Człowkiek w garniturze obracający zębatki kluczem w kształcie litery F.

Facebook: Klucz do władzy

Facebook przechodzi najpoważniejszy kryzys w swojej 14-letniej historii. Jego model biznesowy precyzyjnego targetowania użytkowników został wykorzystany w tak makiaweliczny sposób, że pojawiają się poważne i wykraczające poza dziedzinę internetu pytania o demokrację.

Żeby zrozumieć w pełni aferę Cambridge Analytica musimy cofnąć się trochę w czasie i w przestrzeni, do roku 2014 w St. Petersburgu.

Witalij Bespalow urodził się w małej miejscowości na Syberii, ale od zawsze w swoim rodzinnym mieście czuł się źle. Gdy więc dorósł, postanowił szukać lepszego życia w liberalnym St. Petersburgu. Wyjechał tam z jedną myślą – zostać dziennikarzem. Swoją historię opowiedział twórcom podcastu Radiolab.

Fabryka trolli

W Petersburgu Witalijowi prawie zaczęło się układać. Prawie. Dostał pracę w lokalnej gazecie, która jednak szybko upadła. Rosjanin musiał szukać dla siebie nowego zajęcia. Po kilku miesiącach trafił na ogłoszenie, które obiecywało wyjątkowo dobrze płatną pracę osobom z lekkim piórem. Postanowił zaryzykować i przyjął ofertę, choć podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie powiedziano mu, czym tak naprawdę będzie się zajmować. Dowiedział się tego dopiero pierwszego dnia pracy. „Będziesz pisał o Ukrainie, 20 tekstów dziennie” usłyszał od szefowej. Był 2014 rok, w Donbasie trwały już starcia zbrojne.

– Odbył się na przykład taki incydent, grupa prorosyjskich rebeliantów zajęła szkołę na Ukrainie, a znajdujące się w niej dzieci praktycznie zostały wzięte za zakładników – opowiada Bespalow w Radiolab. – Kiedy proukraińscy żołnierze szturmowali szkołę, dzieci zginęły. Miałem wyjść od prawdziwej historii, ale przepisać ją tak, żeby nie wspominać o obecności prorosyjskich oddziałów i stworzyć wrażenie, że Ukraińcy z własnej woli napadli na szkołę i zmasakrowali dzieci.

Tak Witalij dowiedział się, że pracuje w fabryce trolli – czterokondygnacyjnym budynku, w którym wszystkie zatrudnione osoby zajmowały się dezinformacją. Jak opowiada Bespalow – na pierwszym piętrze pisaliśmy fałszywe informacje, na drugim siedziały osoby zajmujące się social media i tworzeniem memów (Hillary Clinton podaje rękę diabłu), na trzecim pisano fałszywe blogi, na czwartym siedziały trolle których zadaniem było komentowanie na serwisie YouTube i na Facebooku. Była to Internet Research Agency, założona w 2013 roku przez osoby powiązane ze środowiskiem Władymira Putina. W 2014 roku Agencja rozszerzyła działalność na Stany Zjednoczone, a w 2016 roku przy międzynarodowej wersji projektu pracowało już ponad 80 osób. Pamiętacie, co wydarzyło się w 2016 roku? Wybory prezydenckie w USA.

Cambridge Analytica – co tak naprawdę się wydarzyło?

W czasie, gdy Bespalow zaczynał swoją nową pracę, na Facebooku kwestia polityki prywatności była daleko od pierwszego planu. Serwis wprowadził właśnie funkcję quizów, a te zaczęły pączkować na naszych tablicach właściwie bez ograniczeń. Jeden z nich został stworzony przez Aleksandra Kogana, był to qiuz psychologiczny, “thisisyourdigitallife”. Z aplikacji skorzystało ponad 270 tysięcy ludzi. Coś, co wydawało się prostą i niewinną zabawą, kilka lat później przerodziło się w prawdziwy skandal. Aplikacja oprócz podawania wyników o osobowości, pobierała dane, takie jak miasto zamieszkania i lajki z profilu osoby która brała udział w quizie. Ale oprócz tego, pobierała podobne dane z profili znajomych, którzy nie zmienili ustawień prywatności. W sumie zebrano dane od niemal 87 milionów użytkowników Facebooka! Droga pozyskania, była zupełnie legalna – aplikacje facebookowe takie jak quizy miały wówczas absurdalnie duże uprawnienia, mogły także umieszczać posty na ścianach użytkowników.

Dane pozyskane w legalny sposób, zostały jednak przekazane firmie SCL/Cambridge Analytica. Facebook dowiedział się o tym w 2015 roku, skasował aplikację z serwisu i zażądał dowodu, że przekazane informacje zostały skasowane. Stosowny dowód został przekazany, a Facebook w poczuciu dobrze wykonanej roboty uznał, że sprawa jest załatwiona.

Co mówią o tobie twoje lajki?

Sprawa była jednak daleka od zamknięcia. Informacje o 87 milionach użytkowników znajdowały się w posiadaniu firmy researcherskiej Cambridge Analytica (CA), zajmującej się analityką danych, która brała czynny udział w kampaniach politycznych.

W marcu 2018 roku jeden z pracowników CA – Christopher Wylie – ujawnił, w jaki sposób facebookowe dane przekuwane były w narzędzie kampanii politycznych.

– Praktycznie rzecz biorąc bawiliśmy się psychologią całego kraju, a żaden z obywateli nic o tym nie widział – przyznaje Wylie w rozmowie z The Guardian. – Cambridge Analytica to firma zajmująca się propagandą.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.