bezpłatnie naładować

Tesla po cichu wprowadziła wyższe opłaty za ładowanie aut

Mieszkańcy niektórych stanów w USA zapłacą nawet dwukrotnie więcej.

Na początku klienci Tesli nie ponosili żadnych opłat za ładowanie swoich aut. W 2016 roku wprowadzono program, który ten przywilej rezerwował wyłącznie dla klientów, którzy zakupili auto w procesie rekomendacji. Jeśli ktoś nie kupił Tesli z polecenia, wówczas ponosił niewielkie opłaty za korzystanie ze stacji Supercharger (około 0,12 dolarów za kWh). Jak donosi portal Electrek kwoty te jednak właśnie się zmieniły na terenie USA. Warto jednak zaznaczyć, że wartość podwyżki jest inna dla różnych stanów. Najgorzej mają mieszkańcy Oregonu, którzy zamiast 0,12 USD za kWh zapłacą 0,24 USD – aż dwukrotnie więcej. W Kalifornii podwyżka sięgnęła 6 centów, a w Nowym Jorku 5.  Średnio wzrost wynosi 20-40%.

W Polsce trzeba zapłacić około 50 gr za minutę ładowania do mocy 60 kW (fot. PKN Orlen)

Akumulatory w największych modelach Tesli mają pojemność 100 kWh, więc za jednorazowe podładowanie auta Amerykanin nie zapłaci więcej niż 24 dolarów, a zatem nie jest to cena, która znacząco uderza po portfelu. Mimo wszystko jednak uświadamia, że prąd nie będzie w nieskończoność tani i z czasem jego wartość może dojść do poziomu cen paliw kopalnianych. Swoje podwyżki Tesla tłumaczy ogólnym wzrostem cen, przypominając jednocześnie, że firma i tak na nich nie zarabia.

Od czasu do czasu zmieniamy ceny ładowania samochodów na stacjach Supercharger, aby te były jak najlepiej dostosowane do lokalnych stawek za prąd oraz jego zużycia. Naszym głównym celem jest zadbanie o to, aby stacje Supercharger zawsze pozwalały kierowcom jeździć taniej na energii elektrycznej, niż na benzynie. Podnosząc ceny chcemy także przy okazji odzyskać część pieniędzy, które zainwestowaliśmy w system. Jednocześnie przypominamy, że stacje Supercharger nigdy nie będą dla Tesli dochodowe. – można przeczytać w oświadczeniu prasowym firmy.

Przy okazji podwyżek cen warto też zaznaczyć, że Tesla stale rozwija swoją sieć – aktualnie ma już 1180 stacji na całym świecie, które wyposażone są w 9000 ładowarek, a ponieważ na miejscu nie ma żadnych pracowników, utrzymywanie ich w należytym porządku to również koszt dla firmy. Tesla jest także zależna od lokalnych cen dostawców prądu więc nie ma się co dziwić, że firma nie chce dopłacać do całego interesu. | CHIP