Wiedźmin 3: Krew i Wino – recenzja

Większość współczesnych dodatków do gier to żałosny skok na kasę. CD Projekt RED wyłamuje się z tych standardów tworząc DLC, które mogłoby z powodzeniem zostać kolejną częścią serii o przygodach najsłynniejszego wiedźmina świata.

W porównaniu do poprzedniego dodatku – Serca z Kamienia – Krew i Wino zrealizowany został z o wiele większym rozmachem. Przede wszystkim mamy do dyspozycji zupełnie nową, olbrzymią krainę, zupełnie inną od tych, jakie widzieliście do tej pory. Toussaint przypomina mi bardzo Toskanię- z ekranu niemal sączy się zapach lawendy, podmiejskich winnic czy cyprysów. Wjeżdżając w pola słonecznika da się usłyszeć rubaszne rozmowy chłopów pracujących przy zbiorach, a zeskakując z Płotki pod murami zamku da się prawie odczuć chłód kamiennych stopni. Lasy, krystalicznie czyste górskie potoki, czy winnice – wszystko okraszone jest tak niezwykłą paletą barw, że nie sposób się Toussaint nie zachwycić.

Popatrzcie tylko na samą architekturę miasta Beauclair, z górującym nad nim oszałamiającym zamkiem. Szczerze odebrało mi mowę, gdy pierwszy raz wjechałam do tej lokacji. Zobaczyłam bowiem w głowie setki godzin projektantów i grafików – te wszystkie kwiaty, łuki tryumfalne, portyki, zdobienia murów, rzeźbione drzwi… Jeśli Novigrad robił na Was wrażenie, to Beauclair po prostu Was w sobie rozkocha. Zaprawdę powiadam Wam, nowa kraina jest wypełniona urokliwymi miejscówkami – to nie tylko nałożony filtr kolorystyczny.

Przy okazji rozpływania się nad oprawą wizualną, warto wspomnieć o nowych ścieżkach audio. Są utrzymane w podniosłym stylu, więc nawet zwyczajna konna przejażdżka daje nam poczucie, że zaraz rozpocznie się jakaś epicka przygoda.
Ale nie samym zmysłem wzroku i słuchu człowiek żyje. Czym byłby Wiedźmin bez wciągającej fabuły… Wjeżdżając do Toussaint przenosimy się nie tylko w inny klimat. Szybko zauważamy, że w tej krainie panują zgoła odmienne reguły niż w pozostałych regionach świata. Toussaint rozmiłowane jest bowiem w rycerskiej, dworskiej estetyce. Idolami społeczeństwa są rycerze charakteryzujący się nienagannymi manierami, poetycką elokwencją i oszałamiającymi herbami. Serce wysoko postawionej damy można podbić wyłącznie zwyciężając w turnieju rycerskim, a największą troską szlachciców wydaje się stan domowej piwniczki z winem tudzież odpowiednia kolekcja szytych na zamówienie strojów.
Jak można się łatwo domyślić, Geralt ze swoim szorstkim obyciem i niezbyt dworskimi manierami, w zabłoconych butach i przepoconej zbroi, nie bardzo odnajduje się w nowym otoczeniu. Jednak trochę z ciekawości, trochę z powodu dumy, a trochę skuszony wizją łatwego zarobku przyjmuje zlecenie Księżnej Toussaint. W tej przepięknej krainie pojawiła się bowiem skaza – znikąd zjawiła się bestia, która zabija niewinnych mieszkańców w brutalny sposób.
Główny wątek dodatku nie jest tak głęboki jak w przypadku Serca z Kamienia, jednak jest równie ekscytujący. Geralt dość szybko odnajduje sprawcę morderstw, ale wraz z pojawieniem się starego przyjaciela, całość przestaje być tak oczywista, jak wydawało się z początku. Śledztwo pcha Geralta przez mroczne sekrety dworu i niejednokrotnie stawia go przed trudnymi wyborami moralnymi. Nie brakuje tu spektakularnej bitwy, pięknych kobiet i czarodziejskiej krainy wypełnionej… bajkowymi postaciami. Mimo to nie odczułam tutaj takiego zaangażowania, być może przez to, że tym razem główny wątek nie dotykał Geralta w tak bezpośredni sposób.
O ile przy Sercu z Kamienia czuło się lekkie znużenie misjami pobocznymi, tak ten dodatek jest pod tym względem rewelacyjny. Będziecie rozbudowywać własną posiadłość, walczyć z wilkiem lubiącym przebieranki, odczarowywać dziewczynę zaklętą w wierzbę płaczącą, odkrywać tajemnicę mrocznego domostwa obwieszonego łyżkami, pozować do obrazu, godzić zwaśnionych po śmierci małżonków, brać udział w rycerskim turnieju, wyjaśniać zagadkę latającej krowy czy pomagać rycerzowi odzyskać serce ukochanej. Misje wypełnione są sarkazmem, słowiańskim folklorem, nutą zaskoczenia, a czasem i melancholii. Przypominają nam, że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda i że szczęśliwe zakończenia zdarzają się już tylko w starych bajkach, a biurokracja wygrywa nawet w wirtualnej rzeczywistości. Jedyne do czego mogłabym się tu przyczepić to jakby na siłę wpleciona scena seksu – choć pod względem wizualnym jest ona niczego sobie, to jednak nie pasuje ona do charakteru Geralta, który nawiązywał ze swoimi kochankami głębsze relacje (przynajmniej w ostatniej części).
Pod kątem mechaniki dodatek przynosi także lekkie zmiany. Przede wszystkim bardzo dobrze przebudowano inwentarz – teraz wszystko jest lepiej posortowane i łatwiej wyszukać konkretny element zbroi czy eliksir. Wprowadzono także możliwość malowania zbroi na wybrany kolor. Nie zapomniano także o nowych rynsztunkach – możemy zdobyć naprawdę świetne zestawy dla każdej ze szkół wiedźmińskich.
Po drugie pojawił się system mutacji. Jest to dodatkowe drzewko rozwoju, w którym odblokowujemy potężniejsze umiejętności za odpowiednią liczbę mutagenów i punktów doświadczenia. Jednocześnie możemy wykorzystywać tylko jedną mutację, co może pomagać w różnych metodach walki. Przez całą grę system ten jednak mi się zupełnie nie przydał – to raczej pomoc dla osób grających od początku na najwyższym poziomie trudności.
Po trzecie pojawiają się tu oczywiście nowe potwory. Tych jest około dwudziestu i cechują się różnorodnymi właściwościami – archespory plują jadem, bruxy atakują falami dźwiękowymi, a skolopendromorfy wyskakują spod ziemi. Brakowało mi tu jednak takich wymagających potyczek – oprócz finałowej bitwy nie znajdziemy tu mocnych bossów czy potworów, do których należałoby się solidnie przygotować przed walką.
Po czwarte zaś, Geralt w trakcie realizacji głównego zadania otrzymuje w posiadanie opuszczoną winnicę wraz z przylegającym domostwem. Możemy tu przechowywać swoje zestawy zbroi, wieszać na ścianach obrazy i wydawać ciężko zarobione pieniądze na tak nieistotne sprawy jak stajnia dla Płotki, czy większe łóżko dla gości.
Dodatek starczy Wam spokojnie na 30 godzin gry, a nawet na dłużej jeśli lubicie zatrzymywać się i pochłaniać widoczki. Bardzo żałuję, że ostatnia przygoda Geralta już za mną. Czuję, że jeszcze długo, długo żadna gra RPG nie przebije polskiej produkcji. Nawet nie wyobrażam sobie jak trudną decyzją dla twórców było zakończenie sagi o Wiedźminie, gdy ten stał się naszą narodową chlubą. Każdy bohater jednak, nawet ten wirtualny, potrzebuje odpoczynku. Lepiej wspominać bowiem doskonałą choć krótszą grę, niż wydłużanego na siłę tasiemca.

Ocena: 90/100

Plusy:

+ Wspaniała oprawa audio-wizualna
+ Różnorodne i interesujące zadania poboczne
+ Nowe elementy mechaniki
+ Śródziemnomorski klimat

Minusy:

– system mutacji przyda się tylko na najwyższych poziomach trudności
– brak bardziej wymagających bossów
– zbędna scena erotyczna
Tytuł: Wiedźmin 3: Krew i Wino
Producent: CD Projekt Red
Wydawca: CD Projekt Red
Platforma: PC, PS4, Xbox One
Data premiery: 31 maja 2015
Język: polski
Cena: około 80 zł
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.