Ego Protocol – recenzja gry

Pamiętacie ElectroBody? Ten polski klasyk z 1992 roku stał się inspiracją dla logiczno-zręcznościowej gry niezależnej, której prototyp zdobył pierwsze miejsce w Game Jamie na ubiegłorocznych targach PGA. Lada moment gra powinna pojawić się na platformie Valve, gdyż udało jej się zdobyć wystarczająco dużo głosów na Steam Greenlight.

Ego Protocol należy do tego rodzaju gier logicznych, które zadowolą zarówno graczy szukających odprężających łamigłówek, jak i osób lubiących maksować poziomy do nieprzytomności. Nawiązanie do ElectroBody jest oczywiste, ale nie jest to żadna próba remake’u. Studio Static Dreams zaczerpnęło niektóre przeszkody na planszy i ideę przechodzenia przez futurystyczny świat, natomiast mechanika jest świeża i dość przyjemna.

Każdy z 60 poziomów to plansza podzielona na 9 kwadratów. Po lewej stronie u góry znajduje się nasz bohater, natomiast po prawej stronie na dole teleport, który zabiera go do kolejnego etapu. Każdy kwadrat jest inaczej ukształtowany – jedne kończą się ścianą z prawej strony, inne umożliwiają drogę w dół. By nie było zbyt prosto z czasem w kwadratach pojawia się coraz więcej przeszkód – miny, które należy przeskoczyć, dziury, które mogą się skończyć śmiercią bohatera, lasery strzelające z góry czy inne, wrogo nastawione roboty, do których pokonania konieczne jest wcześniejsze zebranie broni.

Naszym zadaniem jest doprowadzenie bohatera do teleportu, jednak cała trudność polega na tym, że nie mamy na niego dużego wpływu. Robot zachowuje się jak leming – podąża w raz obranym kierunku tak długo, aż nie odbije się od ściany. Tylko w ściśle określonych miejscach możemy wykorzystać przycisk akcji, który odpowiada za skok, kilkusekundowe zatrzymanie bohatera lub strzał z broni.

Grę rozpoczynamy od trybu pauzy, dzięki czemu mamy dowolną ilość czasu na zapoznanie się z planszą. W tym momencie możemy już układać kwadraty w odpowiedni sposób obmyślając układ trasy. W zależności od poziomu manipulacja obejmuje same kolumny, same rzędy lub to i to równocześnie. Rzadko kiedy w trybie pauzy uda nam się od razu ustawić całą trasę. Przede wszystkim z uwagi na znajdźki (diamenty, broń, czy aktywatory drzwi), po które nie raz trzeba zawracać. Gdy odpauzujemy grę i nasz bohater rozpoczyna podróż, nie mamy już możliwości zatrzymania jej ponownie. Wtedy liczy się zręczność i szybkie myślenie. Czasami jednym okiem będziemy musieli kontrolować bohatera, a drugim obmyślać nowy układ planszy. Gdy robot wpadnie na przeszkodę – ginie i cały etap musimy zaczynać od nowa.

W zależności od tego, czy nastawimy się tylko na przechodzenie plansz, czy też na zbieranie wszystkich diamentów (nie są one wymagane do ukończenia poziomu czy odblokowania następnego), gra może nam sprawić mniejszą lub większą trudność. Osobiście brakowało mi w tej grze motywacji do przechodzenia kolejnych poziomów. Dość szybko plansze przestają zaskakiwać czymkolwiek nowym, a punkty, które podsumowują nasze dokonania nie są nigdzie wykorzystywane. Brakuje tu chociażby tablicy wyników, czy systemu nagród.

Oprawa graficzna także pozostawia sporo do życzenia. Plansze są co prawda ręcznie rysowane (i dzięki Bogu nie jest to pixel art), ale różnią się od siebie tylko kolorystyką. Animacje także jak na dzisiejsze czasy mogą razić oczy. Oglądałam concept arty do tej gry i widać, że studio ma w swym zespole dobrego grafika. Szkoda, że jego potencjał nie został dobrze wykorzystany. Bardzo brakowało mi także chociażby namiastki fabularnej- wprowadzającej historii, przedstawienia naszego bohatera, wyjaśnienia jego motywacji. W dzisiejszych czasach nawet w grach logicznych nie powinno się zapominać o takim elemencie. Wciąż w głowie krążyło mi porównanie do MouseCrafta – innej polskiej gry niezależnej także wykorzystującej motyw lemingów, która nie tylko posiadała świetną oprawę wizualną, ale też komiksowe cut-scenki pomiędzy poziomami, które dopowiadały całą historię. Fajnie natomiast w Ego Protocol prezentuje się ścieżka dźwiękowa uderzająca w nostalgiczne, futurystyczne rytmy.

Cieszę się, że grze udało się zdobyć wystarczającą liczbę głosów, by wejść na Steama. Do tej pory kupić ją można było w wersji pudełkowej lub zagrać bezpłatnie na Androidzie / Windows Phone w wersję z nieco mniejszą liczbą etapów. Moim zdaniem to właśnie na smartfonie Ego Protocol może sprawić graczom największą przyjemność. Runda nigdy nie trwa więcej niż parę minut (maks kilkanaście jeśli się mocno zatniecie na jakiejś układance), interfejs jest bardziej przejrzysty, a grafika z racji mniejszej rozdzielczości ekranu prezentuje się znacznie lepiej. Jeśli chcecie sprawdzić, czy Ego Protocol to dla Was dobra propozycja, na steamowej karcie gry znajdziecie link do wersji demonstracyjnej.

Ocena: 69/100

Plusy:

+ Angażująca umysł i zręczność mechanika

+ Przyzwoita wersja mobilna

+ Soundtrack

Minusy:

– Brak fabuły, czy choćby wprowadzenia do gry

– Monotematyczna oprawa wizualna

– Mała motywacja do przechodzenia plansz

Tytuł:

Ego Protocol


Producent:

Static Dreams


Wydawca:

IQ Publishing


Platforma:

PC, Android, Windows Phone


Data premiery:

20.07.2015 (PC wersja pudełkowa)

/

w oczekiwaniu na Steam


Cena:

około 35 zł PC/ darmowa wersja mobilna


Język:

polski


PEGI:

bez ograniczeń

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.