My nie potrafilibyśmy zrobić Matrixa

Ale czy na pewno nie żyjemy w symulacji kogoś innego?

Naukowcy chcieli sprawdzić, czy jest możliwe użycie kwantowych metod Monte Carlo do zamodelowania anomalii występujących w fizyce. Jedną z nich jest właśnie zjawisko Halla, które jest wykorzystywane między innymi w silnikach jonowych wykorzystywanych do napędzania satelitów. Okazało się, że zadanie jest tak złożone, że przekracza nasze możliwości. Matematycy swoje odkrycie opisali w magazynie Science Advances.

Jedna z teorii tłumacząca dziwne zjawiska w mikroświecie zakłada, że nasz wszechświat jest iluzją wytworzoną w komputerze o niebywałej mocy. Między innymi według Neila deGrasse Tysona i Elona Muska, ze statystycznego punktu widzenia jest bardzo prawdopodobne, że żyjemy w symulacji komputerowej. Z obliczeń matematyków jednak wynika, że stworzenie idealnego odwzorowania całej otaczającej nas rzeczywistości jest praktycznie niewykonalne.

Możliwe jednak, że taki nad-komputer nie tworzy całej otaczającej nas rzeczywistości, ale tylko jej wycinek. Ten, który widzimy. Tłumaczyłoby to dziwne zachowanie cząstek elementarnych. Fotony oraz elektrony przechodząc przez interferometr zachowują się inaczej w obecności obserwatora, a inaczej bez niego. Przecież sami wiemy, że w grze komputerowej aktualizowane ze szczegółami są tylko elementy widoczne na ekranie. Poza naszym polem widzenia wszystko jest rozmyte i uproszczone. Dlatego falowe zachowanie cząstek może wynikać z oszczędzania energii nad-komputera.

Podobnie można by wytłumaczyć splątanie kwantowe. Polega ono na tym, że można jednocześnie zmienić na odległość stan „splątanych” cząstek elementarnych. Gdybyśmy żyli w symulacji komputerowej, takie powiązanie mogłoby odpowiadać jednoczesnej zmianie dwóch pikseli na matrycy ogromnego monitora. A to sugeruje istnienie dodatkowych wymiarów. O nich z kolei w przystępnej formie opowiadał Jerzy Rafalski na TEDx w Toruniu. Symulacja komputerowa jest jedną z możliwych interpretacji wyższych wymiarów. | CHIP