Dron, który lata 68 km/h

Nawet przy dużej prędkości da się nim sprawnie manewrować. W sterowaniu pomagają Advanced Pilot Assistance Systems. Dron jest wyposażony w kamerę nagrywającą filmy 4K z 30 lub 120 klatkami na sekundę w rozdzielczości 1080 p. Zobaczcie nasze zdjęcia z testu DJI w Monte Carlo, słynnej dzielnicy księstwa Monako.

68 km/h. Z taką prędkością porusza się Mavic Air. Przy czym nawet wówczas nie ma problemu z błyskawiczną zmianą kierunku. To naprawdę bardzo zwrotny i zręczny dron. A gdybyście bali się, że opanowanie takiej prędkości będzie zbyt trudne, są jeszcze APAS, czyli Advanced Pilot Assistance Systems. Ta dość wyrafinowana pomoc w nawigacji, pozwala na automatyczne omijanie przeszkód. Z drzewkami w hotelowym ogrodzie radził sobie ów system całkiem dobrze. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że APAS opiera się na obrazie z kamer, a co za tym idzie potrzebuje kontrastujących obiektów. Prawdopodobnie więc niebieski lub biały obiekt na tle nieba nie zostanie rozpoznany jako przeszkoda. Konsekwencje łatwe do przewidzenia. Mimo wszystko system jest pomocny.

Mavic Air jest napakowany technologią z naprawdę wysokiej półki. Rozpoznaje do 12 osób jednocześnie, potrafi wykrywać psy i koty. Ma sporo trybów automatycznych, w ramach których dron porusza się i filmuje bez udziału pilota. Do znanych z poprzednika, czyli DJI Spark, doszły dwa: asteroid i boomerang. W tym drugim dron otacza wskazany obiekt, oddalając się za jego plecami. W efekcie powstaje efektowne nagranie, pokazujące świetnie to, co stoi przed filmowanym obiektem. Znacie tę pracę kamery np. z filmów dokumentalnych BBC. Ale tu zamiast ekipy filmowej i helikoptera wystarczy mieszczący się w dłoniach dron. Podobnie jak Spark, Mavic Air obsługuje gesty. Przywołanie, oddalenie, zdjęcie, film, lądowanie. To wszystko możemy nakazać urządzeniu za pomocą kilku łatwych do zapamiętania sygnałów. Nowością jest tzw. sferyczna panorama. Zdjęcie sferyczne, czyli w kształcie kuli, o rozdzielczości 32 MP składane jest przez DJI Mavic Air w około minuty. Sam nie jestem fanem tego typu fotografii, ale na pewno ma ona swoich miłośników. Skoro mowa o fotografii, obejrzyjcie zdjęcia z testu, w którym uczestniczyłem. A tutaj przeczytacie więcej o latającej konstrukcji z Chin.

Bohater prezentacji – Mavic Air
Prezentacja w jednym z hoteli w Monte Carlo zgromadziła dziennikarzy z całej Europy
Sterowanie Mavic Air jest dość proste – służy do tego kontroler radiowy lub aplikacja na smartfonie
Dron na tle klifów Monte Carlo
Przedstawiciel ekipy DJI
Czerwona wersja drona jest ładna, a dodatkowo pozostaje widoczna nawet z daleka – pamiętajmy, że Mavic Air to małe urządzenie
Ale białe drony to znak rozpoznawczy DJI
Mavic Air robi naprawdę dobre nagrania wideo
DJI Mavic Air jest niewielki
Kontroler, podobnie jak dron, jest częściowo składany
I jeszcze czarny Mavic Air
Silniki napędzające śmigła są dostatecznie mocne, by zapewnić małemu dronowi prędkość na poziomie 68 km/h
Nie można mu odmówić uroku…

I jeszcze kilka słów o stabilizacji obrazu. Drony wypróbowywaliśmy przy bardzo dobrej pogodzie, więc nie wiem jak modele Mavic Air zachowują się podczas silniejszego wiatru. Według zapewnień DJI, najnowsze urządzenie jest bardziej stabilne niż poprzednie, a biorąc pod uwagę jak przy silnym wietrze lata maleńki przecież Spark, jestem dobrej myśli. Obraz uzyskany przy dużej prędkości pozostaje bardzo dobry, wszystko dzięki licznym kamerom oraz 3-osiowemu stabilizatorowi.

Podsumowując, DJI zrobiło dron, który aż chce się mieć. Jest szybki, wykonuje dobre zdjęcia i filmy, wiele wybacza pilotowi. Do tego wygląda efektownie, reaguje na gesty. Cena w Polsce nie będzie niska – w zależności od wyposażenia zestawu: 3600-4400 złotych – ale, moim zdaniem, to naprawdę udana konstrukcja.

A na koniec, przyznaję, nie mogłem powstrzymać się, pytanie niezwiązane z dronem…

Z jakich gier znacie ten zakręt?

W najbliższym czasie w CHIP-ie szczegółowy, już techniczny test DJI Mavic Air. | CHIP