kitty hawk

Cora – autonomiczna i elektryczna latająca taksówka od Larry’ego Page’a

Startuje i ląduje pionowo jak helikopter, mieści w swoim wnętrzu dwóch pasażerów i na jednym ładowaniu może przelecieć 100 km. Cora to prototypowa latająca taksówka od firmy Kitty Hawk należącej do Larry'ego Paga - współzałożyciela Google.

Pojazd od Kitty Hawk nie potrzebuje rozpędu by wzbić się w powietrze – tak jak helikopter czy dron będzie mógł unosić się bezpośrednio z ziemi czy dachów budynków. Corę wyposażono w 12 wirników napędzanych elektrycznie, które przyczepione są do dwóch skrzydeł o rozpiętości 11 metrów. Imponująca jest tu nie tyle prędkość maszyny (maksymalnie 180 km/h) czy wysokość jej lotu (od 150 do 915 metrów), co jej autonomia. Według Kitty Hawk pojazd nie będzie potrzebował żadnego pilota, choć początkowo lot będzie kontrolowany zdalnie, prawdopodobnie z uwagi na regulacje prawne. Cora pomieści w sobie 2 osoby, a na jednym ładowaniu będzie w stanie przelecieć 100 km. Cena maszyny nie została ujawniona i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle trafi do komercyjnej sprzedaży.

Póki co pojazd funkcjonuje jako działający prototyp, ale Kitty Hawk ma zamiar uruchomić w Nowej Zelandii sieć powietrznych taksówek, które woziłyby pasażerów pod szyldem Zephyr Airworks. Firma ta współpracuje obecnie z rządem i lokalnymi przedsiębiorstwami, by zdobyć odpowiednie zezwolenia. Dlaczego właśnie Nowa Zelandia? Kraj ten nie jest utożsamiany z wylęgarnią autonomicznych pojazdów, a tym bardziej autonomicznych samolotów. Chodzi tu przede wszystkim o łatwiejsze uzyskanie stosownych certyfikatów. Nowa Zelandia do 2050 roku chce całkowicie wyeliminować emisję dwutlenku węgla i z otwartymi ramionami wita startupy, które do tego celu mogą dołożyć własną cegiełkę.

Kitty Hawk to startup, który w 2016 roku dofinansował Larry Page – współzałożyciel Google. Firma od samego początku celuje w spełnienie wizji o latających taksówkach. Pierwszy projekt zrealizowano w 2017 roku – było to projekt Flyer, czyli pojazd, który przypominał skrzyżowanie dronu ze skuterem wodnym. Oficjalnie nie trafił on jeszcze do sprzedaży, ale rok temu za członkostwo w grupie testerów należało zapłacić 100 tys. dolarów.  | CHIP