youtube monetyzacja

YouTube zaostrza politykę monetyzacji

Fot. Pixabay
Google kolejny raz modyfikuje zasady programu partnerskiego, by odzyskać zaufanie reklamodawców i zadbać o wyższą jakość nagrań, przy których wyświetlane są reklamy. Zmiany dotkną nie tylko nowych użytkowników YouTube'a, ale także obecnych, którzy do tej pory zarabiali na swoich treściach.

Od 17 stycznia 2018 użytkownicy YouTube’a, którzy nie mają minimum 1000 subskrybentów oraz wyświetlonych przynajmniej 4000 godzin na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy nie mogą przystępować do programu partnerskiego. Póki nie spełnią tych warunków, nie będą mogli włączyć reklam w swoich filmach i na nich zarabiać. Co więcej od 20 lutego 2018 roku zmiany dotkną wszystkich obecnych w programie partnerskim użytkowników. Jeśli ich kanał nie spełni powyższych obwarowań, wszystkie reklamy uruchamiane do tej pory na ich filmach zostaną wstrzymane, a co za tym idzie przestaną na nich zarabiać. Procedura powrotu do programu będzie zautomatyzowana – zaakceptowany wcześniej użytkownik nie będzie musiał ponownie czekać na rozpatrzenie wniosku. Gdy tylko zdobędzie wystarczającą liczbę subskrybentów oraz wyświetleń YouTube od razu przywróci go programu partnerskiego.

youtube monetyzacja
Zmiana uderzy w twórców o skromnej liczbie polubień i początkujących (fot. Pixabay)

Nie jest to pierwsza tego typu zmiana. W kwietniu 2017 roku Google wprowadziło w życie pierwsze ograniczenie, które wykluczyło z programu wszystkich twórców, których kanał miał mniej niż 10 tys. wyświetleń.

Jednocześnie decyzja Google dotycząca zmiany warunków uczestniczenia w serwisie partnerskim zbiega się ze staraniem serwisu o poprawę jakości zamieszczanych filmów. Jest to ewidentny efekt skandalu wywołanego przez youtubera Logana Paula, który na swoim popularnym kanale umieścił film, na którym pokazał ciało samobójcy. Oburzeni byli zarówno widzowie, jak i reklamodawcy. To właśnie ze względu na tę ostatnią grupę Google zaczęło wprowadzać zmiany dotyczące standardów umieszczanych na YT filmów. Żaden klient nie będzie bowiem chciał reklamować swoich produktów obok obrazoburczych i nieetycznych filmów. A to oznacza finansową stratę. Z jednej strony Google ogranicza więc udział w programach partnerskich, co przynosi serwisowi konkretną finansową korzyść, z drugiej strony dba o to, by treści były na tyle wysokiej jakości, by zyskiwały popularność wśród oglądających, nie wzbudzając jednocześnie obiekcji wśród reklamodawców.

Google tłumaczy, że ma świadomość, zmiany dotkną znaczna liczby youtuberów, ale 99 proc. z nich zarabiało mniej niż 100 dolarów rocznie, a 90 proc. zarabiało mniej niż 2,50 dolara miesięcznie. Nie są to rzeczywiście wysokie kwoty. Google zaznacza także, że opisane wyżej wymagania nie będą jedynymi branymi pod uwagę. W dalszym ciągu firma będzie analizować treść publikowanych na YT materiałów i jeśli uzna, że nie są one zgodne z polityką serwisu, zostaną usunięte z udziału w programie partnerskim. | CHIP