Forza Horizon 3 to najlepsza zręcznościowa gra wyścigowa w historii

Próbowałem się przyczepić, znaleźć jakieś wady. Niestety, poległem.

Gry wyścigowe dzielą się właściwie na kilka podkategorii. Forza Horizon 3 nie próbuje wpasować się w kilka na raz. Tak jak seria Forza Motorsport to „zręcznościowe symulatory”, tak Forza Horizon to czysty arcade. Tak, jest tu jakiś model jazdy i to nawet całkiem złożony. Pojazd można z czasem nawet, o zgrozo, rozbić. Ale umówmy się: gra która pozwala na przejazd Lamborghini z prędkością 250 km/h po łące, skoszenie kilku drzew i powrót na trasę z rzeczywistością nie ma nic wspólnego. To gra typu zręcznościowego.

Po raz pierwszy w swojej historii, Forza Horizon dostępna jest też na komputerach PC. Co więcej, jest to gra z programu Xbox Play Anywhere. To oznacza, że raz zakupioną grę możemy uruchomić zarówno na komputerze z Windows 10, jak i na konsoli Xbox One bez dodatkowych opłat. To również oznacza, że nasz stan gry będzie się synchronizował pomiędzy naszymi urządzeniami, a więc wygrane wyścigi, zakupione pojazdy czy wygrana kasa i punkty doświadczenia będą dostępne na każdym naszym urządzeniu. No i to wreszcie oznacza, że możemy grać w trybie multiplayer również z posiadaczami wersji na PC mając konsolę (i na odwrót).

Grałem głównie na konsoli Xbox One, choć udało mi się sprawdzić również edycję pecetową. A było co sprawdzać. Miód, piękno, różnorodność i czysta zabawa po prostu wylewają się z ekranu strumieniami na taką skalę, jakiej nie widziałem jeszcze w żadnej innej grze.

Ty tu rządzisz

W poprzednich odsłonach Forzy Horizon uczestniczyliśmy w festiwalach, na których zdobywaliśmy kolejne punkty awansując coraz wyżej i wyżej na szczebelkach kariery. Tym razem to my jesteśmy organizatorem. Im więcej wygramy konkurencji, tym więcej będziemy mieli punktów doświadczenia kibiców. A im więcej kibiców, tym większe możliwości rozbudowy organizowanych przez nas festiwali o kolejne wyścigi i inne konkurencje.

Punkty doświadczenia zdobywa się nie tylko za zwycięstwa, ale również za sam styl jazdy. Dobrze driftujesz? A może uwielbiasz rozpędzać się i wyskakiwać na górkach w niebo? Czy może jesteś w stanie rozpędzić się na autostradzie do 350 km/h? Za to również dostaniesz dodatkowe punkty.

Do wyboru mamy zarówno stworzone przez autorów zawody, których są setki i które są różnorodne i pomysłowe, jak i możemy tworzyć własne. Podoba nam się trasa, ale zamiast wyścigu SUV-ów chciałbyś się ścigać w sportowych hatchbackach? Żaden problem. Przecież to twój festiwal. Ty tu rządzisz. Rodzajów wyścigów też jest sporo, od przełajowych i terenowych, przez wyścigi na okrążenia aż po zawody z punktu A do punktu B. Widowiskowe sztuczki i popisy. Czy nawet nielegalne wyścigi, podczas których drogi nie są oczyszczone z „cywilnego” ruchu ulicznego.

Wszystkie cztery festiwale (ich ilość zgaduję po rozmiarze mapy, bowiem jeszcze nie udało mi się ukończyć tej gry i szacuję, że ukończenie kariery w całości w single player zajmie sporo ponad sto godzin, i to nie licząc prawdopodobnych DLC) mieszczą się w Australii. Pięknej, olbrzymiej, niesamowicie różnorodnej, otwartej Australii. A więc tak jak w poprzednich częściach, podróżujemy po mapie szukając kolejnych konkurencji, lub po prostu zwiedzając przepiękną mapę.

Jest prze-śli-cznie

A jest co zwiedzać. Tak różnorodnej geograficznie gry wyścigowej, połączonej w jeden otwarty świat nie widziałem nigdy. A dbałość o szczegóły ustępuje właściwie tylko najnowszym odsłonom Grand Theft Auto. Mamy więc łąki, lasy, malownicze plaży, pustynny interior czy metropolię. Każde miejsce, każda łączka, pasmo górskie, kanion czy dzielnica miasta są unikatowe i niepowtarzalne. A wspominałem, że podczas dowolnej jazdy czasy ładowania nie istnieją, a podczas generowania wyścigów trwają króciutkie kilka chwil?

To jednak tylko jedna z wielu zalet tego silnika. Gra działająca na Xbox One, a więc platformie znacznie odbiegającej wydajnościowo od peceta z wyższej półki, wygląda wręcz niewiarygodnie (pracuje w 1080p przy 30 klatkach na sekundę) i aż trudno uwierzyć, że coś tak urodziwego działa bez najmniejszych zacięć na konsoli. Wspaniałe krajobrazy, piękne samochody, złożone wieloboki i zróżnicowane tekstury. Silnik graficzny gry czyni cuda. Początek gry, w którym suniemy Lamborghini po plaży, gdzie karoserię muskają fale oceanu pozostawiając na niej malutkie kropelki, piasek sypiący się spod kół, zachód słońca… ech, powiem tak. Forza Horizon 3 spowodowała, że zacząłem myśleć o zmianie telewizora. Mój odbiornik nie obsługuje standardu HDR10, który obsługuje gra.

Grze towarzyszy świetnie dobrany soundtrack podzielony na tematyczne stacje radiowe (jako fan mocnego brzmienia koncentruję się na stacji Epitaph Records i uważam dobór piosenek za wyśmienity) i, tradycyjnie już w serii Forza, znakomite udźwiękowienie.

Jest bardzo miodnie

Ta gra to jednak nie tylko animowana pocztówka dla fanów pięknych samochodów i malowniczych pejzaży. To też cholernie dobra zręcznościówka, nie tylko dzięki wspomnianej różnorodności, dzięki której cena gry nie boli tak bardzo. Studia Turn10 i Playground Games znają przepis na idealnie dobrane modele jazdy. Forza Horizon 3 to kontynuacja standardu przez nie wyznaczone.

Z niezrozumiałych przyczyn tryb gry przełączony jest domyślnie na maksymalnie zręcznościowy. Sugeruję to zmienić w pierwszej sekundzie zabawy, gdyż groźnie brzmiący tryb symulacyjny (hi hi) jest po prostu trybem zręcznościowym, ale z dodanym bardziej złożonym i bardzo miodnym jazdy, bez którego gra staje się zbyt tępa. Jak już to zrobimy, to po kilkudziesięciu minutach zabawy odkryjemy, że gra jest niesamowicie grywalna i bardzo luzacka, ale wcale nie taka prosta. Każdy jeden samochód (a tych są setki, które na dodatek możemy poddawać modyfikacjom, zarówno technicznym, jak i wizualnym) prowadzi się zupełnie inaczej, tak jak zupełnie inaczej reaguje na różne rodzaje nawierzchni.

Gra, w jedynym słusznym trybie „symulacyjnym” (cudzysłów niezbędny) sprawia wiele frajdy, ale zarazem wymaga koncentracji i sporej dozy refleksu. Jest dokładnie tak, jak być powinno. Jest po prostu ekstra. A sztuczna inteligencja i słynny już system driveatarów (sztuczna inteligencja obserwuje jak grają nasi znajomi, przenosząc ich styl jazdy na przeciwników w trybie dla pojedynczego gracza) nie rozczarowuje.

Tryb wieloosobowy również „robi robotę”. W tym trybie spędziłem najmniej czasu, ponieważ otrzymałem dostęp do gry przed premierą, więc o towarzystwo było niełatwo. Możemy jednak zarówno przechodzić od razu na szybko do wyścigów, lub też wspólnie, w trybie kooperacji, przechodzić całą kampanię dla pojedynczego gracza. Gra zachęca do wspólnej zabawy na każdym kroku i słusznie: trybowi multiplayer nie można nic zarzucić, jest wszystko, czego mogliśmy oczekiwać.

Wsiąkłem. Żegnaj życie osobiste

Bardzo lubię gry wyścigowe, zarówno te poważne, jak i te bardziej arcade’owe. Zawsze jednak traktuję je jako odskocznię od innych gier, nastawionych bardziej na fabułę. Kilkadziesiąt minut wyścigów i wracamy do Wiedźmina czy innego Call of Duty. Od Forzy Horizon 3 nie mogę się oderwać. Różnorodność, klimat, nastrój, miodność, oprawa… w tej grze jest tyle do roboty. Tyle fajnych rzeczy do odkrycia. Wtórność? Nie stwierdzono.

Forza Horizon 3 nie spodoba się fanom gier symulacyjnych. Nie spodoba się też ludziom, którzy samochodówek tak po prostu nie lubią. Nie ma tym osobom nic do zaoferowania lub ma tego niewiele. Jeżeli jednak lubisz zręcznościowe gry wyścigowe, to Forza Horizon 3 jest nadspodziewanie dobrą produkcją. Najlepszą tego typu. W historii.

Zdecydowanie warto kupić. Ba, dla tej gry warto kupić Xboxa One.

Forza Horizon 3, Microsoft, a sprawa polska

Nie ma róży bez kolców. Choć tym razem na wadę gry nie odpowiada za nią odpowiedzialne studio (Turn10 oraz Playground), a wydawca, czyli firma Microsoft. Gra w bardzo fajny sposób wykorzystuje usługi Microsoftu, a konkretniej Cortanę, OneDrive’a i Groove Music. Dzięki Cortanie możemy naturalnym językiem wydawać polecenia naszej nawigacji GPS, a OneDrive i Groove zapewniają nam odtwarzanie własnych playlist muzycznych, jeżeli stacje radiowe z gry nam nie odpowiadają i preferujemy bawić się przy swojej muzie.

Cortana nie jest dostępna w Polsce. Muzyka Groove nie jest dostępna w Polsce, tak jak integracja Groove z OneDrive’em. W efekcie dostajemy okrojoną grę nie z winy twórców gry. To nie wpływa na moją rekomendację zakupu, bowiem muzyka w grze jest różnorodna i bardzo dobra, a nawigację możemy obsługiwać padem. Czas jednak, by Microsoft przestał nas traktować jak klientów drugiej kategorii. Zwłaszcza, że jego konkurencja tego nie robi.