Gears of War: Ultimate Edition nie żeruje na sentymentach

Odgrzewany kotlet, który zjesz ze smakiem.

Większość reedycji starych gier na nowe konsole jest wykonywanych po najmniejszej linii oporu. W grach zwiększana jest rozdzielczość do 1080p, płynność do 60 kl./s i poprawiany jest LoD (level of detail), dzięki czemu obiekty są rzadziej podmieniane na te mniej szczegółowe w momencie, w którym się od nich oddalamy.

Fanom to jednak wystarczy. Sam kupiłem Tomb Raider: Definitive Edition na Xbox One mimo iż wcześniej kupiłem tę grę na Xboxa 360 i ją przeszedłem. Była świetna i chciałem sobie ją odświeżyć. To jednak była ta sama gra, lekko tylko podretuszowana. Inne reedycje wyglądają podobnie, a czasem wręcz… gorzej z uwagi na znikome nakłady finansowe na beta-testy. Pojawiła się jednak jedna reedycja, która okazała się obowiązkowym zakupem dla każdego fana pewnej serii i ogólnie pierwszoosobowych strzelanek.

Halo: Kolekcja Master Chief to pakiet pięciu gier Halo, w których część tytułów została napisana prawie że od nowa, podmieniając wszystkie elementy graficzne na zupełnie nowe. Nagrany na nowo soundtrack, gigabajty dodatków multimedialnych, wspaniała oprawa graficzna, nawet sceny przerywnikowe wyrenderowano zupełnie na nowo… Halo: Kolekcja Master Chief to prawdziwy hołd dla fanów serii i wspaniała pozycja.

A co z Gears of War: Ultimate Edition?

Seria Gears of War jest jedną z najlepszych w całej historii gier wideo. Dlatego też jak dowiedziałem się, że Microsoft bierze się za jej odświeżenie, mając w pamięci reedycję Halo bardzo się ucieszyłem. Entuzjazm szybko opadł jak się okazało, że poprawiona będzie tylko pierwsza część, ta najbardziej prymitywna i archaiczna. Kolejny remake będący skokiem na kasę?

Częściowo: z całą pewnością. Microsoft jednak wysłuchał krytyki i gra zamiast zwyczajowego 250 złotych kosztuje 150 zł, a po aktualizacji Xboxa One do Windows 10, co wprowadzi między innymi zgodność z grami na Xboxa 360, posiadacze gry otrzymają nieodpłatnie do pobrania wszystkie pozostałe części Gears of War w ich oryginalnych wersjach. A to zmienia tę reedycję w całkiem łakomy kąsek. Oczywiście pod warunkiem, że sama reedycja jest zrobiona w sposób udany.

Na szczęście tym nie musimy się martwić. Stare-nowe Gearsy, mimo iż mają dziewięć lat i archaiczną już mechanikę gry, nie straciły niczego ze swojego uroku. To strzelanka z widokiem z trzeciej osoby, która jest na tyle prosta, że nie umożliwia naszej postaci nawet podskakiwania. Poruszamy się w niej po oskryptowanych korytarzach, od osłony do osłony. Gra jest do bólu liniowa. Ale za to jaka fajna!

„Tryby Wojny” pokazują o co chodzi w konsolach do gier

Gears of War raczej nie wystawi waszego intelektu na próbę. Gra sprowadza się do masakrowania hord Szarańczy (wrogiej ludziom rasy) i właściwie tylko tego. Taktyki nie ma w niej prawie wcale, zagadek logicznych również. Jedynymi twoimi wrogami są brutalni przeciwnicy oraz wyczerpujący się magazynek w karabinie. Walka jest niesłychanie miodna, brutalna i widowiskowa, a oskryptowane wydarzenia dodają jej „filmowości”. Każda z gier Gears of War to oszałamiający roller-coaster z fantastyczną oprawą audiowizualną, muzyczną, a jakby tego było mało, „Gearsy” mają na tyle mocną fabułę i świetną narrację, że nie powstydziłby się ich niejeden hollywoodzki hit.

Gra posiada też uznany wśród graczy tryb multiplayer, który umożliwia przechodzenie wątku fabularnego wspólnie (poziomy są wręcz zaprojektowane pod wspólne granie, gdy nie gramy z kolegą lub koleżanką, to sztuczna inteligencja zastępuje nam żywego kompana), również na podzielonym ekranie, oraz tryb multiplayer gdzie gracze strzelają do siebie w wielu różnych trybach na wielu różnych mapach (wiele trybów dodano w reedycji).

Nawet najlepsze dania z czasem się psują

Wersja „Ultimate” to na szczęście nie tylko nowe tryby multiplayer, rozdzielczość 1080p i 60 klatek na sekundę. Oprawa wizualna została znacznie poprawiona. Stare tekstury wymieniono na te o wyższej rozdzielczości i ostrości, obiekty są teraz znacznie bardziej szczegółowe, pojawiły się zupełnie nowe efekty świetlne. Wszystko wygląda bardzo dobrze i bardzo nowocześnie. Nawet sceny przerywnikowe wymieniono na nowe, generowane przez nowy silnik gry.

Niestety, „Gearsy” dla niektórych, mimo iż to reedycja, będą trącić myszką. Choć należące do Microsoftu studio Coalition nie bało się ingerować w poziomy, zwiększając ich skalę i nieco je rozbudowując, tak to dalej reedycja dziewięcioletniej gry. „Rewolucyjny” system osłon został już podłapany przez prawie każdą strzelankę TPP i nie robi już on wrażenia, a dwuwymiarowość i prostota tej gry może niektórych nużyć. Tak jak powtarzalność przeciwników i fakt, że te „widowiskowe skrypty” wcale już nie są tak widowiskowe i wyznaczające nowe standardy jak kiedyś.

Gears of War ma jednak w sobie „to coś”, co zdecydowanie zostało zachowane. Coś trudnego do zdefiniowana, co wielu, używając słowa-wytrychu nazywa „klimatem”. Ta gra po prostu daje niesamowitą radochę z pakowania setek pocisków w dziesiątki wrogów. Może i ma swoje lata, ale bawiłem się przy niej wspaniale.

Biorąc pod uwagę jej niską cenę oraz ilość pracy, jaka została włożona w odświeżenie tego klasyka: zdecydowanie polecam!