładowo, gdy jego miska zbyt długo pozostanie pusta powie nam, że nie jest przecież dzikim zwierzęciem i sam sobie jedzenia nie upoluje.

Już od pierwszych chwil bardzo rzuca się w oczy „żywotność” naszego pupila. Pies cały czas do nas mówi i komentuje wszystkie wykonywane czynności (oczywiście jak przystało na tytuł dla dzieci jest w całości spolonizowany), co z jednej strony daje poczucie jego realnego towarzystwa, a z drugiej przy dłuższym posiedzeniu zaczyna irytować. Aspekt edukacyjny gry polega na tym, że dziecko uczy się w jaki sposób należy opiekować się zwierzątkiem. Za każdą najdrobniejszą czynność jak drapanie za uchem czy nalanie wody do miski otrzymuje się punkty, które odblokowują dodatkowe opcje rozgrywki np. nowe ubrania czy sztuczki (pominę już klasyczne trofea, bo to raczej dzieci nigdy nie interesuje).

Skoro już jesteśmy przy sztuczkach, naszego pupila możemy nieźle wytresować. Reagowania na komendy uczymy go albo poprzez wykonywanie gestów na ekranie dotykowym lub poprzez mikrofon. Później, w dowolnym momencie gry, gdy przyciśniemy R1 i wypowiemy stosowne słowa np. „leżeć” lub „czołgaj się” psiak posłusznie wykona naszą prośbę. Fakt, że robi się to w sposób naturalny jeszcze bardziej zbliża dziecko do wirtualnego zwierzątka.

W domu mamy także dostęp do pokoju, który wykorzystuje kamerkę konsoli, by przenieść psiaka w naszą rzeczywistość. Szczerze mówiąc spodziewałam się jakichś mini gier czy czegoś innego, niż tylko zmiany tła. Ale przypuszczam, że dzieci, które w domu nie mogą mieć zwierząt ucieszą się na widok psa spacerującego po podłodze ich pokoju.

Każda zabawa z psem (rzucanie piłki lub patyka, odbijanie piłki na sznurku, rzucanie dyskiem, przeciąganie, węszenie, czy wyścig po torze przeszkód) powoduje wzrost danej umiejętności. Te potrzebne nam będą w fabularnej części gry. Oto bowiem po wyjściu z domu trafiamy do lasu, gdzie ukryte są kartki z pamiętnika Króla Rufusa i jego wiernego psa Kosmo. Poznając ich historię docieramy do różnych zakątków mapy, a naszym zadaniem głównym jest znalezienie wszystkich skarbów ukrytych przez króla. Zanim odkopiemy najbardziej wartościowe przedmioty będziemy musieli także rozwiązać zagadki. Te są niezmiernie proste, a w dodatku opatrzone podpowiedziami na kartkach pamiętnika- nie sposób zatem zawiesić się w jakimkolwiek miejscu.

Niestety przejście całej gry wymaga od gracza cierpliwości i powtarzalności. By zajść w określone miejsce trzeba najczęściej posiadać wysoko rozwiniętą umiejętność. Przed ostatnim etapem gry zmuszona byłam poświęcić pół godziny na żmudne powtarzanie wyścigu na torze przeszkód, który za każdym razem wyglądał identycznie. Oprócz tego incydentu całą grę odebrałam dość przyjemnie. Spacerowanie po lesie było dla mnie zadziwiająco relaksujące, choć kontrola nad rozgrywką jest bardzo ograniczona.

Sterowanie sprowadza się do kontroli kamery (za pomocą gałki analogowej lub ekranu dotykowego) i klikaniu w określone punkty. W mini-grach jest już lepiej. Przykładowo rzucanie patyka czy dysku jest niezwykle intuicyjne, a jazda wagonikiem w kopalni wymaga od gracza odrobiny refleksu. Dla starszych dzieci rozgrywka okaże się zbyt mało wymagająca, ale pięcio lub siedmiolatki powinny być usatysfakcjonowane.

Po ukończeniu wątku fabularnego gra oczywiście się nie kończy. Możemy dalej zwiedzać okolicę i odkopywać różne skarby, które następnie sprzedamy w sklepie, by móc zakupić gustowne ciuszki dla pupila. Z tego aspektu na pewno ucieszą się dziewczynki lubiące zawsze różnego rodzaju przebieranki. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zaadoptować innego psiaka – tu warto zaznaczyć, że różnią się one nie tylko głosem ale i osobowością, przez co ich komentarze będą zgoła inne.

Pod względem graficznym jest schludnie i kolorowo. Wizualnie gra przypomina dodatek go The Sims 3 o tym samym podtytule. Do tego gra przyjemna muzyka, a dubbing również jest pierwszorzędny. Niestety największą bolączką tej gry jest cena, która wynosi aż 99 zł. Sporo jak na tytuł dla dzieci i obawiam się, że niewielu rodziców zdecyduje się na taki zakup. Z drugiej jednak strony jeśli Wasze dziecko posiada Vitę to możecie być przekonani, że Zwierzaki będą dla niego jedną z najciekawszych gier.

Ocena: 85/100

Plusy:

+ Pełna polonizacja

+ Fajne połączenie opieki nad wirtualnym zwierzątkiem i gry fabularnej

+ Wydawanie komend głosowych

+ Intuicyjna obsługa

+ Osobowość psa

Minusy:

– Proste do bólu mini-gry (dziecko powyżej 10 lat raczej przy nich zaśnie)

– Konieczność powtarzania czynności w trybie fabularnym

– Mylący tytuł (dostępne tylko psy)

– Cena

Tytuł:

PlayStation Vita: Zwierzaki

Producent:

Spiral House

Wydawca

: Sony Computer Entertainment

Platforma:

PS Vita

Data premiery

: 4 czerwca 2014

Język:

polska wersja językowa (dubbing + napisy)

Cena

: 99 zł

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.