Pixel Heaven: Studio Jujubee ujawnia datę premiery „Kurska”

Fot. Jacek Tomczyk
Wersja na PC "Kurska" trafi do sklepów już 11 października. Pół roku później pojawi się na konsolach PS4 i Xbox One.

„Kursk” to gra przygodowa z widokiem pierwszej osoby tworzona przez katowickie studio Jujubee, opowiadająca historię zatonięcia na Morzu Barentsa atomowego okrętu K-141 Kursk w sierpniu 2000 roku. W trakcie rozgrywki natkniemy się m.in. na wiele wątków szpiegowskich i zagadek. „Kursk” pojawi się na PC, a także na konsolach PlayStation 4 i Xbox One. Jak podkreślają twórcy, starali się, by ich gra była jak najbliższa faktom (zatrudnili nawet rosyjskich specjalistów wojskowych). Oczywiście, historia głównego bohatera jest zmyślona, podobnie jak wątek miłosny w filmie „Titanic”, jednak w obu  przypadkach opowieść jest pretekstem do przypomnienia faktycznych wydarzeń.

— Nie zajmujemy się teoriami spiskowymi. Nie wnikamy w to, co się tam dokładnie stało. Jednak uważamy, że temat jest na tyle istotny, aby o nim otwarcie mówić. — mówi w rozmowie z CHIP-em Michał Stępień, prezes studia Jujubee — Zaczynamy konkurować jako branża gier z innymi nośnikami rozrywki, takimi jak książki czy telewizja, opowiadając także prawdziwe historie w sposób bardziej interaktywny.

Na festiwalu gier retro i Indie pojawili się twórcy polskiej gry „Kursk” (fot. Jacek Tomczyk)

Pierwotnie gra miała dotyczyć pożaru na stacji kosmicznej MIR. Niestety, ten pomysł został wykorzystany w filmie „Grawitacja”, więc projektanci zdecydowali się umieścić akcję swojej produkcji na okręcie podwodnym.

— Nie chcieliśmy tworzyć sztucznych barier, a zależało nam na ograniczeniu przestrzeni w jakiej porusza się gracz. Zarówno stacja kosmiczna, jak i okręt podwodny nadają się do tego znakomicie. — podkreśla Michał Stępień.

Przedstawiciele katowickiego studia Jujubee ogłosili na Pixel Heaven datę premiery „Kurska” (fot. Jacek Tomczyk)

Polska produkcja wywołała kontrowersje w Rosji. Historia „Kurska” to bolesny temat. Wiele osób uważa, że taka gra nie powinna powstać. Michała Stępień przypomina jednak, że:
— Kursk to nie był wycieczkowiec, to nie był transatlantyk. To była maszyna do zabijania, z bronią jądrową, nie ze zwykłymi marynarzami, a z żołnierzami na pokładzie, którzy, jeśli by dostali rozkaz wstrzelenia głowicy jądrowej, to nie zawahaliby się zapewne — odpiera głosy krytyki prezes Jujubee, przypominając jednocześnie, że na „Titanicu” też zginęli ludzie, a jakoś nikt nie ma problemu z faktem, że powstał o nim film.

Jujubee wydało też grę planszową, która w limitowanej edycji trafiła do przedstawicieli mediów (fot. Jacek Tomczyk)

Katastrofa, która oczywiście była tragedią dla rodzin poległych na okręcie żołnierzy, mogła być dużo groźniejsza. Po eksplozji na pokładzie Kurska, fala uderzeniowa zatrzymała się na grodziach reaktora jądrowego. Co prawda rosyjski okręt jądrowy był wtedy na ćwiczeniach, jednak z reguły zabiera się na nie broń, na wypadek gdyby w trakcie ćwiczeń wybuchł prawdziwy konflikt zbrojny.

Twórcy „Kurska” nie ukrywają inspiracji produkcjami Davida Cage’a i studia Quantic Dream. Jednak podkreślają, że tworząc „Kursk” starali się czerpać inspiracje z wielu gatunków gier stosując dopasowując różnego rodzaju mechanikę do różnych sytuacji w grze. Na początku gra będzie rozwijała wątki typowo szpiegowskie, a podjęte decyzje zaważą w dalszym etapie rozgrywki, kiedy „Kursk” zmieni się w tytuł typowo survivalowy, w którym zadaniem głównego bohatera będzie przetrwanie. | CHIP