Technologie na mundialu – decyduje VAR czy nadal człowiek?

Fot. przegląd sportowy
Sędzia pełniący rolę VAR, czyli Video Assistant Referee, we wtorkowym meczu towarzyskim Polska - Litwa pomógł w kilku ważnych werdyktach. System będzie też wykorzystywany m.in. podczas inauguracyjnego spotkania Mistrzostw Świata w Rosji. Jednak rozwiązanie FIFA tylko powierzchownie wygląda na zaawansowaną technologię. W praktyce, o tym czy gol zostanie uznany czy nie, decyduje i tak człowiek, który może pomylić się, nawet mając dane ze wszystkich dostępnych kamer i czujników.

FIFA stworzyła w Moskwie centrum, w którym na bieżąco analizowane będą istotne i niejasne sytuacje meczowe. W specjalnym pokoju siedzi 4 sędziów: główny i 3 asystentów obserwujący zdarzenia rejestrowane przez kamery na boisku. Pomaga im 4 operatorów powtórek odpowiadających za wybór ujęć, które pozwolą szybko podjąć właściwą decyzję. Ich praca również jest rejestrowana.

Sędzia, jeśli ma wątpliwości, może poprosić zespół VAR o przyjrzenie się sytuacji, a także sam obejrzeć powtórkę. Do tego drugiego celu tuż przy linii bocznej stanie dodatkowy monitor. Informacje o werdykcie VAR trafią również do dziennikarzy relacjonujących rozgrywki. Zespół sędziów analizujących sytuacje boiskowe komunikuje się z arbitrem na murawie za pomocą opasek wibracyjnych umieszczonych na nadgarstkach. VAR interweniuje w 4 sytuacjach: kiedy chodzi o uznanie gola, ukaranie zawodnika kartką, przyznanie rzutu karnego, a także kiedy sędzia pomyli zawodnika, którego ukarał.

Podobny system był już stosowany w europejskich ligach (i meczach towarzyskich), jednak wzbudzał czasem kontrowersje. Liga francuska na początku roku zrezygnowała z korzystania z Goal-Line Technology ze względu na poważne błędy tego rozwiązania. W dwóch przypadkach opaska na ręku sędziego źle sygnalizowała uznanie gola.

W październiku zeszłego roku, Suzana Castaignede, która pracowała w niemieckiej firmie GoalControl poinformowała francuskie media, że w niektórych sytuacjach i tak sędzia musi kierować się własną oceną. Czyli technologia nie działa na tyle dobrze, żeby system mógł dawać gwarancję poprawności decyzji. Jest to dziwne, biorąc pod uwagę, że na stadionach są kamery, a w bramkach rozwiązania oparte o analizę pola magnetycznego. Smaczku dodaje fakt, że system niemieckiej firmy interweniował raz podczas mundialu w Brazylii w 2014 roku. Dzięki niemu gol został przyznany… Francji, która grała wtedy z Hondurasem.

Tak naprawdę, moim zdaniem, używając tylko nieznacznej przesady, pod nazwą VAR kryje się współczesna wersja Turka, czyli skonstruowanego w XVIII wieku „automatu” do gry w szachy. Maszyna była tak naprawdę stołem, w którym siedział zawodowy szachista poruszający bierkami. W tym wypadku jego rolę pełnią sędziowie, którzy, fakt, mają dostęp do nowych technologii, ale nadal są narażeni na błąd. Zwłaszcza że decyzje muszą podjąć szybko i nie przeanalizują sytuacji w takim stopniu, jak by to zrobiła dobrze wytrenowana sztuczna inteligencja. Choć trzeba też zaznaczyć, że VAR mimo wszystko jest dla arbitrów wsparciem. Mecze, takie jak choćby ostatni przedmundialowy sprawdzian Polaków grających z Litwą, pokazują, że dzięki pomocy technologii udaje się eliminować ewentualne błędne decyzje dotyczące kluczowych momentów rywalizacji.

VAR przypomina współczesną wersję „maszyny” do gry w szachy z 1770 roku (fot. Carafe)

W innych sportach rozwiązania technologiczne są stosowane jednak z większym powodzeniem. Powtórki od lat działają w zawodowych ligach hokeja, futbolu amerykańskiego, bejsbola czy krykieta. Podczas rozgrywanych w 2016 roku hokejowych Mistrzostw Świata zawodnicy mieli w kombinezonach wmontowane czipy, które śledziły ich pozycję, prędkość i inne parametry. Na lodowisku zamontowano kamery termowizyjne. Oczywiście, wspomniane technologie kosztują (montaż systemu GLT na jednym stadionie to prawie milion złotych), jednak i na to jest sposób. Aby ograniczyć koszty, NHL wprowadzi w 2019 roku śledzenie zawodników za pomocą analizy obrazu z kamer. Sztuczna inteligencja potrafi znacząco ograniczyć koszty i jest bardziej skuteczna niż człowiek z jego ograniczonym czasem reakcji, stresem i innymi czynnikami rozpraszającymi uwagę.

Te wszystkie problemy nie występują w e-sporcie. Tam sędzia interweniuje tylko w sytuacjach związnych z problemami ze sprzętem i zachowaniem zawodników. Organizacje sportowe takie jak FIFA na pewno biorą pod uwagę rosnącą popularność sportów elektronicznych i siłą rzeczy muszą uporać się z wadami, które mogą zniechęcać młodzież do uczestniczenia i oglądania rozgrywek piłkarskich. Z tego powodu mariaż z nowymi technologiami jest nieunikniony. Konserwatywna organizacja broniła się przed nowoczesnymi rozwiązaniami bardzo długo. Mistrzostwa Świata w Rosji otwierają na tym polu nowy etap. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.