Kara śmierci za posty na Facebooku

Wydaje nam się, że wolność słowa to standard, którego nikt nie ma prawa kwestionować. Ale są jeszcze kraje na świecie, które pod tym względem nie zmieniły się od zamierzchłych czasów. 24 listopada br. irański sąd podtrzymał karę śmierci dla Soheila Arabiego, który obraził na Facebooku proroka Mahometa.

Gdyby w Polsce obowiązywało podobne prawo, myślę, że spokojnie 80% moich znajomych z Facebooka w tej chwili już by nie żyło. Żarty na tle religijnym czy krytyka kościoła katolickiego przewijają się na tablicach pomiędzy śmiesznymi zdjęciami kotów, filmików z YouTube’a i innych tematów. Tymczasem w skostniałym pod względem prawnym Iranie dzieją się rzeczy dla nas niewyobrażalne.

Soheil Arabi – 30 letni mężczyzna, ojciec 5-latki – został aresztowany wraz z rodziną w listopadzie ubiegłego roku pod zarzutem obrazy proroka Mahometa na Facebooku i szerzenia wrogiej propagandy przeciwko systemowi. Podczas śledztwa mężczyzna był przetrzymywany w odosobnieniu i nie miał możliwości kontaktu z prawnikiem. Sąd odrzucił oświadczenie Arabiego, w którym deklarował, że nie obraził proroka, a jedynie dzielił się swoimi poglądami z innymi ludźmi w mediach społecznościowych.

24 listopada br. sąd wymierzył karę śmierci przez powieszenie. Podczas gdy mężczyzna czeka na wykonanie wyroku organizacje humanitarne, takie jak Human Rights Watch i Amnesty International robią wszystko, by go uratować. Według artykułu 273 znowelizowanego islamskiego kodeksu karnego dopuszczalne jest zamienienie wyroku śmierci za obrażanie proroka na 74 baty, jeśli udowodni się, że oskarżony działał pod wpływem alkoholu.

Źródło: Hrw.org
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.