Rosja zleciła atak hackerski na USA?

Skandal hakerski: Rosja wyrzuca 755 dyplomatów

Fot. Wikipedia
Prezydent Rosji zapowiedział wydalenie ponad 700 pracowników dyplomacji USA. W ten sposób Moskwa reaguje na zapowiedź kolejnych sankcji Waszyngtonu. Te administracja Donalda Trumpa wprowadza w związku z rosyjską ingerencją w wybory w USA rok temu. Amerykańskie służby specjalne potwierdziły, że to Kreml stoi za włamaniami internetowymi na serwery Partii Demokratycznej.

Misja dyplomatyczna USA od 1 września skurczy się do 455 pracowników, czyli do liczby rosyjskich dyplomatów, pracujących na terenie Stanów Zjednoczonych. Amerykański senat przegłosował stosunkiem 98-2 nałożenie sankcji na Rosję. Prezydent Donald Trump już zapowiedział, że podpisze dokument. Kongres bada zaangażowanie rosyjskich hakerów w fałszowanie wyborów prezydenckich w 2016 roku. Według wywiadu USA, Rosja miała wpływ na ich wynik, wspierając Donalda Trumpa.

Według wywiadu USA, Rosja miała ingerować w wyniki wyborów prezydenckich (fot. Gage Skidmore)

W Moskwie oraz konsulatach w Petersburgu, Jekaterynburgu oraz we Władywostoku zatrudnionych jest ponad 1200 pracowników placówek dyplomatycznych USA. Amerykanie zapowiedzili, że wyrzucenie 755 urzędników poskutkuje, z perspektywy rosyjskich obywateli, dłuższym oczekiwaniem na wizy do Stanów Zjednoczonych.

Prezydent USA Donald Trump, podczas wizyty w Warszawie powiedział, że nie ma niezbitych dowodów na ingerencję Rosji w wybory prezydenckie. Te słowa były krytykowane przez przedstawicieli amerykańskich służb. Były szef wywiadu James Clapper stwierdził, że nie ma dowodów na to, aby ktokolwiek inny niż Rosjanie ingerował w zeszłoroczne wybory. Narodowa Agencja Bezpieczeństwa wprost oskarża prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie hakerskiej akcji przeciwko Partii Demokratycznej.

Były szef amerykańskiego wywiadu James Clapper nie ma wątpliwości, że to Rosja stała za cyberatakiem podczas wyborów w 2016 roku (fot. Jay Godwin)

A w weekend w Las Vegas podczas DEF CON-u, konferencji na temat cyberbezpieczeństwa, zorganizowano eksperyment z wykorzystaniem maszyn do głosowania. Wszystkie spośród 30 urządzeń zostały w ciągu kilku minut zhakowane przez uczestników wydarzenia. Pomimo tego, według ekspertów, zagrożenie zmasowanym atakiem hakerskim, przeprowadzonym w ten sposób jest minimalne. Podczas amerykańskich wyborów maszyny do głosowania nie są podłączone do internetu. Jednak w 2016 roku pojawiały się informacje o tym, że w jednym lub dwóch miejscach mogło dojść także do takich ataków. | CHIP

Źródła: Gizmodo, The Hill, The Washington Times
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.