IEM: Powrót do przeszłości gamingu

Fot. jacek-tomczyk/chip
W trakcie Intel Extreme Masters w Katowicach odwiedziliśmy bardzo ciekawe stoisko Muzeum Historii Komputerów i Informatyki. Wyróżniało się na tle wszechobecnych, nowoczesnych maszyn gamingowych. Do starych komputerów podłączono współczesne myszki, klawiatury i słuchawki. Rozmawialiśmy z Łukaszem Ferdynem - wolontariuszem katowickiego muzeum.

Jacek Tomczyk: Jesteśmy na IEM Katowice na imponującym stanowisku ze starymi komputerami i grami. Co macie do pokazania odwiedzającym?

Łukasz Ferdyn: Jest to stanowisko miasta Katowice, dzięki uprzejmości którego nasze Muzeum Historii Komputerów i Informatyki w Katowicach ma możliwość pokazania drobnego wycinka naszej kolekcji. Mamy tutaj m.in. wyspę z komputerami eMac. Są to wersje komputerów firmy Apple przeznaczone dla sektora edukacji. Jestem nauczycielem informatyki w Zespole Szkół nr 1 w Piekarach Śląskich i komputery, które widzimy na stanowisku zostały przekazane przez moją szkołę muzeum. W trakcie IEM można na nich pograć między innymi w “Quake III Arena” i “StarCraft: Brood War”.

O retro-komputerach rozmawiał z nami Łukasz Ferdyn (fot. Jacek Tomczyk/CHIP)

JT: Widzimy się tu praktycznie co roku i z moich obserwacji wynika, że to stoisko ściąga wielu fanów retro gier. Co retro-gry mają w sobie i dlaczego w ogóle powstała ta inicjatywa.

ŁF: Retro gry, jak i cały sprzęt retro ma taki swój feeling oldschoolowy. Teraz moda na to wzrasta coraz bardziej, ale my istniejemy już od ponad 5 lat. Staramy się zgromadzić i zachować dla potomnych te sprzęty, które zostały stworzone lata temu. Dzięki temu będziemy mogli przekazać, że to, co jest teraz i to, co nas otacza na IEMie, kiedyś miało swój początek na sprzętach, którymi tutaj też dysponujemy. W tym roku obchodzimy 70-lecie IT w Polsce – druga wysepka ze sprzętem, która również jest na naszym stoisku na IEM, promuje wystawę przygotowywaną na Noc Muzeów wypadającą w tym roku na noc z 19 na 20 maja.

Na stoisku znajdują się dwie wysepki ze starszymi komputerami (fot. Jacek Tomczyk/CHIP)

JT: Gdzie to będzie?

ŁF: W Katowicach, w naszej siedzibie przy ulicy Sienkiewicza 28. To będzie wydarzenie, na którym będziemy chcieli przybliżyć, w jaki sposób informatyka rozwijała się w Polsce. Dysponujemy całkiem unikalnymi komputerami np. własną Odrą JC 1305, która jest obecnie w trakcie renowacji i przygotowujemy ją do ponownego uruchomienia. Mamy też wiele innych polskich komputerów produkowanych na przestrzeni lat – m.in. pochodzące z zakładów MERA-ELZAB w Zabrzu – Meritum i ComPan-8, czy pochodzący z Wrocławia Elwro 800-3 Junior. Pozwala nam to prześledzić jak rozwijała się rodzima technika komputerowa.

JT: Mamy tu wielu młodych graczy, którzy mają często mniej lat od sprzętu, który wystawiacie. Jak reaguje młodzież na ten sprzęt?

ŁF: Obsługa gier, w które można zagrać u nas na stoisku przychodzi im dosyć naturalnie, ponieważ jest i klawiatura, i myszka, a prezentowane gry pochodzą ze znanych im gatunków RTS i FPS.

Na stoisku można zagrać między innymi w pierwszą część „StarCrafta” (fot. Jacek Tomczyk/CHIP)

JT: Widzimy że do sprzętu są dołączone współczesne gamingowe peryferia.

ŁF: Dzięki współpracy z firmą Alsen która ich użyczyła mamy możliwość skorzystania ze sprzętu nowocześniejszego. Oryginalne klawiatury i myszy zostały w muzeum a troszkę nowocześniej wyglądające peryferia podłączyliśmy do sprzętów retro. Młodzież i w ogóle odwiedzający bardzo pozytywnie podchodzą do tego pomysłu. W sytuacji w której rodzic przychodzi z synem, syn rozpoznaje Quake’a, a rodzic rozpoznaje eMaca. Podczas gry ze sobą więź rodzic-dziecko zostaje pogłębiona na poziomie tego grania, bo rodzic też kiedyś był graczem, a czasami jest nim do tej pory. Dorośli przychodzą do naszego muzeum, m.in. aby powspominać dawne czasy a my dodatkowo organizując lekcje muzealne przybliżamy historię IT młodszemu pokoleniu. Młodzież czasami na początku nie radzi sobie z urządzeniami np. pong, w którym kontroler w formie paletki wyposażony jest w potencjometr, a młodzież nauczona doświadczeniami z Kinect albo Wii próbuje nim ruszać w powietrzu, co niestety nie przynosi rezultatu. Ale później, gdy już opanują ten sposób grania, zapominają o swoich smartfonach i oddają się rozrywce retro a często zdarza się, że nie chcą wracać do domu.

JT: Ile macie eksponatów w muzeum?

ŁF: Na chwilę obecną mamy skatalogowane ponad 4000 różnego rodzaju komputerów i konsol wraz z peryferiami oraz automatów arcade i jesteśmy jedynym i największym muzeum w Polsce, które dysponuje tak dużą liczbą eksponatów retro. W stałej ekspozycji mamy około 200 maszyn. Warto dodać, że jest to muzeum w pełni interaktywne. W przeciwieństwie do wielu zagranicznych muzeów, które mają bogate kolekcje, ale wszystko jest za szybką – u nas wszystkich eksponatów, które są wystawione, można dotknąć, spróbować zagrać, poprogramować. Cokolwiek co w retro-duszy człowiekowi gra.

JT: Nie psuje się?

ŁF: Oczywiście, że z biegiem czasu się psuje, ale w naszej ekipie jest sporo elektroników, którzy są w stanie te sprzęty zreanimować, dzięki czemu to wszystko działa.

JT: Dziękuję za rozmowę.

Z CHIP-em rozmawiał Łukasz Ferdyn, wolontariusz Muzeum Historii Komputerów i Informatyki w Katowicach, nauczyciel informatyki.