Sąd nakazał publikację wyroku na… Facebooku

W 2012 roku w Albercie 19-miesięczne dziecko Davida i Collet Stephansów zmarło z powodu zapalenia opon mózgowych. Rodzice do samego końca leczyli synka wyłącznie środkami medycyny naturalnej.
Rodzina Stehpansów, fot. Facebook
Rodzina Stephansów, fot. Facebook

Stephansowie od lat prowadzą firmę zajmującą się sprzedażą środków ziołowych i aktywnie propagują zalety medycyny naturalnej. Gdy ich 19-miesięczny synek Ezekiel zachorował na – jak sądzili wówczas Stephansowie- grypę, przez 2 tygodnie leczyli go domowymi sposobami. Gdy dziecko zasłabło tak mocno, że nie było w stanie samodzielnie siedzieć rodzice postanowili pojechać z nim do kliniki naturopatii w Lethbridge. Niestety w samochodzie Ezekiel przestał oddychać. Nawet wówczas w pierwszej kolejności David Stephans zadzwonił po swojego ojca, a nie na pogotowie. Gdy karetka przyjechała na miejsce, było już za późno. Mimo to Stephansowie obwiniali pogotowie o brak odpowiednich narzędzi przywracających oddech małym dzieciom.

Z powodu rażącego niedopatrzenia w opiece nad dzieckiem prokuratura żądała dla rodziców wyroku od 3 do 4,5 lat pozbawienia wolności. Kilka dni temu sąd skazał Davida Stephensa na 4-miesięczny pobyt w więzieniu, a jego żonę Collet na 3 miesiące aresztu domowego. Z uwagi na fakt, że Stephensowie podczas minionych lat aktywnie udzielali się w sieci, a w okół ich osoby pojawiła się grupa zwolenników medycyny naturalnej ostro komentująca tradycyjne metody leczenia sąd nakazał także publikację całego wyroku na facebookowym profilu rodziny oraz innych stronach dotyczących tej sprawy, by uświadomić tej społeczności, że Stephansowie mieli udział w śmierci dziecka i powinni ponieść za to odpowiedzialność. Sprawa nie ma precedensu.

Adriano Iovinelli, prawnik z Calgary z 20-letnim stażem przyznał w wywiadzie dla National Post, że nigdy nie spotkał się z taką treścią wyroku. Kilku innych prawników wyraziło także swoją wątpliwość co do prawnej strony nakazu publikacji w mediach społecznościowych. W każdym razie jest to wyraźny dowód na to, że sądy zaczynają doceniać siłę Facebooka i pochodnych mu portali.

Źródło: National Post.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.