Europejskie „TAK” dla PEŁNEGO korzystania z telefonów podczas lotu

To już kolejny, chyba najważniejszy etap na drodze do w pełni wygodnego korzystania ze smartfonów i tabletów podczas lotu samolotem. Chyba że... na przeszkodzie staną względy, nazwijmy to, nietechniczne.

Już kilka razy pisaliśmy zmianach, jakie orzekała Federalna Administracja Lotnictwa hen heh, za oceanem i cieszymy się, że również Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) podąża tą drogą. W zeszłym roku doczekaliśmy się z jej strony oficjalnego pozwolenia na korzystanie ze smartfonów podczas lotu w tak zwanym „trybie samolotowym”, natomiast obecne orzeczenie idzie jeszcze dalej. Według niego dopuszczalne jest normalne korzystanie z telefonów na pokładach samolotów, co oznacza zielone światło dla różnego typu łączności (w tym Wi-Fi i GSM). Innymi słowy EASA odkryła coś, o czym my pisaliśmy już dawno temu – zakaz używania telefonów na pokładach samolotów w żaden sposób nie zwiększa bezpieczeństwa pasażerów.

Oczywiście ostateczna decyzja w sprawie zezwolenia na korzystanie ze smartfonów, zwłaszcza podczas startu i lądowania samolotu, należy nadal do przewoźników, jednak naszym zdaniem nie ma już obecnie powodów, by traktować te sytuacje w jakiś szczególny sposób. Nie należy zapominać też o tym, że korzystanie z połączeń typu GSM, nawet jeśli oficjalnie dopuszczone, w wielu momentach lotu będzie po prostu technicznie niemożliwe. Niemniej najnowsze zalecenie EASA może zmienić dwie rzeczy: po pierwsze zakończy niepotrzebne straszenie pasażerów. (Sam do tej pory pamiętam panikę w oczach starszego współpasażera, który bardzo dobitnie domagał się, bym jak najszybciej wyłączył telefon, bo właśnie startujemy…). Po drugie może zaowocować tym, że nawet na krótkich trasach połączenia Wi-Fi na pokładzie samolotu staną się czymś zupełnie naturalnym i łatwo dostępnym. To samo dotyczyć może specjalnych systemów umożliwiających rozmowy telefoniczne, nawet na wysokości powyżej 3000 metrów.

Ale jest jeszcze inna, zupełnie nie techniczna strona medalu – dopuszczenie do rozmów na pokładzie samolotu może okazać się uciążliwe dla współpasażerów. Jak pokazują badania prowadzone przez amerykańskich przewoźników, około dwie trzecie z nich uważa, że prowadzenie rozmów telefonicznych na pokładzie samolotu powinno być zabronione, nawet jeśli nie stwarza to żadnego niebezpieczeństwa. A zatem może doczekamy się czasów, w których zupełnie normalne będzie SMS-owanie, korzystanie z komunikatora w trybie tekstowym czy wysyłanie i odbieranie maili, zaś rozmowy telefoniczne – choć możliwe z technicznego punktu widzenia i bezpieczne – nadal pozostaną zabronione.

Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Wyobrażacie sobie 8-godzinny lot w towarzystwie młodej wygadanej paniusi, która postanowi nadrobić w tym czasie wszystkie zaległości towarzyskie, albo biznesmena, który nawet na chwile nie przestanie „być w pracy”? Koszmar… 😉

Zdjęcie mężczyzny rozmawiającego przez telefon w samolocie pochodzi z serwisu Shutterstock.

Źródło: bbc.com
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.