Dron uratował tonących nastolatków

Fot. Westpac Little Ripper
Dwóch chłopców u wybrzeży Australii porwały trzymetrowe fale. Bezzałogowiec, patrolujący wybrzeże, odebrał od nich sygnał i w ciągu 70 sekund dostarczył ponton, dzięki któremu bezpiecznie dotarli do brzegu. Ludzie odszukaliby topiących się dopiero kilka minut później.

Ratownicy z miasta Lennox Head testowali nowy dron firmy Little Ripper Life Saver, kiedy odebrali sygnał S.O.S. Fale zniosły 18-latków 700 metrów od brzegu. Ratownik Jai Sheridan wysłał dron,  który dotarł do chłopców i zrzucił im ponton. Bezzałogowiec dodatkowo sfilmował całą akcję. Zazwyczaj ratownikom dotarcie do wzywających pomocy zajmuje około 6 minut, a każda sekunda w takim przypadku może być na wagę złota.

Władze australijskiego stanu Nowa Południowa Walia zainwestowały we flotę dronów 340 tysięcy dolarów. Ich głównym zadaniem jest patrolowanie wybrzeży i ostrzeganie serferów oraz kąpiących się w ocenie – przed rekinami. Oprogramowanie maszyn jest w stanie rozpoznać kształt ryby i poinformować przebywających w pobliżu ludzi o zagrożeniu. Drony wyposażono też w nadmuchiwane materace, które po zrzuceniu utrzymują tonących na powierzchni.

Założyciel firmy Little Ripper Life Saver, Kevin Weldon, zainspirował się bezzałogowym helikopterem, który poszukiwał ocalałych po huraganie Katrina (Nowy Orlean, 2005). Także w zeszłym roku po przejściu huraganu Harvey drony pomagały osobom poszkodowanym na zalanych terenach u południowych wybrzeży Stanów Zjednoczonych. | CHIP