Po co nam Netflix, skoro jest Chili?

Chili jest pierwszym niezależnym włoskim graczem na rynku cyfrowej dystrybucji filmów oraz seriali i zamierza teraz podbić rynek europejski: platforma jest już dostępna w Austrii, od kilku dni również w Polsce, a wkrótce będzie dostępna także w Niemczech i w Wielkiej Brytanii.

Chili, założona przez Stefano Parisi, powstała w czerwcu 2012 roku, jako spin off oddziału Over the Top TV firmy Fastweb (jest ona największym stacjonarnym operatorem telekomunikacyjnym we Włoszech), zakończyła rok 2014 z wynikiem prawie 400 tysięcy klientów i obrotami w wysokości 4 milionów euro.

„We Włoszech jesteśmy pionierami tego młodego wciąż rynku, który stale się rozwijając, daje nam wiele nowych możliwości.

Jesteśmy pierwszymi, którzy oferują streaming wideo serwis, oparty na prostej i technologii, dostępnej na wielu urządzeniach” – mówi Stefano Parisi, założyciel Chili, z którym mieliśmy okazję się spotkać. „Naszym celem jest stać się firmą globalną, CHILI ze swoją bogatą ofertą jest w stanie odpowiedzieć na potrzeby wymagających klientów. Wierzymy, że Polska jest doskonałym rynkiem dla tego typu rozwiązań, ponieważ tu sektor VOD wciąż jest jeszcze młody, ma ogromny potencjał i będzie bardzo szybko się rozwijał”.

Chili oferuje zarówno filmy pełnometrażowe, jak i seriale, również z naszego kraju. Te obcojęzyczne są w pełni tłumaczone na język polski. Największą zaletą treści w Chili TV ma być ich błyskawiczna dostępność, nawet w kilkanaście tygodni po premierach kinowych w przypadku filmów.

Materiały są dostępne w trzech wersjach, do wyboru: w rozdzielczości SD (480p), HD (720p) i HD+ (1080i), najprawdopodobniej jeszcze w tym roku pojawi się również jakość 4K. Chili, przynajmniej na razie, nie będzie oferował dostępu na abonament. To oznacza, że płacimy tylko za to, co sobie obejrzymy („wypożyczymy”) lub kupimy. W przypadku większości platform nie będziemy skazani wyłącznie na strumieniowanie obrazu: filmy i seriale można pobierać do pamięci podręcznej aplikacji, jeżeli przewidujemy brak lub ograniczoną łączność internetową podczas seansu. A co jeżeli nie chcemy pobierać? Chili na szczęście nie jest wymagający: jednomegabitowe łącze ma w zupełności wystarczyć.

Chili jest prawdziwie multiplatformową usługą. Posiada aplikacje klienckie na większość telewizorów Smart TV, a także na Windows, Windows Phone, Windows RT, OS X, iOS, Androida, Chromecasta, a wkrótce zawita również na konsolach Xbox i PlayStation dwóch ostatnich generacji. Jakby tego było mało, dostępna jest również wersja webowa. Co ciekawe, aplikacje i platformy się między sobą synchronizują, co oznacza, że jeżeli musieliśmy przerwać oglądanie filmu, na przykład, na telewizorze, to po uruchomieniu aplikacji na, na przykład, tablecie, film zostanie wznowiony od momentu, w którym przerwaliśmy seans. Wszystkie aplikacje obsługują funkcję kontroli rodzicielskiej i limitowania treści nieodpowiednich dla wskazanej grupy wiekowej.

Wytwórnie, których treści będziemy mogli wypożyczać i kupować to Warner Bros, Walt Disney, 20th Century Fox, Columbia, Paramount i Universal. Prowadzone są też negocjacje z kolejnymi.

Ile za to wszystko trzeba zapłacić? To zależy od tego ile czasu minęło od premiery danego materiału i w jakiej jakości chcemy go obejrzeć. Za premierowe propozycje zapłacimy od 11,90 zł (za wypożyczenie, a więc mamy 48 godzin na obejrzenie filmu od momentu pierwszego jego odtworzenia) lub od 49,90 zł (za kupno). Za pozycje archiwalne zapłacimy od 4,90 zł (wypożyczenie) lub od 29,90 zł (kupno). I wreszcie za seriale zapłacimy 4,90 zł za odcinek lub 69,90 złotych za cały sezon.

Dysponujemy już kontem testowym i wkrótce zrecenzujemy ofertę i działanie Chili TV na poszczególnych platformach.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.