Eventide 2: Lustro Czarnoksiężnika – recenzja

Rodzime studio The House of Fables ponownie zabiera nas na przygodę inspirowaną słowiańskim folklorem. Tym razem będziemy musieli zmierzyć się z samym Mistrzem Twardowskim.

Wydana rok temu pierwsza część serii opowiadała o przygodach Mary, botaniczki, której zadaniem było ocalenie własnej babci, strażniczki nietypowego muzeum historii naturalnej z rąk Boruty. Gra była gatunkowym średniakiem – gdyby nie elementy słowiańskiego folkloru, trudno byłoby ją w ogóle zapamiętać czy wyróżnić z zalewu podobnych produkcji. Sequel jest lepszy, zdecydowanie, ale nadal nie jest to najwyższa półka.

Zacznijmy od historii. Podczas górskiej wycieczki siostrzenica Mary – Jeny, zostaje porwana przez tajemniczego jegomościa w szlacheckim przyodziewku i wieśniaka w czerwonych portkach. Nasza botaniczka spada z urwiska, które było miejscem owego incydentu i ląduje w lesie. To tam spotyka starszą kobietę imieniem Jagna, która tłumaczy jej, że jej siostrzenicę musiał porwać nie kto inny tylko Mistrz Twardowski – pan i władca tutejszych ziem oraz jej syn – Janosik.

Wkrótce Mary dociera do wioski, w której większość mieszkańców pogrążona jest w żałobie po śmierci bliskich. Co knuje Twardowski? Jaką moc skrywa tajemnicze lustro? Dlaczego znany z dobrego serca Janosik pomaga złemu Mistrzowi? Fabuła stopniowo pozwoli Wam odkryć odpowiedzi na te pytania.

Po zaliczeniu wielu gier z gatunku HOPA mogę ze smutkiem przyznać, że scenariusz w niczym nie zaskakuje. Nie brakuje tu patosu, opowieści o miłości, wyraźnego rozgraniczenia na dobro i zło oraz magii. Fabuła podąża utartym schematem, ale tym razem nie razi to tak bardzo jak poprzednio. Sławne postacie, większa liczba dialogów i otoczka słodko-gorzkiej baśni sprawiają, że kolejne plansze przechodzi się z przyjemnością. Fajnie, że twórcy spróbowali opowiedzieć własną wersję legendy o Twardowskim. Obcowanie z czymś rodzimym zawsze uatrakcyjnia rozgrywkę w grach, bo rzadko kiedy elementy słowiańszczyzny są w nich obecne.

Pod względem wizualnym jest równie dobrze, jak w roku ubiegłym. Wszystko jest przepięknie rozrysowane, lokacje mają wiele szczegółów i nastrojową, wielobarwną kolorystykę. Ale brakowało mi tu bardziej zapadającej w pamięć scenerii, jakichś oryginalnych, kreatywnych pomysłów. Oprawa jest przyzwoita, co zresztą doskonale widać na screenach, ale porównajcie ją sobie z jakąkolwiek grą ze studia Artifex Mundi, któremu w tym przypadku przypadła rola wydawcy. Zobaczycie różnicę. Na plus zaliczyć można liczne cutscenki i wszelkie animacje wykorzystywanych przedmiotów.
Miłośnicy wszelkich sekwencji z szukaniem obiektów będą ukontentowani. Twórcy przygotowali aż 18 scen z ukrytymi przedmiotami. Tych są dwa rodzaje – standardowe wyszukiwanie obiektów według ich nazw oraz według kształtu. Plansze są oczywiście interaktywne – czasem trzeba przestawić obiekt, który zasłania inny, albo użyć znalezionego na planszy kluczyka, który otworzy skrzynkę itp. Do tych elementów gameplayu nie mam zastrzeżeń.
Gorzej sprawa ma się z mini-grami. Przymknęłabym oko na fakt, że nie są one unikatowe, gdyby były choć minimalnie trudne. Ich poziom w większości uwłacza inteligencji dorosłego gracza. Nie wiem czy komuś rozwiązywanie takich zadań może przynieść satysfakcję – mi w każdym razie nie przyniosło i znów zatęskniłam za starymi, klasycznymi grami przygodowymi, przy których gotowały się szare komórki.
Nowością, którą Eventide 2 może odróżnić się od innych gier z tego gatunku jest wprowadzenie systemu wyborów moralnych. W teorii jest to świetny pomysł, który osobiście bardzo lubię w grach typu interactive movie ze stajni Telltale Game. W praktyce okazało się, że są to decyzje nie dosyć, że znów – zbyt oczywiste do podjęcia – to jeszcze ich rezultat jest w zasadzie bardzo podobny. Nie mają one dużego wpływu na zmianę historii czy charakteru bohaterów. Twórcy powinni zdecydowanie popracować nad tym elementem, bo jest to krok w dobrą stronę.

Oprawa muzyczna pasuje do klimatu gry, a dubbing w wersji angielskiej jest jak zwykle mocno średni. Trudno jednak oczekiwać po casualowej produkcji większego profesjonalizmu i wczucia w rolę.
Eventide 2: Lustro Czarnoksiężnika, to krótka gra przygodowa, która na pewno spodoba się fanom gatunku nie mającym wielkich oczekiwań. Scenariusz na pewno oceniam wyżej niż w poprzedniej części, ale w dalszym ciągu zawodzą zbyt proste zagadki. Szkoda też, że nie wykorzystano bardziej potencjału wyborów moralnych…

Ocena: 75/100

Plusy:
+ Oprawa wizualna
+ Słowiańskie elementy
+ Nowe elementy rozgrywki (wybory moralne)
Minusy:
– tylko 2h rozgrywki
– zbyt proste i mało oryginalne łamigłówki
– wybory moralne mają niewielkie znaczenie
Tytuł: Eventide 2: Lustro Czarnoksiężnika
Producent: The House of Fables
Wydawca: Artifex Mundi
Platforma: PC
Data premiery: 13.10.2016
Język: polski (napisy)
Cena: około 20 zł

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.