Zemsta doskonała na… telemarketerach

Telemarketerzy. Wszyscy ich znacie, o ile tylko korzystacie z własnego telefonu. Nowa oferta ubezpieczeniowa, nowy kredyt z banku, nowa umowa z operatorem komórkowym, nowa, nowy, nowe...

Właściwie ludzie dzielą się na dwa rodzaje: tych, którzy kończą rozmowę z telemarketerami szybko i w grzeczny sposób, oraz na tych, którzy próbują skończyć szybko i w grzeczny sposób, ale po paru minutach kończy im się zapas grzeczności i dobrej woli. No dobra, są jeszcze wyjątki – sam znam jedną osobę, która lubi gadać z telemarketerami i zawsze ma po takich rozmowach lepszy nastrój. No i są też wyjątki w drugą stronę – ludzie którzy naprawdę, ale to naprawdę mają już tych wszystkich nękających, głupich, bezsensownych, zajmujących niepotrzebnie czas i %#^&(@#(* telefonów DOŚĆ!

Do tych ostatnich zaliczał się też pewnie Roger Anderson. Wyobrażam sobie, jak kiedyś trzasnął słuchawką z okrzykiem DOSYĆ! (i kilkoma innymi wyrazami, których nie będę cytował), a następnie dodał: nadszedł czas ZEMSTY. I opracował wirtualnego bota przygotowanego specjalnie do niekończących się rozmów z telemarketerami.

Jak to działa:

1. Na początku program wita się i pyta, czy rozmawia z żywą osobą (żeby uniknąć niepotrzebnego zapętlania się z automatycznym telemarketerem). Jeśli uzyska potwierdzenie, przechodzi do etapu drugiego.

2. Drugi etap to słuchanie, z automatycznie wplatanymi w każdą dłuższą przerwę wtrąceniami typu „sure”, „yeah” albo „uhmmm”. Trwa to przez jaaaaakiś czas.

3. Wreszcie zaczyna się prawdziwie diabelska zemsta – po paru minutach automat z jakiegoś powodu prosi telemarketera, żeby zaczął od początku. Bo na przykład porozmawiał z żoną i zapomniał, o czym mówił telemarteter.

4. Wracamy zatem do etapu drugiego. Sure… Uhmmm… Sure… OK… Right… Sure… Yeah…

5. Znów bot prosi o rozpoczęcie wszystkiego od nowa, tym razem na przykład z powodu pszczoły, która usiadła mu na ramieniu i przez jakiś czas nie skupiał się na słuchaniu.

6. Etap drugi… Etap trzeci… Etap drugi…

7. Telemarketer ma dość i to on trzaska ostatecznie słuchawką.

A tak to wygląda w praktyce (język angielski). Możecie mierzyć sobie czas, po którym będzie Wam już żal tego biednego telemarketera;-)

Jest jeszcze jedna dobra informacja, ale… dość droga i mało praktyczna z punktu widzenia droczenia się z polskimi niechcianymi rozmówcami. Telemarketerowy bot zemsty został udostępniony przez Rogera Andersona innym osobom! Wystarczy odebrać telefon, dołączyć do niego jeszcze jedno połączenie (w trybie telekonferencji), a następnie wyciszyć własny. To dołączone połączenie to właśnie bot stworzony przez Rogera Andersona, o ile zadzwonicie na numer +1 2146664321 (USA). Z naszego punktu widzenia nie ma to większego sensu, bo po pierwsze będzie to bardzo kosztowne, a po drugie i najważniejsze – konwersacja odbywa się w języku angielskim.

Niemniej jednak miliony osób z anglojęzycznych krajów są teraz panu Andersonowi bardzo wdzięczne…

Deser

Jeśli będziecie jeszcze wkurzeni przez jakiś niechciany telefon, to można odreagować, słuchając kilku innych ciekawych akcji „bota zemsty”:

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.