Chińska stacja kosmiczna wreszcie spadła na Ziemię

Fot. fraunhofer
Amerykańskie siły powietrzne potwierdzają: około 2:15 czasu polskiego chińskie laboratorium spłonęło w atmosferze, a jego resztki spadły do Pacyfiku na północny zachód od Tahiti. Chińczycy stracili kontrolę nad Tiangong-1 w marcu 2016 roku.

Tiangong-1 był cały czas obserwowany przez 13 instytucji pod dowództwem Europejskiej Agencji Kosmicznej. Mimo to, niewiele można było zrobić poza patrzeniem i trzymaniem kciuków, aby „Niebiański Pałac” nie spadł nikomu na głowę. Bardzo trudno było przewidzieć miejsce i czas upadku Tiangong-1. Pod koniec ostatniego przelotu stacji, Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna wszczęła fałszywy alarm, informując, że złom może zagrozić mieszkańcom brazylijskiego São Paulo. Na szczęście stało się inaczej i Tiangong-1 spadł do Oceanu Spokojnego na północny zachód od wyspy Tahiti.

Laboratorium, mierzące na długość 10 metrów, było częścią budowanej przez Chińczyków stacji kosmicznej, która ma powstać do 2022 roku. Jednak w marcu 2016 naukowcy stracili z Tiangong-1 łączność. Pół roku później umieścili na orbicie zapasowy moduł o nazwie Tiangong-2. Duże obiekty tego typu są zazwyczaj spychane przy użyciu silników, sterowanych z Ziemi, na tzw. kosmiczne cmentarzysko na Pacyfiku. Tiangong-1 nie doleciał do tego miejsca i rozbił się bardziej na północ.

Pomimo znacznych rozmiarów, chińska stacja nie była największym obiektem, który rozbił się w niekontrolowany sposób na Ziemi. Pod tym względem zajmuje dopiero 50 miejsce. Większe od Tiangong-1 było między innymi 80-tonowe amerykańskie laboratorium Skylab, którego szczątki w 1979 roku spadły w Australii. Wtedy nikomu nic się nie stało, w przeciwieństwie do tragicznej katastrofy 100-tonowego promu Columbia w 2003 roku, kiedy po utracie kontroli nad statkiem, zginęło 7 członków załogi. | CHIP

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.