Proces będzie wyglądał prawdopodobnie w ten sposób, że jeśli UOKiK uzna, że jakaś strona zawiera niewłaściwe treści (lub z tym zwrócą się do urzędu konsumenci) będzie najpierw wysyłał żądanie umieszczenia stosownego komunikatu, a jeśli to nie odniesie skutku, Urząd będzie mógł wystąpi do rejestratora domeny lub firmy hostingowej z wnioskiem o całkowite zablokowanie dostępu do witryny.
Z jednej strony, słuszna jest oczywiście ochrona konsumentów przed naciągaczami wszelkiej maści. Z drugiej strony arbitralne decyzje Urzędu mogą zaszkodzić po pierwsze uczciwym przedsiębiorcom, po drugie służyć jako narzędzie cenzury.