European Rover Challenge 2015 – relacja

Chip nie mógł sobie odmówić przyjemności ponownego odwiedzenia polskiego "Marsa".

Już w roku ubiegłym ogromnie spodobała nam się atmosfera panująca na ERC. W powietrzu wręcz unosił się kult nauki, a zachwyt nad nowymi technologiami powodował uśmiech tak samo u najmłodszych jak i najstarszych uczestników wydarzenia. Oczywiście ERC to przede wszystkim zawody i w namiotach studentów dało się zauważyć także zdrowego ducha rywalizacji. Dla tych młodych ludzi to szalenie ważna impreza, będąca często ukoronowaniem ich kilkumiesięcznych prac, a także – kto wie?- może istotnym wpływem na ich dalsze życie. W tym roku w zawodach rywalizowały aż 24 drużyny studenckie z całego świata, m.in. Stanów Zjednoczonych, Australii, Turcji, Bangladeszu, Egiptu czy Indii. Polskę reprezentowało 12 ekip.

Łaziki skonstruowane przez studentów wykonywały zadania w warunkach symulujących teren Marsa. Maszyny musiały walczyć w czterech konkurencjach- inżynieryjnej, serwisowej, transportowej i geologicznej. Dodatkowo każda drużyna musiała przeprowadzić prezentację, w trakcie której opowiadała o swoim projekcie. Zadania techniczne polegały m.in. na przełączaniu włączników na reaktorze, pomiarze prądu, pobraniu podzespołu znajdującego się w magazynie części czy pokonaniu wyznaczonej trasy, bez podglądu z kamer. Mimo ziemskich warunków zdecydowanie bardziej przyjaznych maszynom niż panujących na powierzchni Marsa, robotom nie zawsze udawało się ukończyć zadania. Występowały problemy komunikacyjne, czasem łaziki odmawiały posłuszeństwa i zaplątywały się w kable, albo upuszczały zdobyte próbki. To wszystko dobitnie pokazuje, jak bardzo daleko jesteśmy jeszcze od prawdziwej eksploracji Czerwonej Planety.

Zawody oceniane były przez zespół polskich i zagranicznych specjalistów w dziedzinie teledetekcji, nawigacji satelitarnej czy geologii planetarnej. Ostatecznie wyniki prezentowały się następująco:

  • Pierwsze miejsce- drużyna University of Saskatchewan Space Design Team z Kanady
  • Drugie miejsce- drużyna #next team z Politechniki Białostockiej
  • Trzecie miejsce- drużyna Mc Gill University z Kanady

Oprócz obserwacji zawodów łazików, goście mogli też posłuchać opowieści niezwykłego gościa – doktora Harrisona Schmitta. Liczący dziś 80-lat astronauta jest dwunastym i zarazem ostatnim człowiekiem jaki chodził po Księżycu, a także twórcą słynnej fotografii Ziemi widzianej z kosmosu – Blue Marble. Podczas spotkania z uczestnikami imprezy opowiadał z uśmiechem o 30-miesięcznych przygotowaniach i samej misji Apollo 17, pokazywał prywatne zdjęcia i dał nadzieję wszystkim marzącym o podróży w kosmos przypominając, że w czasach jego młodości podróż na Księżyc pozostawała w sferze science-fiction.

Miłym akcentem wydarzenia była też wideokonferencja z Andy Weirem – autorem bestellera „Marsjanin”, który już niedługo zostanie też przeniesiony na srebrny ekran. Mogliśmy dowiedzieć się, chociażby tego, że 95% akcji opisanych w książce mogłoby rzeczywiście wydarzyć się na Marsie. Co zabawne, jedynie pierwsza scena związana z burzą piaskową i upadkiem anteny satelitarnej, w wyniku której główny bohater pozostaje sam na Czerwonej Planecie, jest zupełnie nieprawdopodobna gdyż panująca tam atmosfera jest zbyt rzadka, by wiatr mógł poderwać talerz.

W trakcie całych dwóch dni goście mogli też uczestniczyć w pikniku technologicznym, gdzie szereg wystawców z różnych dziedzin prezentował swoje produkty, osiągnięcia czy usługi. Studenckie koła naukowe przeprowadzały z dziećmi eksperymenty, zainteresowani robotyką mogli zapoznać się zarówno z profesjonalnymi rozwiązaniami z zakresu automatyzacji jak i bardziej hobbystycznymi modelami, a Polskie Towarzystwo Naukowe przeprowadziło nawet pokaz startu rakiety.

Na naszym stoisku największym zainteresowaniem cieszyła się bez wątpienia wirtualna rzeczywistość. Z jednej strony nasi goście mogli zobaczyć jej mobilną odmianę dzięki Asusom ZenFone 2 i goglom Vrizzmo, na których prezentowaliśmy m.in. Titans of Space (demo jak znalazł dla miłośników kosmosu), a z drugiej strony jej odmianę stacjonarną – Oculus Rifta podłączonego do gamingowego Asusa G751. Wydawać by się mogło, że najbardziej entuzjastycznie reagować będą dzieci, ale i dorośli nie mogli powstrzymać się przed żywymi reakcjami – wybuchami śmiechu, czasem okrzykami strachu, a najczęściej zdziwieniem, że istnieją już technologie, które mogą nas przenosić w zupełnie inne miejsca i że w dodatku są one praktycznie na wyciągnięcie ręki.

Spora część osób zachwycała się też Asusem ROG G20, na którym to odpalony był Wiedźmin 3 na najwyższych detalach. Szczegółowe tekstury i super płynność robiła wrażenie zarówno na graczach pecetowych jak i konsolowych. Goście nie zainteresowani grami mogli zapoznać się z ofertą czytników książek firmy Pocketbook. Ebooki w gronie uczestników pikniku okazały się bardzo popularne – wielu gości przyznało, że posiada w domach starsze czytniki i z ciekawością przyglądało się takim funkcjom jak: regulowanemu podświetleniu w Pocketbooku Touch Lux 3, mnogości obsługiwanych formatów w Pocketbooku Sense czy aparatowi cyfrowemu w Pocketbooku Ultra. Zainteresowani podniebnymi akrobacjami mogli także polatać dronem Parrot AR Drone 2.0 za pośrednictwem MeMO Pada ME5720 lub Asusa T100.

Goście licznie odwiedzający nasze stoisko (nawet mimo bardzo zmiennej pogody w niedzielę) udowodnili nam, że Polacy żywo interesują się współczesnymi trendami technologicznymi. Cieszymy się ogromnie, że mogliśmy przez te dwa dni uczestniczyć w imprezie będącej ewenementem na europejską skalę i że – podobnie jak rok temu – spotkaliśmy się z bardzo ciepłym przyjęciem. Na Marsa może jeszcze długo nie polecimy, ale mamy nadzieję, że jeszcze nie raz, jako CHIP, będziemy potrafili Was zaskakiwać.