Muzyczny Android

Android małymi krokami stara się wkroczyć tam, gdzie iOS jest praktycznie od daty swojej premiery. Możliwości muzyczne smartfonów i tabletów Apple są tak dobre, że znajdziemy na nich aplikacje właściwie każdej dużej firmy związanej z amatorskimi i profesjonalnymi produktami audio. Appy robi Yamaha, Korg, Roland, Moog – by wymienić kilku wielkich. Poza programami dla zawodowców w iOS-ie znajdziemy bardzo wiele wartościowych muzycznych programów służących do nauki muzyki czy gry na instrumentach. Dlaczego zupełnie inaczej jest w przypadku Androida?

Jedno wyjaśnienie jest znane chyba każdemu czytelnikowi – chodzi o fragmentację tego systemu operacyjnego. W sierpniu 2015 roku na rynku było 24 093 modele urządzeń działających pod kontrolą systemu Google’a. Przy takim rozczłonkowaniu rynku trudno przygotować aplikację, która będzie niezawodnie funkcjonować na każdym sprzęcie. To już skutecznie blokuje wielkich producentów, choć na szczęście nie wszystkich. Drugim powodem, który z punktu widzenia muzyki jest o wiele bardziej istotny, okazuje się problem związany z 10-milisekundowym opóźnieniem dźwięku.

Fakty są takie, że nawet najszybszy komputer potrzebuje chwili na przetworzenie dźwięku. Jeśli oglądamy film w Internecie czy słuchamy muzyki, opóźnienie może wynieść nawet minutę i nie będzie to miało znaczenia. Po prostu poczekamy na początek odtwarzania, które później będzie już płynne. Zupełnie inaczej jest, kiedy na przykład uderzamy palcem wyświetlony na ekranie wirtualny klawisz fortepianu, który inicjuje wydobycie z głośnika odpowiadającego mu dźwięku.

Jeśli cały ten proces trwa mniej niż 10 ms, ludzki mózg właściwie nie zauważa, że występuje jakiekolwiek opóźnienie. Co zresztą zrozumiałe, bo np. skrzypek słyszy dźwięk z opóźnieniem ok. 0,3 ms, a pianista już ok. 3 ms. Jeżeli jednak trwa to dłużej, zaczyna przeszkadzać w graniu. W zabawie można tego nie dostrzegać, ale już nawet w amatorskim muzykowaniu okazuje się to sporym kłopotem. W Androidzie latencja w najgorszym wypadku wynosi do 200 ms, a w najlepszych urządzeniach da się zaobserwować opóźnienia na poziomie 50–70 ms.

Na szczęście w sklepie Play znajdziemy przynajmniej kilkanaście muzycznych aplikacji wartych uwagi. Nie dla wszystkich istotny jest problem „10 milisekund”, a tam, gdzie ma on znaczenie, twórcy programów starali się, by opóźnienie zminimalizować, na ile tylko to możliwe. Appy podzieliśmy na trzy sekcje: nauka, gra, studio.

Nauka gry na instrumentach

Jeżeli chcemy zacząć naukę gry na instrumencie, powinniśmy poszukać aplikacji, które wspomogą ten proces. Każdy, bez względu na muzyczne zainteresowania czy rodzaj instrumentu, na jakim chce grać, powinien skorzystać z programów uczących zapisu nutowego. Nam spodobały się dwie aplikacje:

Sheet Music

i Note Trainer. W kształceniu słuchu muzycznego pomogą z kolei appy Perfect Ear i

Interval Recognition

. Wszystkie te programy świetnie nadają się, by przegnać nudę np. podczas jazdy autobusem czy pociągiem.

Nie bez powodu w każdej szkole – bez względu na to, czy pragniemy zostać dyrygentem czy skrzypkiem wirtuozem – zawsze uczy się gry na fortepianie. Android oferuje wiele aplikacji do nauki

gry na tym instrumencie. Ale tu uwaga: wiele programów okazuje się po prostu złych, a używanie części uzależnione jest od zgody na akceptację adware’u.

Z czystym sumieniem polecamy app Perfekt Piano, gdzie prostsze i trudniejsze standardy uczymy się grać z nut albo – co spodoba się najmłodszym – uderzając we właściwe klawisze w rytm spadających nutek. Co ciekawe, aplikacja współpracuje z MIDI i można uczyć się, grając na pełnej 88-klawiszowej klawiaturze lub… kilku tabletach, na których wyświetlane są fragmenty klawiatur, a urządzenia podłączone są do tej samej sieci.

Gitarzystom przypadnie do gustu przydatny podczas nauki utworów Guitar Pro. Jest to tabletowa wersja desktopowego pierwowzoru, który na każdej z platform służy za cyfrowy zeszyt nutowy i odtwarzacz gitarowych tabulatur. Podręczną biblioteczką dla „szarpidrutów” okazuje się aplikacja Guitarists Reference oraz Chord!. Te programy pokażą gitarowe akordy czy zaproponują skale, jakie powinniśmy zagrać do danej sekwencji akordów. Jeśli na nagraniu naszego gitarowego idola udało się nam dostrzec jakiś nieznany akord, to również nie ma problemu: wystarczy, że wskażemy, na jakich strunach i progach trzymał on swoje palce. Resztę zrobi już aplikacja. W programie Guitarists Reference możemy też w quizie sprawdzić swoją wiedzę na temat chwytów. Perkusiści mogą ćwiczyć, a raczej budować zagrywki np. w programie takim jak Real Drum.

Występy na scenie

Jeśli tablet chcielibyście wykorzystać do gry na żywo, np. na scenie, jak dzieje się w przypadku urządzeń z iOS-em, to pierwszym wymogiem, jaki musi on spełnić, jest to, że ma on akceptowalne opóźnienie w przetwarzaniu dźwięku. Jak pisaliśmy wcześniej, twórcy w swoich aplikacjach starają się je minimalizować. Najlepiej sprawdzają się programy współpracujące albo z Samsung Audio Professional, albo z zewnętrznym interfejsem audio.

Dobrze brzmiące wirtualne pianina, fortepiany, ograny oraz pianina elektryczne znajdziemy w programach iGrand Piano i iLectric firmy IK Multimedia. Obydwa są zoptymalizowane pod kątem jak najlepszej pracy w systemie Lollipop, mogą też działać jak plug-in w aplikacji Samsung Soundcamp (o której poniżej). Inne warte polecenia klasyczne „klawisze” to app Dr. Achima Leubera: Grand Piano czy organy Pitea Ultimate .

Syntezatorowym kombajnem jest, działający również pod kontrolą Windows (tutaj za darmo), Caustic 3. Znajdziemy w nim różnego typu syntezatory, automat perkusyjny, sekwenser. Cały ten arsenał wykorzystamy, sterując nim z poziomu klawiatury MIDI albo zapisując sekwencje na piano rollu. Nowoczesne brzmienia można na żywo kreować za pomocą aplikacji OsciLab. Nie trzeba umieć grać na pianinie – wystarczy wyczucie rytmu i pomysł na „łamanie” bitów. Odrobina wiedzy dotyczącej syntezatorów też się przyda, ale i bez niej można będzie sobie poradzić. Androidowi gitarzyści nie mają tak dobrze jak ci, którzy korzystają z iOS-u. Tu jest drożej, skromniej i nie tak dobrze pod względem brzmieniowym. Znów pojawia się produkt IK Multimedia: AmpliTube UA, który w połączeniu z iRig UA pozwala na granie bez odczuwalnego opóźnienia. Szkoda tylko, że za dodatkowe efekty i wzmacniacze trzeba zapłacić, i to niemałą kwotę (pełna wersja bez promocji kosztuje 320 zł). Z drugiej strony lepszej kolekcji na Androida nie ma… Alternatywą może być nieco skromniejszy AndRig.

Mobilne studio nagrań

Ostatnią kategorią aplikacji jest mobilny DAW (Digital Audio Workstation), czyli cyfrowa stacja robocza. Tu również wybór okazuje się mocno ograniczony. Warte zainteresowania z pewnością są FL Studio Mobile i Audio Evolution Mobile. Pierwsze jest potężniejszym programem, bo np. zainstalowane w nim wirtualne instrumenty są funkcjonalnymi odpowiednikami tych z wersji desktopowej. Niestety, możemy go użyć tylko do komponowania nagrania na bazie poszczególnych ścieżek audio. Możemy także skorzystać z androidowej platformy do rejestrowania nagrań bezpośrednio na tablecie. Audio Evolution Mobile ma tę przewagę, że współdziała ze znacznie większą grupą interfejsów audio na USB. Nie ma co prawda dużej bazy instrumentów MIDI, ale dzięki zgodności z formatem SoundFont możliwe jej łatwe rozszerzenie.

Programem nieco innego rodzaju, ale również ze „studio” w nazwie, jest G-Stomper Studio. Tutaj, podobnie jak w Caustic 3, produkcja muzyczna bazuje na syntezatorach, maszynie perkusyjnej i krokowym sekwenserze. Można wykorzystać wszystkie komponenty, posługując się zewnętrzną klawiaturą, lub też zaprogramować własny utwór krok po kroku, układając interesujące nas sekwencje dźwięków.

Akcesoria

Sam tablet z powodzeniem wystarczy do rozwiązywania muzycznych quizów, treningu słuchu. Wyświetlana na ekranie klawiatura również sprawdzi się podczas tworzenia własnych linii melodycznych czy zabawy – ale to za mało, kiedy chce się grać na żywo. Musimy andoridowy komputer wyposażyć w akcesoria. Najprościej jest z podłączeniem do smartfonu czy tabletu klawiatury działającej w standardzie MIDI. Wystarczy, żeby działała ona w standardzie USB MIDI Class Compliant i miała wyjście USB. „Drukarkowym” kablem łączymy ją z naszym androidowym urządzeniem poprzez port USB OTG – i gotowe. Jeśli mamy klawiaturę z wyjściem MIDI 5 DIN (starsi użytkownicy będą je pamiętać jako gniazdo wykorzystywane w magnetofonach), to też nic straconego. Potrzebujemy tylko przejściówki MIDI 5 DIN na USB. Tego typu konwertery bez problemu znajdziemy np. w serwisach aukcyjnych (40–100 zł). Aby wykorzystać Androida do nagrywania głosu, niezbędny jest dobrej jakości mikrofon. Można sięgnąć po rozwiązania wykorzystujące gniazdo mikrofonowo-słuchawkowe urządzenia bądź mikrofon na USB, wymagający albo biblioteki Samsung Audio Professional, albo Lollipopa lub aplikacji z alternatywnymi sterownikami, która obsłuży USB Audio.

Pierwsza grupa to w praktyce mikrofony (jak np. IK Multimedia iRig MIC Cast za ok. 150 zł) lepiej wykonane niż ten wbudowany w tablet. Są większe, lepiej zbierają dźwięk, mogę też działać stereofonicznie. Wbudowane w nie filtry czy układ redukcji czułości dodatkowo pomagają poprawić jakość dźwięku. Do tworzenia podcastów czy nagrywania wykładów nadają się idealnie. Jeżeli jednak zależy nam na wysokiej jakości i wykorzystaniu Androida do nagrywania głosu czy instrumentów, potrzebujemy mikrofonu na USB, który ma wbudowany interfejs audio. Różnica w jakości w porównaniu z poprzednim rozwiązaniem jest duża, gdyż pomijamy szumiące wejście tabletu i cała konwersja dźwięku do postaci cyfrowej dokonuje się w mikrofonie. Pojawia się jednak problem związany z wydatkami. Takie mikrofony kosztują znacznie więcej, bo ich ceny zaczynają się od 300 zł.

Jeszcze inaczej wygląda sytuacja, kiedy chcielibyśmy na androidowym tablecie grać ostre solówki na gitarze. Tutaj właściciele urządzeń z SDK Audio Professional mogą zaryzykować podłączenie instrumentu i słuchawek poprzez dwufunkcyjne gniazdo minijack (słuchawki i wejście mikrofonowe w jednym). Rezultat w aplikacjach, które potrafi ą z tego rozwiązania skorzystać, powinien być zadowalający. Najlepszą jakość zapewni nam jednak, tak jak w przypadku mikrofonu, dedykowany interfejs na złączu USB.

Obecnie na rynku dostępny jest jedynie iRig UA. Warto wspomnieć, że aplikacje takie jak funkcjonujący na Samsungach (z jego SDK) Soundcamp czy bardziej dostępny Audio Evolution Mobile (działa już od Androida 3.1) mogą współpracować z różnymi interfejsami dźwiękowymi zgodnymi z USB Audio. Lista zgodnych urządzeń jest długa i niewykluczone, że znajdziemy tam coś, czego i tak używamy z gitarą. Choć w przypadku aplikacji typu przenośne studio można będzie taki interfejs wykorzystać do podłączenia kilku instrumentów czy mikrofonów naraz.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.