
Duplekser pracuje sprawnie, cicho, nic się nie zacina. Nie zakładałem jego używania na większą skalę, a okazuje się, że 30 proc. moich dokumentów może być wydrukowanych dwustronnie. Odkryłem też, że panel drukarki (element z wyświetlaczem i przyciskami) można odchylić do góry do około 45 proc., a to sprawdza się, gdy urządzenie ustawione jest nisko lub gdy świeci na nie światło.
Przetestowałem również funkcje Epson Email Print. Rejestracja urządzenia na stronie Epsona przebiegła bez zakłóceń (rejestracja jest niezbędna, aby skorzystać z usługi). Wysłanie polecenia wydruku polega na napisaniu maila i wysłaniu na wcześniej skonfigurowany adres mailowy drukarki (parametry do ustawienia podczas rejestracji). Wszystko zadziałało w pierwszym podejściu i w ten oto sposób z dowolnego miejsca na świecie, z dowolnego urządzenia z oprogramowaniem poczty elektronicznej, mogę drukować na drukarce zainstalowanej w sieci domowej. Gdy do listu dołączymy pliki w formatach .pdf, .doc, lub .jpg, to załączniki również zostaną wydrukowane na kolejnych kartkach.
Autor: Rafał Muraszkowski
Komentarz CHIP-a:
Czytelnik testujący ten model drukarki w ciągu trzech tygodni wydrukował na tyle dużo, że w standardowej drukarce z kartridżami byłaby już konieczna wymiana materiałów eksploatacyjnych. W przypadku Epsona L4160 „poziom tuszów ledwo drgnął”, co potwierdza możliwość drukowania tysięcy stron po jednym napełnieniu. Dodatkowym plusem jest fakt, że w zestawie z drukarką znajduje się zapasowa buteleczka z czarnym tuszem.
Podobnie jak w naszych testach, również u Czytelnika uruchomienie funkcji Email Print odbyło się bez problemu – drukowana jest nie tylko sama treść e-maila, ale również załączniki: dokumenty i grafika w popularnych formatach. To dobry sposób na drukowanie bez użycia sterowników, bez aplikacji mobilnej, a nawet z pominięciem Google Cloud Print. Nie bez znaczenia jest odkrycie, że panel drukarki można odchylić – w tym modelu drukarki ekranik jest naszym zdaniem nieco za mały, więc przynajmniej można to nadrobić dostosowaniem kąta widzenia. | Grzegorz Łukasik
