Spadające gwiazdy mają ozdobić igrzyska w Tokio

Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich to wielkie wydarzenie, które obserwują widzowie z całego świata. Nic dziwnego, że każdy kraj organizujący stara się zabłysnąć przed pozostałymi. Jeśli startup ALE Co. przekona japońskie władze do swojego pomysłu, możemy być pewni, że otwarcie letniej olimpiady w Tokio będzie niezapomniane.

ALE Co. zamierza przeprowadzić niezwykły pokaz pirotechniczny, coś o wiele bardziej zaawansowanego od tradycyjnych pokazów sztucznych ogni – deszczem sztucznych, spadających gwiazd. Brzmi niesamowicie, prawda?

Według ALE Co. ich spadające gwiazdy będą widoczne nie tylko bezpośrednio nad tokijskim stadionem, ale także w promieniu 100 kilometrów od miasta, co ma sprawić, że cały pokaz będzie latami wspominany przez media i uczestników imprezy. Jak pomysłodawcy zamierzają przeprowadzić tak skomplikowaną operację?

Najpierw firma umieści na orbicie satelitę, który uniesie ładunek w postaci 500-1000 specjalnie zaprojektowanych kulek. Kulki te zbudowane są z chemicznych substancji, które po wejściu w ziemską atmosferę, będą ulegać procesowi spalania – tak jak naturalne meteoryty. Dzięki zróżnicowanym materiałom i pierwiastkom producent będzie w stanie zagwarantować różnego rodzaju kolory – np. miedź w trakcie spalania uzyskuje kolor jasno zielony, a lit – jasno różowy.

Ale taki szałowy pokaz niestety ma swoją cenę. Firma nie ujawniła jeszcze oficjalnego kosztu przedsięwzięcia, ale według nieoficjalnych źródeł przygotowanie pojedynczej „gwiady” to wydatek rzędu 8100 dolarów. A do tego doliczyć trzeba będzie jeszcze koszt budowy i wysłania satelity… Pierwszy prototyp ma zostać wystrzelony na orbitę w drugiej połowie tego roku.

Źródło: Sciencealert.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.