Galaxy s9 plus test

TEST: Samsung Galaxy S9 Plus

Fot. Sylwia Zimowska/ CHIP
Samsung konsekwentnie podąża swoją drogą. Flagowce tej firmy to tym razem nie rewolucja, za to dzięki rozważnym udoskonaleniom stają się obiektem pożądania wielu konsumentów.

W skrócie

  • wysoka wydajność,
  • rewelacyjny ekran,
  • głośniki z Dolby Atmos + słuchawki AKG,
  • podwójny aparat,
  • zoom optyczny,
  • stabilizacja obrazu,
  • wodoodporność (IP68),
  • zabezpieczenia biometryczne,
  • krótki czas pracy baterii,
  • szklana obudowa,
  • Bixby bez wsparcia języka polskiego,
  • 960 kl./s. tylko w jakości HD

Nie ma rewolucji, ale jest ewolucja w dobrym kierunku. Samsung wsłuchał się w głosy użytkowników S8+ i zmienił kilka drobiazgów m.in. czytnik linii papilarnych, który w końcu trafił na właściwe miejsce. Choć ma drobne wady, to jednak jeśli szuka się urządzenia do tworzenia fotografii, kręcenia filmów i obsługiwania najbardziej wymagających aplikacji S9+ wydaje się słusznym wyborem. Na tym smartfonie świetnie ogląda się filmy nie tylko dzięki wyświetlaczowi o rozdzielczości Quad HD+, ale też dzięki głośnikom stereo z Dolby Atmos.

Galaxy S9 Plus – wzornictwo i ergonomia

Galaxy S9+ ma ekran o tej samej przekątnej co Galaxy S8+, czyli 6,2 cala. I choć na pierwszy rzut oka przypomina mocno swojego poprzednika (w dalszym ciągu mamy do czynienia z konstrukcją jednobryłową o zaokrąglonych delikatnie narożnikach, zakrzywionych krawędziach i pokrytą z dwóch stron szkłem), to drobne różnice w wymiarach urządzenia stawiają go bliżej Galaxy Note 8. S9+ jest o 2 mm krótszy, 1 mm szerszy, 0,4 mm grubszy i o 16 gramów cięższy od S8+.

galaxy s9 plus test
Galaxy S9+ niezmiernie cieszy wzrok.

Biorąc urządzenie do ręki od razu czuje się, że jest to sprzęt klasy premium. Połączenie metalu i szkła to ulubiony zestaw producentów flagowych modeli i choć sama za nim nie przepadam, to trudno S9+ odmówić uroku. Warto odnotować, że Samsung tym razem postawił na ostrzejsze ranty, więc smartfon leży nieco pewniej w dłoni, ale bez powodowania uczucia dyskomfortu. Niestety w dalszym ciągu urządzenie się ślizga, czy to położone na blacie stołu czy w trakcie użytkowania, a że mam tzw. dziurawe ręce, od razu po wyjęciu S9+ z pudełka nakleiłam na ekran szkło hartowane i włożyłam we wzmocnione etui. Bez tego smartfon mógłby nie przeżyć kilku dni. Oczywiście ucierpiała na tym estetyka, co zauważycie na zdjęciach, ale po wydaniu na sprzęt 4 tysięcy złotych zwyciężył zdrowy rozsądek.

galaxy s9+ test
Mimo dużych rozmiarów bez problemu da się obsługiwać smartfon jedną ręką.

Poza tym „nieszczęsnym” szkłem (Gorilla Glass 5), które jak każde inne palcuje się niemiłosiernie, Galaxy S9+ pod kątem ergonomii wypada bardzo dobrze. Mimo drobnych rąk i krótkich palców nie mam problemu z używaniem smartfonu jedną ręką, choć oczywiście do górnych ikon nie jestem w stanie dosięgnąć kciukiem i muszę wówczas nieco zmieniać położenie ręki.

W górnej części przedniego panelu znalazły się następujące elementy: kamera, czujnik światła, czujnik zbliżeniowy, skaner tęczówki oka, dioda powiadomień oraz głośnik.

W górnej krawędzi kryje się pakiet sensorów.

W dolnej krawędzi znajdziemy USB typu C, drugi głośnik, mikrofon oraz minijacka. Wysuwana tacka na dwie karty nanoSIM lub jedną kartę nanoSIM i kartę microSD schowana została w górnej krawędzi. Boki to już standard dla linii Galaxy – na prawo znajdziemy włącznik, na lewo przyciski do regulacji głośności i przycisk wywołujący Bixby.

galaxy s9+
Na szczęście Samsung nie usunął gniazda słuchawkowego.

Największe zmiany w konstrukcji względem S8+ zaszły na tylnym panelu. Po pierwsze skaner linii papilarnych wreszcie trafił na jedyne rozsądne miejsce – pod sekcję z aparatami fotograficznymi. Dzięki temu oraz wyczuwalnie wystającym krawędziom skanera dużo łatwiej trafić palcem wskazującym w czujnik. Rzadziej dochodzi też dzięki temu do zabrudzeń soczewek znajdujących się nad nim. Po raz pierwszy korzystam z tego rodzaju zabezpieczenia biometrycznego z przyjemnością.

Umiejscowienie i działanie skanera linii papilarnych oceniam wzorowo.

Kolejną zmianą jest oczywiście drugi aparat, który odpowiada za dwukrotny zoom optyczny i niesamowicie dobrze działające rozmycie tła (więcej o możliwościach fotograficznych poczytacie na drugiej stronie tego artykułu).

Jak przystało na sprzęt tej klasy, obudowa Galaxy S9+ spełnia normy IP68 (odporność na pył oraz zanurzenie na głębokość do 1,5 metra na 30 minut). Pod względem kolorystycznym tym razem Samsung się moim zdaniem nie popisał. Poza czarnym wariantem – na który z braku laku się zdecydowałam – reszta wygląda mdło i nieciekawie. Szkoda, że zabrakło opcji z jasną, np. biało-złotą kolorystyką lub czegoś bardziej oryginalnego jak np. gradientowa obudowa Huawei P20 Pro.

Galaxy S9 Plus – ekran

Wyświetlacze Samsunga były jednym z elementów, które dawno temu zadecydowały o moim przywiązaniu do tej marki. Koreański producent nie ma pod tym względem sobie równych. W przypadku S9+ otrzymujemy 6,2-calowy ekran o rozdzielczości QuadHD+ (2960 x 1440 pikseli) i proporcjach 18,5:9, wykonany w technologii Super AMOLED, gwarantującej nieskończony kontrast i głęboką czerń.

Bez dwóch zdań to najlepszy ekran dostępny na rynku.

Wyświetlacz ma jasność na poziomie 1130 nitów, czyli o około 10 proc. lepszą niż w Galaxy S8+. W pełnym słońcu to wciąż za mało, by komfortowo korzystać z telefonu, ale to i tak znacznie wyższa wartość niż w przypadku konkurencji. Kąty widzenia i odwzorowanie barw są rewelacyjne. Nawet jeżeli odcień bieli, który domyślnie wpada w chłodniejszy ton nie będzie Wam odpowiadał, łatwo go dostosujecie do swoich preferencji w trybie adaptacyjnym. Nie zabrakło również wbudowanego trybu nocnego redukującego niebieskie światło z opcją kontroli natężenia barwy żółtej. Specjaliści z DisplayMate obwołali ekrany tegorocznej linii S9 najlepszymi na rynku i nie sposób się z nimi nie zgodzić.

galaxy s9+
Hurra, nie ma notcha!

Tak jak w poprzednim modelu mamy i tutaj do czynienia z ekranem typu Infinity Display, który daje wrażenie „bezramkowości”. Większość najbardziej popularnych aplikacji świetnie skaluje się do proporcji 18,5:9 i bardzo łatwo się do tego formatu przyzwyczaić. Na szczęście Samsung nie podążył ślepo za konkurencją i pozbawił użytkowników wątpliwej przyjemności obcowania z wysepką w ekranie, czyli notchem.

Na pełnym ekranie mieści się sporo informacji – surfowanie po sieci to czysta przyjemność.

Gorzej sprawa ma się z zakrzywionymi krawędziami, do których ja osobiście nigdy się nie przekonałam i chyba już nie przekonam. Po pierwsze dlatego, że trudniej coś kliknąć przy obrzeżach ekranu lub dokonać tam zaznaczenia, a po drugie dlatego, że trudno nakleić ochronne szkło. Szkoda, że S9+ nie pojawił się na rynku również w wersji „płaskiej”.

S9+ pozwala uruchomić na prawej krawędzi tzw. ekran krawędziowy, na którym można umieścić pasek skrótów do aplikacji, ulubione kontakty, pogodę, schowek, kalendarz czy narzędzia takie jak kompas lub linijka. Niestety, więcej z tego szkody niż pożytku (przypadkowe dotknięcia wysuwają ekran krawędziowy nad aktywne okno) więc osobiście z tego rozwiązania nie korzystam. Na szczęście ekran krawędziowy można całkowicie wyłączyć.

galaxy s9+ test
Ustawienia ekranu są bogate w opcje.

S9+ oferuje także tryb Always-on, który bez specjalnego nadwyrężania akumulatora wyświetla najbardziej istotne informacje tzn. godzinę, datę, stan baterii i powiadomienia. Wygląd tego ekranu można spersonalizować, a gdyby dostępne w ustawieniach motywy nam nie odpowiadały, do pobrania jest wiele innych.

Do własnych preferencji dostosujemy także pasek nawigacji – nie tylko pod kątem układu przycisków, ale też koloru tła. Chociaż pasek można ukryć i wywoływać go gestem, to osobiście wolę widzieć go cały czas. Dopasować można również wielkość i styl czcionki, a także – celem zaoszczędzenia energii – rozdzielczość ekranu.

Wyposażenie, łączność i audio

W pudełku z Galaxy S9+ znajdziemy standardowy pakiet akcesoriów: szybką ładowarkę, kabel USB typu C oraz dwie przejściówki (na micro USB i na USB typu A). Z całego zestawu najbardziej cieszą dokanałowe słuchawki AKG z dodatkowymi silikonami, które brzmią tak fantastycznie, że nawet osoby, które wymagają ponadprzeciętnej jakości audio będą z nich zadowolone.

galaxy s9+
W zestawie zabrakło mi jedynie choćby najskromniejszego etui, które ochroniłoby podatne na zarysowania plecy smartfona.

Najbardziej zaskoczyły mnie jednak głośniki Galaxy S9+. Do tej pory wydawało mi się, że Dolby Atmos w smartfonach to coś, bez czego można się obyć. Ale różnica w jakości brzmienia po włączeniu tej funkcji jest tak kolosalna, że wręcz trudna do opisania. To głównie dzięki tej technologii przerzuciłam się niemal całkowicie na oglądanie Netflixa w łóżku na smartfonie, zamiast na dużym telewizorze stojącym w salonie. Tak czystego dźwięku do tej pory w telefonie nie słyszałam.

Dźwięk przestrzenny dzięki systemowi Dolby Atmos podnosi bardzo wysoko poprzeczkę konkurencji.

Kolejna sprawa to mikrofon. Ponieważ montuję wiele filmów, do których wykorzystuję  mikrofon telefonu miałam cichą nadzieję, że i na tym polu Galaxy S9+ mnie nie zawiedzie. I rzeczywiście – dźwięk nagrywany zarówno przez aplikację rejestrującą mowę, jak i kamerę wideo jest czysty i pozbawiony szumów z otoczenia. Również podczas rozmów i wideokonferencji nie można na nic narzekać.

Nie sposób się także przyczepić do działania modułów łączności bezprzewodowej. LTE, Wi-Fi obsługujące pasmo częstotliwości 2.4 oraz 5 GHz, Bluetooth 5.0, NFC i GPS – wszystko działa należycie.

Bezpieczeństwo i biometria

Zacznijmy od tego, co działa najlepiej i najszybciej. Skaner linii papilarnych działa wyraźnie lepiej, niż w poprzednich modelach, ale wciąż wyraźnie ustępuje szybkością i pewnością czujnikom montowanym np. w smartfonach Huawei. Opcjonalnie możemy zabezpieczyć smartfon rozpoznawaniem tęczówki oka lub rozpoznawaniem twarzy oraz połączeniem tych dwóch rozwiązań.

galaxy s9+
Metody bezpieczeństwa w Galaxy S9+.

Rejestracja pierwszego pomiaru biometrycznego jest sprawna i szybka. Skaner tęczówki oka działa dobrze nawet w ciemności, podczas gdy rozpoznawanie twarzy jest w stanie poradzić sobie także w przypadku założenia okularów, choć niestety nie zawsze. Obie metody nie należą także do wygodnych – owszem ekran odblokowuje się relatywnie szybko, ale do autoryzacji wymaga naciśnięcia przycisku power, co niepotrzebnie wydłuża operację. Z tego względu zrezygnowałam z tych metod bezpieczeństwa pozostając przy szybkim i wymagającym jedynie dotknięcia palcem czytniku linii papilarnych.

Jeśli chcemy dodatkowo chronić nasze pliki możemy aktywować tzw. Sejf. Ma to sens głównie wtedy, gdy chcemy telefon komuś pożyczyć lub mamy wścibskich współlokatorów. Przenosząc do takiego wirtualnego schowka aplikacje czy pliki zabezpieczamy je dodatkowo PIN-em lub biometrią. W ten sposób nikt nie sięgnie do naszych prywatnych danych. Rozczarowała mnie natomiast funkcja Smart Lock, która w teorii zezwala na m.in. automatyczne odblokowywanie smartfonu w zapisanej lokalizacji lub w pobliżu znanego urządzenia Bluetooth. W przypadku mojego modelu Smart Lock w ogóle nie działał, ale z opinii na forach specjalistycznych dowiedziałam się, że jest to powszechny problem z Androidem, a nie z Galaxy S9+.

Wydajność i bateria

Na pokładzie Samsunga Galaxy S9 Plus znajdziemy topowe podzespoły – Exynosa 9810 z układem Mali-G72 MP18, 6 GB RAM-u i 64 GB pamięci wewnętrznej. Tej ostatniej mogłoby być więcej, bo raz, że użytkownik do dyspozycji otrzymuje tak naprawdę jedynie 52 GB, dwa, że taka przestrzeń jest się w stanie zapełnić po miesiącu intensywnego użytkowania (parę filmów 4K, kilka gier 3D), a trzy, że konkurencja wyposaża już swoje flagowce w 128 GB, a nawet 256 GB. Na szczęście wkróce do sprzedaży wejść mają warianty tego smartfonu wyposażone w pamięć 128 i 256 GB. Tymczasem ratować możemy się oczywiście kartami microSD, ale wówczas tracimy dostęp do drugiej karty nanoSIM.

Benchmarki nie zostawiają złudzeń – król może być tylko jeden…

Wynik benchmarków zostawiam tu tylko z redaktorskiego obowiązku. Galaxy S9+ przoduje na ten moment zarówno w rankingu AnTuTu (248 tys. pkt)  jak i Geekbench  (3369 pkt. dla jednego rdzenia i 9046 pkt. dla wielu rdzeni) bijąc na głowę taką konkurencję jak iPhone X (226 tys. pkt w AnTuTu) czy Huawei P20 Pro (211 tys. pkt w AnTuTu).

Galaxy s9 plus test
Duży ekran sprzyja pracy na dwóch aplikacjach równocześnie.

Po miesiącu użytkowania mogę Wam z czystym sumieniem potwierdzić, że smartfon działa bez zarzutu. Ani razu nie zawiesił się tak, by trzeba go było resetować. Nie zakrztusił się przy najbardziej wymagających apkach ani przy uruchomieniu dwóch aplikacji w trybie podzielonego okna. Mogłam grać w grę, czytać sobie w międzyczasie wiadomości z sieci, konwersować na Messengerze i jeszcze słuchać Spotify w tle.

galaxy s9+
Tryb dla graczy.

Fajnym dodatkiem są tzw. Game Tools, czyli zestaw funkcji, które można wywołać w momencie uruchomienia dowolnej gry. Z poziomu oprogramowania możemy wyciszyć wszystkie powiadomienia, by nic nie rozpraszało nas podczas zabawy, uruchomić pełny ekran, zrobić zrzut ekranu, a także nagrać rozgrywkę z widokiem z kamerki przedniej i mikrofonem.

Czy użytkownicy Galaxy S8+ odczują jakąkolwiek różnicę? Nie wydaje mi się. W tej półce cenowej tak naprawdę nie da się znaleźć smartfonu, który kulałby pod względem wydajności. Za te pieniądze sprzęt nie ma prawa działać nieprawidłowo.

Jeśli intensywnie korzystacie ze smartfonu, ten model może nie wytrzymać pełnego dnia na jednym ładowaniu.

Gorzej ma się sprawa z baterią, która niestety pozostawia trochę do życzenia. Przy średnio aktywnym dniu, gdy był wykorzystywany głównie w roli aparatu fotograficznego i sporadycznie w roli nawigacji ledwo wytrzymał 12 godzin (trzy godziny włączonego ekranu). 3500 mAh przy takiej powierzchni wyświetlacza i rozdzielczości to za mało, by mówić o komforcie związanym z wytrzymałością baterii. Odłączając smartfon o godzinie 7.00 rano od ładowarki nie możemy być pewni, że wytrzyma do godziny 22.00. Oczywiście wszystko zależy od tego jak intensywnie wykorzystuje się smartfon. W trakcie normalnego dnia pracy, kiedy te 8-10 godzin spędzam przy biurku i komputerze, używając Galaxy S9+ tylko do rozmów, to oczywiście bez problemu wytrzymuje nawet dłużej niż dobę. Jednak już wiem, że bez powerbanku się nie obejdę.

Ratować można się także podładowywaniem w ciągu dnia – dzięki szybkiej ładowarce kwadrans pozwala na odzyskanie 20 proc. energii. Do pełna zaś smartfon naładujemy w około 115 minut. Warto też pamiętać, że dla żywotności współczesnych baterii dużo lepsze jest doładowywanie ich w ciągu dnia niż każdorazowe całkowite zużycie energii.

Oprogramowanie

Jak już wspomniałam smartfon pracuje pod kontrolą Androida 8.0 z nakładką Samsung Experience. Pod względem funkcjonalności znajdziemy wiele ustawień, które ułatwiają codzienną obsługę urządzenia. Poza możliwością zmiany motywów, ikon i czcionek, a także rozmiarów siatki aplikacji na ekranie głównym, użytkownik może zdecydować się na tryb obsługi jedną ręką, aktywację harmonogramu dla trybu „nie przeszkadzać”, wykonywanie zrzutów ekranu gestem przesunięcia krawędzi dłoni po wyświetlaczu, funkcję Smart Stay (ekran wyłączy się, gdy się na niego nie patrzy), bezpośrednie połączenie (odebranie rozmowy poprzez przybliżenie telefonu do ucha), inteligentne powiadomienie, korzystanie z dwóch oddzielnych kont w aplikacjach społecznościowych czy łatwe wyciszenie (telefon odwrócony ekranem do dołu jest automatycznie wyciszany).

samsung galaxy s9+
Wybrane funkcje S9+.

Znajdziemy tu także wygodny w użyciu menadżer wydajności, który wyczyści pamięć i pozamyka zjadające energię aplikacje, tryb ratunkowy (trzykrotne wciśnięcie przycisku power wysyła wiadomość do trzech wskazanych numerów kontaktowych), szybkie uruchamianie aparatu czy monitorujący naszą kondycję (liczba kroków, przebyty dystans, spożycie kofeiny, puls) i pozwalający na przeprowadzanie licznych programów treningowych Samsung Health.

Asystenta Bixby wywołuje się naciśnięciem fizycznego klawisza.

A co z ważnym dla Samsunga asystentem Bixby? Owszem, działa poprawnie i to nawet w przypadku długich komend, ale osobiście mam z nim problem. I nie chodzi tu nawet o to, że nie obsługuje on języka polskiego. Dla mnie Bixby jest po prostu mało przydatny. O wiele szybciej mogę sama uruchomić wybraną aplikację i zrobić to, na czym mi zależy niż wywoływać Bixby’ego i zlecać mu to głosowo. Doceniam jednak fakt, że asystent jest na tyle inteligentny, że bezbłędnie rozumie nawet łamaną angielszczyznę i potrafi odpowiadać na konkretne pytania. Gdy zapytam go o to, jaka jest odległość Ziemi od Słońca, to nie odeśle mnie do Wikipedii czy nie wpisze tego pytania w wyszukiwarce Google, ale wyświetli mi od razu pożądane dane. Jeśli zaś nie będzie umiał czegoś samodzielnie wyjąśnić, wtedy dopiero odeśle nas do wyszukiwarki internetowej.

Podobnie, jak w przypadku S8+, Bixby’ego można wyłączyć w opcjach, ale niestety nie da się przypisać fizycznemu przyciskowi innej roli.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.