steam

Z platformy Steam usunięto 173 gry

Fot. Valve
Producenci gier zalewają serwis firmy Valve słabej jakości grami. Wszystko po to, aby wyłudzić pieniądze za pomocą wirtualnych kart kolekcjonerskich. Usunięte tytuły były marnej jakości kopiami wykonanymi z użyciem bibliotek udostępnionych w Unity Asset Store.

Steam jest największą platformą z grami na świecie. Niestety, wśród popularnych i ciekawych tytułów znajdują się też takie, które zostały stworzone tylko po to, by wyłudzić pieniądze. Właściciel serwisu, firma Valve, w tym roku zmieniła strategię i stara się skuteczniej walczyć z oszustami. Usunięte 173 gry zostały wydane przez firmę Silicon Echo Studios, a z deweloperem operator platformy Steam rozwiązał współpracę. Valve zauważyło, że niektórzy producenci nie kłopoczą się jakością gry. W planie jest tylko  wzbogacenie się na naiwnych klientach. Takie gry są często bardzo tanie, kosztują zazwyczaj po kilka dolarów. Do tego dochodzi system, który pozwala wydawać karty kolekcjonerskie, które potem są sprzedawane klientom. Proceder więc wygląda tak, że serwis  zalewany jest masą niepotrzebnych nikomu gier marnej jakości, często z użyciem botów, do których można dokupić karty kolekcjonerskie.

Wirtualne karty kolekcjonerskie cieszą się na Steamie podobną popularnością jak same gry (fot. Valve)

Zalew chłamu wpływa to na algorytmy platformy i budzi frustrację wśród kupujących, którzy chcą odkrywać niszowe produkcje, zamiast tego gracze tracą czas na przeglądanie gier, które z racji swojej tandetności nie mają szansy stać się pełnoprawnymi tytułami.

Valve sięgnęło po pomoc społeczność Steamu, która od pewnego czasu ocenia i pomaga firmie identyfikować nieuczciwych sprzedawców. Właśnie w tym celu na Steamie uruchomiono program Steam Explorers. Dzięki niemu praktycznie każdy może zostać recenzentem i pomóc w odnalezieniu tych gier, które faktycznie warte są uwagi, a nie mają szansy przebić się przez tanie i niedopracowane tytuły. Te ostatnie są usuwane z serwisu. Tym razem był to pierwszy przypadek usunięcia tak dużej liczby gier.

W czerwcu Steam Direct zastąpił program Greenlight (fot. Valve)

W kwietniu Valve zaprosiło do swojej amerykańskiej siedziby Jima Sterlinga i Johna Baina. To dwaj znani recenzenci gier, umieszczający recenzje na YouTubie. Rozmawiali wtedy między innymi o walce z nieuczciwymi wydawcami, którzy publikują słabe jakościowo tytuły w pogoni za łatwymi pieniędzmi. Dużym problemem są gry publikowane w tzw. „wczesnym dostępie” oraz preordery. Deweloperzy często wabią graczy zwiastunami i innymi materiałami, których nijak się mają do gotowej gry. Na szczęście Valve zwraca pieniądze nawet 2 tygodnie po premierze tytułu, o ile nie spędziliśmy z nim nie więcej niż 2 godziny.

Valve zmieniło sposób publikowania na platformie. 13 czerwca zakończyło działanie programu Greenlight, który polegał na tym, że producenci pokazywali wczesne wersje gier, zwiastuny oraz zrzuty ekranu, które były poddawane głosowaniu społeczności. Zamiast tego, został uruchomiony program Steam Direct, który pozwala, po wypełnieniu odpowiednich dokumentów i opłaceniu wpisowego, nawiązać współpracę pomiędzy producentem a właścicielem platformy. W zamierzeniu ma to ułatwić administratorom rozpoznawanie łowców szybkich zysków i ograniczenie ich liczby. Na razie jednak ten pomysł nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Być może społeczność Steam okaże się bardziej skuteczna i na platformie dostępne będą jedynie wartościowe tytuły. | CHIP

Źródło: Polygon
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.