Gdzie lombaks nie może, tam robota pośle – recenzja „Ratchet & Clank”

Uwielbiana przez dzieci i dorosłych platformówka doczekała się wspaniałego, hollywoodzkiego remake'u, który zdecydowanie musi znaleźć się na półce każdego posiadacza PS4.

Pierwsza część serii o przygodach lisowatego lombaksa Ratcheta i jego robotycznego kumpla Clanka zadebiutowała na konsoli PS2 w 2002 roku stając się z miejsca jedną z najlepszych marek Sony. Kolorowa oprawa graficzna, sympatyczni bohaterowie, luźny humor, a przede wszystkim gameplay łączący w sobie elementy zręcznościowe i dużą dozę dobrego strzelania okazały się receptą na sukces. Seria doczekała się pięciu części oraz kilku spin-offów. Już jutro natomiast posiadacze PS4 będą mogli zagrać w remake pierwowzoru.

Remake o tyle niezwykły, że zbudowany zupełnie od podstaw. Gra opowiada tą samą przygodę i pod kątem mechaniki dalej korzysta z podobnych schematów, jednak wszystko inne pachnie nowością. Już pierwszy rzut oka na nowego Ratcheta powoduje opad szczeny. Ta gra wygląda jak pixarowska produkcja! Od samego początku nie mogłam nacieszyć oczu przepiękną, dopracowaną na wszelkie możliwe sposoby grafiką. Lokacje tętnią bogatą kolorystyką, w powietrzu latają statki, oświetlenie nadaje klimat każdej scenerii, a efekty cząsteczkowe też nie pozostawiają nic do życzenia. Sama głupia animacja zbierania śrubek wygląda super i z przyjemnością się je kolekcjonuje. Cutscenki zaś to pełen profesjonalizm. Jeśli uwielbiacie filmy animowane, a zwłaszcza te o tematyce science-fiction, będziecie przechodzić każdą lokację z wywieszonym jęzorem.

Osoby, które wcześniej nie grały w żadną z odsłon zupełnie nie poczują się tu przytłoczone nadmiarem informacji. Remake opowiada od nowa historię poznania Ratcheta – mechanika aspirującego do miana Strażnika Galaktyki, oraz Clanka – robota, który uciekł z zakładów produkcyjnych Dreka. Gdy ów zły właściciel wielkiej korporacji planuje zniszczyć galaktykę, by zbudować na jej zgliszczach planetę dla swojej rasy, nasi bohaterowie, mimo niewielkich umiejętności rozpoczynają podróż przez okoliczne światy, by zapobiec katastrofie. Scenariusz, mimo wielu oczywistości nie trąci myszką i na szczęście pozbawiony jest moralizatorskich przesłań.

Spodobał mi się tu głównie aspekt narracyjny. Historię poznajemy z perspektywy kapitana Qwarka – superbohatera, w którego wpatrzony był Ratchet, a który z niewiadomych przyczyn snuje swą opowieść z więzienia. Przy wykonywaniu określonych czynności, słyszymy w tle komentarz kapitana np. „lombaks jeszcze nie wiedział, że za chwilę przyjdzie mu się rozprawić z całą armią robotów”. Podobny zabieg zastosowano ostatnio w nowym „King Queście”. Zastanawiam się jedynie na ile fabuła powiela schemat filmu, którego premiera zbliża się wielkimi krokami.

Gdy już oswoicie się ze świetną grafiką i płynnymi animacjami (60 kl/s!) zauważycie, że na mechanice także nie poskąpiono. O rany, czegoż tu nie ma! Oprócz walk z bossami, znajdziemy wyścigi na deskolotce, zręcznościowe ślizganie się po rurach, nurkowanie, latanie z plecakiem odrzutowym i bardzo przyjemne sekwencje zasiadania za sterami własnego statku. Dawno nie grałam w żadną grę, która miałaby tak fajny system strzelania. Ratchet, za zdobyte na planszy śrubki, może kupować bronie – te zaś są nie tylko w większości zabawne, ale też efektywne.

Mamy strzelającego szybkimi pociskami magmopożogera (zdecydowanie moja ulubiona giwera), pana Zurkona, który przez pewien czas wspomaga nas strzałami, Pana Wojny robiącego największą rozpierduchę, pirocytora będącego po prostu miotaczem ognia, pikselatora, który przenosi naszych wrogów w erę komputerów 8-bitowych czy kulę dyskotekową, która zmusza przeciwników do tańca i wystawia ich na nasz celownik. Nie brakuje także granatów, armii robocików obszarowo atakujących wskazanego wroga czy broni zamieniającej wrogów w owcę.

Co więcej za punkty doświadczenia rozwijamy tu wybraną broń na drzewku umiejętności – zwiększamy czas ich trwania, ilość amunicji, zasięg czy siłę. I tak przykładowo magmopożoger w szczytowej formie strzela potrójnymi pociskami, a pan Zurkon przyzywa jeszcze swojego syna, dzięki czemu mamy zapewnione lepsze wsparcie ogniowe. Pomyślano także o znajdźkach – złote śrubki odblokowują gadżety w postaci filtrów ekranu, skórek bohaterów czy oszustw dostępnych po ukończeniu gry (np. nieśmiertelności), natomiast karty holograficzne leciutko zwiększają niektóre statystyki, jednak moim zdaniem zbyt słabo przekładają się na grę, by chciało się je zbierać (przynajmniej, gdy nie jest się wybitym kolekcjonerem).

To jednak nie wszystko. Kilkukrotnie zostaniemy poproszeni o sterowanie Clankiem. Mały robocik może przejść w trudno dostępne miejsca, a dzięki odpowiednio naoliwionej głowie jest w stanie rozwiązywać zagadki. Te polegają na wykorzystywaniu niewielkich droidów i przypisywaniu im odpowiedniej funkcji – możemy budować z nich mosty i wyskocznie oraz używać ich w charakterze ładowarek urządzeń elektrycznych. Zabawa polega na wykonaniu czynności w określonej kolejności. Nie są tu bardzo trudne wyzwania, ale dobrze urozmaicają sekwencje akcji. Co pewien czas Ratchet będzie musiał także otworzyć zaszyfrowane zamki – tu z kolei mamy do czynienia z mini-grą w odpowiednie ustawianie laserów. Zdecydowanie jest to trudniejsza zabawa niż w sekwencjach z Clankiem, ale leniwi gracze mogą ją pominąć (wówczas nie otrzymają jednak bonusów i doświadczenia za poziom).

Jeśli miałabym jednym słowem podsumować gameplay, to powiedziałabym, że mamy tu do czynienia z widowiskiem na miarę Uncharted w animowanej stylistyce. Bieganie po pędzącym pociągu, uciekanie przed olbrzymim robotem, czy wspomniane już wyścigi urozmaicają grę i dają dużo satysfakcji. Tu nie ma miejsca na żadną nudę. Do tego warto wspomnieć o bardzo porządnym, polskim dubbingu i odpowiednio epickiej ścieżce dźwiękowej. Ja spędziłam przy tej produkcji kilka solidnych, napakowanych akcją godzin i z czystym sumieniem mogę powiedzieć – pędźcie jutro do sklepów, a nie pożałujecie:-).

Ocena: 90/100

Plusy:
+ Oprawa audio-wizualna
+ Urozmaicona mechanika
+ Przyjemne strzelanie
+ Spora liczba broni i możliwość ich udoskonalania
+ Humor i scenariusz
+ Odpowiednio wysoki poziom trudności
Minusy:
– Karty holograficzne to niezbyt trafiony pomysł
– Przy jeździe na rurach zmiana toru odbywała się z lekkim opóźnieniem
– Niewykorzystany potencjał nurkowania
Tytuł: Ratchet & Clank
Producent: Insomniac Games
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Platforma: PS4
Data premiery: 20 kwietnia 2016
Cena: około 140 zł
Język: polski (napisy + dubbing)
PEGI: 7
0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.