Bohemian Killing – recenzja gry

W dramatach sądowych najczęściej próbujemy obronić niewinnego człowieka i znaleźć właściwego przestępcę. Polska gra podchodzi do sprawy zupełnie inaczej - to my jesteśmy mordercą i musimy znaleźć sposób na to, by oszukać sędziego.

Pomysł jest zaiste intrygujący. Jesienny wieczór, 1894 rok, centrum Paryża. Z nieznanych przyczyn Alfred Ethon, pochodzący z biednej rodziny Cygan, który dorobił się olbrzymiego majątku za sprawą wynalazków (m.in. automatów z żywnością), zabija tuż przed północą Marie Capet – szkolną koleżankę. Nie mamy wątpliwości, że było to morderstwo z zimną krwią, wszak sami zadaliśmy kobiecie ostateczny cios sztyletem. By uniknąć kary śmierci możemy zrobić tylko jedno – okłamać sąd.

Nie będzie to jednak takie proste. Istnieją przecież obciążające nas dowody – zakrwawiona koszula, wynajęty na nasze nazwisko pokój w hotelu, zeznania świadków. By urobić sędziego będziemy musieli odtworzyć zgodnie z linią czasową wszystkie wydarzenia, ale w taki sposób, by zrzucić z siebie podejrzenia lub przynajmniej zmniejszyć wymiar kary. Przykładowo jeśli w hotelowej księdze gości widnieje nasze nazwisko, a my nie pojawimy się w ogóle w tym miejscu o określonej godzinie, sędzia uzna, że kłamiemy. Ale jeśli przyjdziemy do hotelu i powiemy recepcjoniście, że zaszła pomyłka i że to nie my wynajmowaliśmy pokój, sprawa potoczy się już inaczej.

Pod względem mechaniki wszystko rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to sala sądowa – czas teraźniejszy, kiedy to sędzia wysłuchuje naszych zeznań, a obrońca podsumowuje dane wydarzenie. Druga zaś, to właściwa rozgrywka – przenosimy się do feralnego wieczoru 1894 roku i poruszamy się po niewielkim obszarze Paryża, by oczyścić się z zarzutów. Najpierw musimy zapoznać się z obciążającymi nas dowodami i zeznaniami świadków. Przy pierwszym podejściu warto skorzystać z pomocy obrońcy, który na bieżąco będzie nam przypominał o nadchodzącym, ważnym wydarzeniu, na które powinniśmy zareagować. By idealnie zgrać wszystko w czasie można skorzystać z różnego rodzaju akcji np. czytanie książki zabierze nam 10 minut, a zrobienie obiadu – 15 minut. W trakcie gry możemy zebrać 13 dowodów, które pomogą nam częściowo oczyścić się z zarzutów. Przykładowo jeśli weźmiemy z sobą sztylet, którym została zamordowana później Capet, Ethon będzie mógł wytłumaczyć sędziemu, że zawsze nosi przy sobie broń, gdyż 1/3 Paryża go nienawidzi z uwagi na jego pochodzenie i status materialny.

Ponieważ dzięki różnym interakcjom zmieniamy na bieżąco bieg historii, w trakcie kolejnych podejść możemy spotkać się z innymi sytuacjami, co zaś ostatecznie prowadzi aż do ośmiu różnych zakończeń. W jednym z nich możemy nawet uciec z więzienia! Niestety sama historia nie jest aż tak wciągająca, by chciało się do niej wracać więcej niż drugi raz. Jak na dramat sądowy powinna być znacznie bardziej skomplikowana – a tak jesteśmy w stanie ukończyć ją w 1,5 godziny przy pierwszym podejściu. Aż dziwne, że gra zdobyła nagrodę za najlepszą historię na tegorocznym Pixel Heaven (to też może dowodzić, że konkurencja pod kątem fabularnym była raczej słaba).

O ile jednak fabuła gry jest w stanie przykuć do ekranu (przynajmniej za pierwszym razem), tak pozostałe elementy niestety odrzucają. Po pierwsze – powolne tempo rozgrywki. Ethan nawet gdy biega, to tak naprawdę mamy wrażenie, że spaceruje żółwim tempem. Każdorazowe wejście do danego miejsca czy pokoju skutkuje ekranem wczytywania, choć lokacji nie ma dużo. Do dyspozycji mamy zaledwie knajpę, fragment ulicy z zerową interakcją, hotel, celę więzienną i mieszkanie Ethana oraz jego sąsiada. Po drugie interakcji nie ma aż tak dużo, by poczuć prawdziwą swobodę i wolność decyzji. Puste pomieszczenia (bez obiektów z interakcjami) aż kłują po oczach. Poza tym jeśli nie wykonamy czegoś zgodnie z zeznaniem świadka, nie możemy już liczyć na uniewinnienie.

Po trzecie – dialogi. Sceny w sądzie dłużą się w nieskończoność i nie ma możliwości, by przeskakiwać do kolejnej linii tekstowej – możemy jedynie pominąć całość. Odnotowałam także liczne braki synchronizacji między dubbingiem, a napisami (najpierw pojawiał się głos, a dużo później napisy). Strasznie było to irytujące i dziwię się, że nie poprawiono tak rażącego niedopatrzenia. Na ogólny poziom znużenia wpłynął też fakt, że w grze nie ma żadnych wyborów dialogowych – biernie odsłuchujemy jedynie kwestie Ethana, który na bieżąco komentuje wszystko co robimy („Otworzyłem drzwi. Wjechałem windą. Zjadłem obiad.”) lub tłumaczy się sędziemu. O wiele ciekawiej byłoby samemu decydować o elokwencji Ethana. Taki zabieg wpłynąłby też na większy poziom utożsamienia się z bohaterem.

Oprawa graficzna jest bardzo nierówna. Z jednej strony mamy piękną stylistykę Paryża, zgodną z panującą epoką czasową – eleganckie obrazy na ścianach, ciężkie draperie, rzeźbione meble. Z drugiej zaś fatalnie animowane postacie przypominające drewniane kukły. Ja rozumiem, że studio jednoosobowe i że grafika 3D to trudny kawałek chleba. Ale decydując się na taką oprawę, warto było zatrudnić osoby, które znają się na rzeczy, bo psuje to odbiór całej gry. Natomiast oprawa audio stoi na przyzwoitym poziomie. Muzyka jest klimatyczna i nie drażni ucha, a voice acting Stephane Cornicarda (Metal Gear Solid, Dragon Age, Total War) dodaje profesjonalizmu.

Bohemian Killing mogło sporo namieszać na światowej scenie. Projekt był ambitny, ciekawy, do tego wyreżyserowany przez studenta prawa, zatem teoretycznie wierny ówcześnie panującym realiom sądowym. Ale mam wrażenie, że autor nieco się pospieszył z wydaniem gry. Moim zdaniem, rozgrywka nie straciłaby wiele na mniejszej liczbie zakończeń, a zyskałaby większe zaangażowanie graczy poprzez dodanie innych spraw i historii. Włóczenie się po tych samych lokacjach i w dużej mierze odsłuchiwanie tych samych dialogów nie podnosi regrywalności. Nie na tym to polega. Jeśli się nie mylę jest to jednak dopiero pierwszy projekt pana Marcina Makaja, więc istnieje duża szansa na to, że autor wyciągnie wnioski z krytyki i następnym razem dostarczy produkt o znacznie wyższej jakości.

Ocena: 50/100

Plusy:

+ ogólna koncepcja

+ klimat Paryża

+ 8 zakończeń

+ oprawa audio

Minusy:

– powolne tempo

– brak synchronizacji dubbingu z napisami

– brak wyborów dialogowych

– częste ekrany ładowania

– prosta fabuła, krótki czas gry

– mała liczba lokacji i tylko jedna sprawa do rozwiązania

Tytuł:

Bohemian Killing

Producent:

The Moonwalls

Platforma:

PC (Steam)

Data premiery:

21 lipiec 2016

Język:

polski (napisy), angielski (dubbing)

Cena:

17 Euro (około 73 zł)

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.