Dwóch mężczyzn w czarnych garniturach; jeden wbiega, a drugi wybiega z czarnego samochodu.

Carsharing po polsku

Carsharing określany też jako krótkoterminowy wynajem samochodów. Dlaczego w ogóle zajmujemy się w CHIP-ie takim tematem? Bo jest doskonałym przykładem usługi, która nie istniałaby bez nowoczesnych technologii, łączności i świata mobilnych rozwiązań. Chociaż... pierwszą próbę podjęto już w 1974 roku w Holandii.

Na Ziemi jest nas ludzi naprawdę wielu. Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych, populacja homo sapiens w 2023 roku przekroczy zawrotną liczbę 8 miliardów – dla naszych umysłów abstrakcyjną. Posiadanie samochodu to wciąż dla wielu osób prestiż. Nic dziwnego, przez dziesiątki lat istnienia telewizji i kinematografii wizerunek Amerykanina jadącego własnym autem wrył się głęboko w umysły widzów z całego świata. Tyle że realnie jest niemożliwe, żeby każdy mieszkaniec Ziemi miał samochód. Ale to wcale nie znaczy, że nie ma innej drogi. Cechą większości osobówek będących w prywatnych rękach jest to, że głównie stoją. Marnotrawstwo znane każdemu spedytorowi, któremu sen z powiek spędzają niewykorzystane „moce przerobowe” TIR-ów. Jednak na razie prywatni użytkownicy aut raczej nie dostrzegają tego problemu. A powinni.

Carsharing – co to w ogóle jest? Początki

Carsharing, czyli krótkoterminowy wynajem całkowicie zmienia podejście do kwestii wykorzystania samochodu – szczególnie właśnie osobowego. Takie pojazdy najczęściej marnują swój potencjał, gdy przez większość czasu stoją w garażach i na parkingach. Fakt, że auta najczęściej przewożą jedną osobę i przez większą część doby nie są używane, został zaobserwowany już dość dawno, ale pierwsze próby wprowadzenia systemowych rozwiązań współdzielenia samochodów natrafiały na bariery w postaci braku odpowiednich technologii umożliwiających carsharing. Nie znaczy to jednak, że takie próby nie były podejmowane. Za jeden z pierwszych projektów carsharingowych na świecie uznaje się holenderski program o nazwie Witkar (z jęz. holenderskiego – „biały samochód”). Stał za nim Luud Schimmelpennink, wynalazca i polityk pełniący funkcję radnego Amsterdamu. Było to w marcu 1974 roku.

Pojazd Witkar w jednej z pierwszych usług carsharingowych na świecie nie przypominał normalnego samochodów, raczej meleks (fot. Amsterdam Museum)

Rozwiązanie opracowane przez Schimmelpenninka było nad wyraz wyrafinowane technologicznie, pamiętajmy, że był początek lat 70 ubiegłego wieku. System Witkar bazował na centralnym systemie kontroli wyposażonym w minikomputer DEC PDP-11, wykorzystywał też autorskie oprogramowanie. Radny Amsterdamu zbudował również specjalnie na potrzeby projektu małe miejskie pojazdy, całkowicie elektryczne, które stanowiły centrum tego rozwiązania. Pomysł był prosty: chodziło o odzwyczajenie ludzi od tradycyjnego użytkowania samochodów, a tym samym zmniejszenie korków w miastach. Koncepcja Luuda Schimmelpenninka zbyt wyprzedzała swoje czasy, brakowało też efektywnych rozwiązań technologicznych umożliwiających użytkownikom pozostawienie pojazdu w dowolnym miejscu, Witkara trzeba było odstawić na specjalną stację ładowania. Ponadto, mało wydajne akumulatory wymagały bardzo długich postojów, co trochę psuło podstawową ideę carsharingu – efektywne wykorzystanie aut, które zwykle stoją nieużywane. Niemniej pomysł pojawił się, a niezbędne technologie dopiero miały nadejść.

Modele carsharingu

Obecnie zdecydowanie najpopularniejszą formą usług carsharingowych jest model biznesowy, w którym auta wypożycza firma dysponująca własną flotą. Są dwa schematy działania: tzw. system bazowy, gdzie auto odbieramy z konkretnego miejsca oraz FreeFloating zwany też modelem otwartym – pojazdy rozlokowane są tam, gdzie zostawią je użytkownicy (oczywiście w granicach strefy, np. konkretnego miasta). Istnieje jeszcze coś w rodzaju „społecznościowego” carsharingu określanego jako P2P Carsharing. Polega na tym, że zainteresowanym udostępniane są prywatne samochody należące do zarejestrowanych użytkowników danej usługi.

Technologia i aplikacje

Efektywny system carsharingowy, niezależnie od ostatecznie obranego modelu, wymaga odpowiednich technologii, by w ogóle mógł działać. Ważnym aspektem jest zdalna kontrola stanu aut, np. ich lokalizacji, czy samochód jest otwarty czy zamknięty, czy się przemieszcza itp. Bez niej korzystanie z usług carsharingowych byłoby mocno utrudnione: bez kluczyka nie moglibyśmy dostać  się do pojazdu, pozostawienie aut otwartych z oczywistych względów również nie jest dobrym pomysłem.

Dzięki smartfonom, łączności komórkowej, internetowi i aplikacjom tworzącym wspólnie mobilny ekosystem, carsharing dziś ma bardzo duże szanse na rozwój. Z pomocą mobilnej aplikacji operator usługi ma gwarancję, że osoba, która chce skorzystać z auta, nie tylko jest tą, za którą się podaje, ale też jest wypłacalna (podczas rejestracji w usługach carsharingowych konieczne jest zdefiniowanie formy płatności elektronicznej). Z drugiej strony to właśnie mobilny system pozwala użytkownikowi płacić dokładnie za to, z czego skorzystał – za konkretna liczbę przejechanych kilometrów i czas. Wreszcie, cyfrowa łączność i komputery pokładowe pozwalają zdalnie sprawdzić stan auta, np. stan naładowania baterii czy ilość paliwa, z czego korzystają praktycznie wszyscy działający w Polsce operatorzy.


Na następnej podstronie omawiamy krajowy rynek carsharingowy.