TEST: ASUS FX503VD – niedrogi laptop do gier

ASUS FX503VD to dziecko kompromisu. Producent musiał zmierzyć się z niełatwym zadaniem pogodzenia niskiej ceny z wydajnymi komponentami i możliwie najlepszą jakością. Sprawdźcie, jak się to tajwańskiemu producentowi udało.

W skrócie

  • dobra klawiatura
  • świetny dostęp do podzespołów
  • mocna bateria
  • dobra kultura pracy
  • dość ciężki
  • powolny dysk SSHD

ASUS FX503VD to z pewnością krok w dobrą stronę względem poprzednika. Dla wielu osób może on być naprawdę świetnym wyborem, chociaż należy pamiętać, że zastosowana w nim karta graficzna ma swoje ograniczenia.

ASUS produkuje komputery dla graczy od bardzo dawna. Jest jednym z pionierów rynku, a jego seria “Republic of Gamers”, w skrócie ROG, jest jedną z silniej kojarzonych z gamingiem marek. Dlatego też wiele osób weźmie recenzowany dziś komputer, za kolejnego ROG-a. FX503 nim jednak nie jest. Ale czy to coś złego?

ASUS FX503VD prezentuje się nieźle, chociaż plastik dość nieporadnie udaje szczotkowane aluminium (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Nie wszystkie komputery dla graczy są drogie – wbrew obiegowej opinii istnieje wiele maszyn, które do grania nadają się całkiem nieźle, a przy tym nie kosztują majątku. Jednym z nich jest recenzowany dziś ASUS FX503VD. To model będący efektem kompromisu między niską ceną, a możliwościami, które dają wydajne CPU i GPU. W przypadku tańszych maszyn naturalnie pojawia się pytanie gdzie poczyniono oszczędności i czy da się je jakoś “naprawić” podczas dalszej rozbudowy komputera. Co potrafi FX503VD? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Obudowa

Spodziewamy się, oceniając po dość pokaźnej sylwetce, że będzie ciężki. I tu pojawia się zaskoczenie, bo 15-calowy laptop tajwańskiego producenta jest zaskakująco lekki. Waży jedynie 2,55 kg, wygląda na przynajmniej 300 g więcej. Sekret to tworzywo, którego użyto do budowy niedrogiego laptopa gamingowego. Chociaż na pierwszy rzut oka można uznać jego pokrywę za pokrytą modnym, szczotkowanym aluminium, wystarczy jeden dotyk, by odkryć, że to imitujący je plastik. Osobiście nie uważam tego za wadę. Aluminiowa obudowa podniosłaby cenę i masę komputera, a zyskana w ten sposób solidność nie zawsze i nie każdemu jest potrzebna.

Zamknięty, ASUS FX503VD wygląda na wyraźnie cięższego niż w istocie jest (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Otwarcie pokrywy nie stanowi problemu, chociaż raczej nie zrobimy tego jedną ręką.
Trochę szkoda że producent nie zmieścił większej liczby portów zwłaszcza iż wielkość obudowy komputera w zupełności na to pozwala. Brak chociażby USB typu C to dziś już raczej wada niż coś normalnego, ale ponieważ mówimy o komputerze który jest jak na swoje podzespoły dość tani jest to raczej do zaakceptowania.

Niestety, prawa strona komputera wydaje się być słabo zagospodarowana (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

 

Na lewej krawędzi znajduje się większość dostępnych w tym komputerze portów (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Jeśli chodzi o rozmieszczenie portów, to widać wyraźnie, że ASUS mógł w tym modelu zaoferować więcej. Niemal wszystkie porty znalazły się po lewej stronie. Znajdziemy tam: RJ-45, HDMI, dwa USB 3.1 typu A oraz audio combo. Z prawej natomiast uświadczymy jedynie USB 2.0 i czytnik kart SD. To, mówiąc delikatnie, niewiele. Spokojnie zmieściłby się w na prawym brzegu jeszcze jeden USB typu A i (wiem, że w tej klasie to raczej myślenie życzeniowe) USB 3.1 typu C. Szkoda także, że laptop posiada tylko jedno wyjście video. Mini Display Port byłby oczywiście wskazany, ale w tej klasie niewiele komputerów może pochwalić się dwoma portami do transmisji obrazu i dźwięku.

ASUS FX503VD – klapa serwisowa, której zdemontowanie wymaga odkręcenia ledwie jednej śrubki, to rozwiązanie zaczerpnięte ze znacznie droższych laptopów biznesowych. Błyskawicznie uzyskujemy dostęp do slotów na RAM, dysku 2,5 cala (w tym przypadku zajętego przez dysk 1 TB SSHD) oraz do slotu M.2. Ten ostatni był w testowanej konfiguracji wolny (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Kiedy przewrócimy ASUSa FX503VD “na plecy”, możemy być zaskoczeni jednym: bardzo łatwym dostępem do podzespołów. Starsze konstrukcje gamingowe ASUSa miały z tym nieraz problem. Tu jest niemal wzorcowo. Na spodzie znajduje się klapka serwisowa, do której dostęp zyskujemy po odkręceniu ledwie jednej śróbki. Co jest pod spodem? Wolne gniazdo M.2, zatoka 2,5 cala (w naszym przypadku zajęta przez nośnik SSHD 1 TB, któremu kilka “czułych” słów jeszcze poświęcę) oraz jedno gniazdo RAM (fabrycznie wolne). By dostać się do układu chłodzenia czy karty WiFi potrzeba już odkręcenia całego spodu laptopa.

ASUS FX503VD bez osłonek – otworzenie laptopa też nie jest szczególnie trudne. Rzuca się w oczy dość solidny układ chłodzenia (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Podsumowując część poświęconą obudowie muszę przyznać, że ASUS Strix FX503VD to naprawdę solidna konstrukcja, wizualnie podobna do poprzedników, jednocześnie wyraźnie “wykastrowana” z portów po prawej stronie. Jednocześnie należy się jej wielki plus za łatwy dostęp do podzespołów.

Klawiatura, touchpad, głośniki

“Gdzieś już to widziałem” – pomyślałem w chwili spojrzenia na klawiaturę tego modelu. I rzeczywiście: klawiatura jest niemal identyczna jak ta, która gościła w modelu GL553, a więc poprzednim budżetowym laptopie dla graczy tajwańskiej firmy. Czy to dobrze, czy źle? W moim odczuciu to dobra klawiatura, chociaż nie jest idealna.

ASUS FX503VD wyposażono w naprawdę wygodną klawiaturę (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Na plus muszę zaliczyć jej cichą pracę i dość przyjemny, miękki finisz, chociaż pod tym względem tylko nieznacznie góruje nad przeciętną w tym segmencie. To co naprawdę należy uznać za zaletę, to jej standardowy układ, bez specjalnych udziwnień.

Touchpad jest niestety przedstawicielem czegoś, co nazywam płytkami całoklikalnymi. To niestety rozwiązanie popularne, ładnie wyglądające i… niezbyt wygodne. Wydzielone przyciski zwykle sprawdzają się po prostu lepiej. Na szczęście mówimy o laptopie do grania. Oznacza to, że touchpad będzie w nim raczej używany sporadycznie, bo przecież mysz zawsze będzie w pogotowiu.

Touchpad gamingowego ASUSa (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Głośniki generują dźwięk raczej przeciętny, lekko szumiący kiedy nie grają głośno. Ustawione na nieco większą głośność tracą szumy. Tony średnie brzmią nieźle, natomiast wysokie są nieco zbyt agresywne. Basy… są raczej śladowe.

Ekran

15,6-calowy ekran laptopa korzysta z matrycy AU Optronics B156HAN06.1 o rozdzielczości Full HD. Jest to LCD typu IPS, chociaż nie znajdziecie tu samego określenia “IPS”, a “EWV”. Różnica wynika jedynie z kwestii licencyjnych. Ten model jest też oferowany z matrycą TN, warto zwrócić uwagę na ten element przy kupowaniu laptopa do grania.

Ekran ASUSa FX503VD może pochwalić się dość szerokimi kątami widzenia, a odwzorowanie barw stoi na przyzwoitym, chociaż niepowalającym poziomie (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Zwłaszcza, że ekran to jedna z silniejszych stron tego modelu. ASUS FX503VD ma naprawdę dobrą matrycę. Odwzorowanie barw niby nie powala, ale w tej klasie cenowej jest co najmniej przyzwoite. Wynosi 62 procent dla palety sRGB oraz 43,1 procent dla Adobe RGB. Kontrast to nieco ponad 1300:1. Jasność to maksymalnie 247 cd/m2. Producent zastosował tu także podświetlenie typu flicker-free, więc nie ma migotania obrazu.

Konfiguracja – czyli co siedzi w ASUS FX503VD

W środku testowanej maszyny znalazły się całkiem niezłe podzespoły. Należą się brawa za dobranie konfiguracji w rozsądny, a nie „hipermarketowy” sposób. Tym samym, do niezłej, ale z pewnością nie topowej, karty graficznej w postaci GeForce’a GTX 1050 4 GB GDDR5 dodano nie podnoszący cenę CPU klasy Core i7, a nieznacznie tylko wolniejszy Core i5-7300HQ. To nadal wydajny układ, który w żadnym wypadku nie jest ograniczeniem dla karty NVIDII. Taki zestaw, uzupełniony 8 GB pamięci RAM, sprawdzi się świetnie w tych zastosowaniach, które moim zdaniem są kluczowe w przypadku tego laptopa. Chodzi oczywiście o gry, ze szczególnym naciskiem na tytuły esportowe.

Przemyślana konstrukcja wnętrza i dopasowane do segmentu rynku podzespoły  (fot. Krzysztof Bogacki / CHIP)

Jeśli miałbym wskazać wadę w konfiguracji tego modelu to jest to brak dysku SSD. Zamiast niego w środku znalazł się Seagate Firecuda 1 TB ST1000LX015-1U7172 – czyli terabajtowy nośnik SSHD. Na szczęście producent pozostawił nam wolny slot M.2. Takie rozwiązanie ma niemało sensu. Często bowiem producenci „wmuszają” nam mało pojemne SSD, zamykając przy tym opcję rozbudowy. Ponieważ komputer jest w stanie obsłużyć dyski SSD korzystające zarówno z kontrolera SATA, jak i PCIE, to mamy szerokie pole manewru jeśli chodzi o wybór nośnika półprzewodnikowego.

ProcesorIntel Core i5-7300HQ (4 rdzenie, od 2.5 GHz, Turbo 3.5 GHz, 6MB cache)
Pamięć RAM8 GB (DDR4, 2400MHz, Hynix)
Maksymalna obsługiwana ilość pamięci RAM2 sloty, razem do 32 GB DDR4
Nośniki1 TB SSHD
Slot M.2 z obsługą nośników PCIe/SATA
Ekran15,6″, 1920 x 1080, matowy, EWV (inaczej IPS)
Karta graficznaNVIDIA GeForce GTX 1050 4096 MB GDDR5
ŁącznośćLAN 10/100/1000 Mbps
Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac
Moduł Bluetooth
Bateria4-komorowa, 4240 mAh
Wymiary24 mm x 384 mm x 263 mm
Masa2,56 kg

Wydajność, czyli jak szybki jest niedrogi ASUS

Po zastosowanych podzespołach widać, że jest to sprzet skrojony na miarę czegoś, co marketingowcy wielkich producentów zwykli nazywać „entry level gaming”. W praktyce chodzi o to, iż sprzęt ten ma możliwości by uruchomić każdą obecnie wydaną grę, ale w przypadku najbardziej wymagających konieczne będzie pójście na kompromis i obniżenie nieco jakości grafiki. Jednak w super-popularnych grach sieciowych, jak League of Legends, CS:GO, Fortnite, Heroes of the Storm czy DOTA2 ten niedrogi laptop gamingowy da sobie radę wyśmienicie nawet w najwyższych ustawieniach. Testy wydajności zaczynamy jednak od zastosowań ogólnych.

PCMark 10 

Rezultat uzyskany przez ASUSa FX503VD należy uznać za niezły, ale znacznie poprawiłby go szybki dysk SSD

W popularnych benchmarku mierzącym wydajność ogólną ASUS FX503VD pokazał się od dobrej strony. Najsłabiej wypadł w sekcji tworzenia treści cyfrowych. Nic dziwnego. Nie chodzi tu wcale o moc obliczeniową CPU czy GPU. Problemem jest brak nośnika SSD. Problemem, dodajmy, który bardzo łatwo rozwiązać.

PassMark 9.0
Po raz kolejny wychodzi brak SSD. Ogólnie jednakże jest naprawdę dobrze, szczególnie tam gdzie do gry wchodzi GPU NVIDII

W PassMarku 9.0 wyniki wyglądają podobnie: dobrze jest tam, gdzie rezultat jest zależny od procesora i układu graficznego, gorzej tam, gdzie podstawą jest podsystem pamięci masowej.

CystaldiskMark 6.0
Rezultaty nośnika danych są… cóż, dalekie od porywających.

Sprawdziłem więc wydajność samego dysku SSHD Seagate’a. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się wiele, wiedząc, że jego talerze obracają się jedynie 5400 razy na minutę. Na wydajność w benchmarkach znajdujący się na dysku 128-megabajtowy bufor nie wpływa znacząco i tym samym rezultat jest dość niski. Ani w zapisie, ani w odczycie, dysk nie przekroczył 100 MB/s. Jak wielka przepaść dzieli go od dysków SSD M.2 obecnych na rynku można stwierdzić patrząc na rezultaty osiągane np. przez świetnego Samsunga 970 EVO.

3DMark TimeSpy
Wynik jak na ten segment całkiem dobry, chociaż nie zachwycający. Pamiętajmy, że karta graficzna, która znajduje się wewnątrz to pierwszy model wśród kart określanych jako GTX. Czas na testy w grach.

Poniżej 2000 punktów to może nie wynik marzeń, ale trudno też powiedzieć, że konstrukcja ASUSa rozczarowała. To przyzwoity rezultat. Przystępując do testów w grach nie mam wątpliwości, że będzie dobrze w tych tytułach, dla których takie konstrukcje jak testowany dziś FX503VD powstają.

Testy w grach

Wydajność ogólna toi jedno, ale większość osób zainteresowanych zakupem tego komputera skupi się raczej na możliwościach w grach. Sprawdzamy więc wydajność tego komputera w kilku popularnych tytułach.

Sprawdź najniższe ceny ASUS FX503VD

Battlefield 1

Wydajność, jaką dysponuje FX503VD pozwala wprawdzie grać w maksymalnych ustawieniach grafiki w Battlefield 1, ale polecamy jednak obniżyć szczegółowość do wysokiej. Ustawienia „Ultra” są bowiem nieco ponad możliwości GeForce’a GTX 1050. W innych tytułach rezultat 43 klatek na sekundę można by uznać za wystarczający, ale w przypadku sieciowego shootera jakim jest BF1 przydałoby się 60. Zwłaszcza, że tytuł studia DICE ma pewien sposób na wymuszanie wyższego framerate’u. Warto więc nieco obniżyć ustawienia.

Overwatch

Zostajemy przy grach FPS. Z realiów I Wojny Światowej przenosimy się jednak do świata przyszłości z Overwatch. Jedna z nielicznych gier przedstawiających przyszłość w raczej jasnych (z pewnymi zgrzytami, ale jednak) barwach słynie z dobrej optymalizacji. Dla FX503VD Overwatch nie stanowi wyzwania. 

Heroes of the Storm

Popularna MOBA Blizzarda nie jest tytułem mocno wymagającym, ale na najwyższych ustawieniach daje się we znaki posiadaczom starszych komputerów. Dla ASUSa FX503VD nie stanowi natomiast większego wyzwania.

Counter Strike: Global Offensive

Nadal niezwykle popularny, pomimo raczej przestarzałej oprawy graficznej oraz mocno już przejrzałej koncepcji rozgrywki, tytuł jest jednym z najważniejszych e-sportów. Słynie także z bardzo rozsądnych wymagań sprzętowych.

Średni rezultat powyżej 100 klatek na sekundę to oczywiście pełna płynność rozgrywki, a najniższe spadki sięgają nieco powyżej granicy 60 fps. Mowa oczywiście o ustawieniach maksymalnych.

Warhammer: Vermintide 2

Jeden z hitów tego roku ma niemałe wymagania. Nawet wydajne karty graficzne potrafią momentami zwolnić dość wyraźnie w tym tytule.

Kooperacyjny FPS osadzony w mrocznych realiach „Starego Świata” dał się we znaki karcie NVIDII znajdującej się w testowanym dziś ASUSie. Momentami szybkość, z jaką wyświetlały się kolejne klatki, spadała poniżej granicy 30 fps. Uważane natomiast współcześnie za „właściwą granicę płynności” 60 fps laptop ASUS FX503VD oglądał natomiast z daleka.

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Czym byłby test komputera do gier bez polskiego hitu z… 2015 roku. Gra może i ma ponad trzy lata na karku, ale nadal wygląda świetnie, a i wymaganiami sprzętowymi potrafi zagiąć niejeden komputer A.D. 2018.

Na ustawieniach wysokich (do „Uber” nawet nie ma co podchodzić) gra działa w miarę płynnie, ale są momenty gdy spowalnia dość wyraźnie. Gra świateł w „Wiedźmine 3” potrafi zabić karty ze średniej półki. By uniknąć tego efektu warto pobawić się nieco ustawieniami i wymieszać nieco średnich z wysokimi.

Kultura pracy i nagrzewanie się

Zwróciliście uwagę na system chłodzenia w ASUSie FX503VD? Dwa wentylatory, połączone czterema heatpipe’ami z kluczowymi układami laptopa: CPU i GPU sprawiają wrażenie dość wydajnych. A jak jest w praktyce?

Throttling

Zacznijmy od tego jak CPU znosi test obciążeniowy. W wielu laptopach pojawia się bowiem zjawisko throttlingu, które dość skutecznie ogranicza wydajność procesora lub układu graficznego. Polega ono na automatycznym obniżaniu częstotliwości układu, by uchronić go przed uszkodzeniem, zwykle z powodu wysokiej temperatury. W ASUS FX503VD takiego zjawiska nie stwierdziliśmy. 

Temperatura układu podczas godzinnej rozgrywki w Battlefield 1 zmieniała się w sposób dość zgodny z obciążeniem. Procesor natomiast trzymał stale 3,1 GHz, czyli tyle ile uzyskuje w trybie Turbo dla wszystkich rdzeni na raz.

Warto dodać tu jeden mały, ale istotny szczegół. Wersja tego laptopa wyposażona w Core i7-7700HQ wydaje się (zgodnie z tym co da się wyczytać w sieci) mieć pewne problemy z zachowaniem rozsądnych temperatur pod obciążeniem. Związane jest to z przekraczaniem przez CPU zużycia energii wyższego niż TDP tego układu. W efekcie wydziela się więcej ciepła niż powinno. W przypadku modelu z Core i5-7300HQ nie zaobserwowaliśmy podobnej przypadłości.

Temperatura

Laptop nie należy do najchłodniejszych konstrukcji gdy jest pod obciążeniem, ale do silnie nagrzewających się także mu daleko. Producent rozsądnie umieścił oba układy (CPU i GPU) z dala od elementów komputera, z którymi mamy styczność podczas użytkowania. Są one zlokalizowane dość blisko ekranu i mniej więcej na środku płyty. W efekcie podwyższonej temperatury w tym miejscu (53 stopnie) nie odczujemy. Grając będziemy raczej kładli dłoń na klawiszach WSAD. W spoczynku temperatura na przeważającej części komputera właściwie przypomina tę, którą mieliśmy jeszcze niedawno za oknem – około 31 stopni. W kwestii temperatur ASUS FX503VD wypada zatem naprawdę dobrze.

Głośność

Kiedy nie zmuszamy tego komputera do wysiłku, jest cichy. Nawet bardzo, bo generowany przez niego hałas jest cichszy niż tzw. szum tła w mieszkaniu w dużym mieście i wynosi niecałe 25 dB. Jednakże podczas grania, szczególnie po dłuższym czasie, potrafi nieco hałasować. Zmuszony do godzinnego wysiłku w Battlefield 1 ASUS FX503VD generował 41 dB.

Bateria

Przywykło się uważać, że laptopy dla graczy są słabe w pracy bez dostępu do zasilacza. Często jest to prawda, ale ASUS FX503VD jest jednym z wyjątków. Laptop pozwolił na 395 minut oglądania filmów na Netflixie na jednym ładowaniu. Proste przeglądanie Internetu i pisanie tekstu w Wordzie pozwoliło (przy lekko przyciemnionym ekranie) na 480 minut pracy. Grania w gry na baterii nie testowałem. Dlaczego? Bo to zwyczajnie pozbawione większego sensu. Podczas grania baterię raczej należy traktować jak wbudowany zasilacz awaryjny.

Podsumowanie

Tego laptopa nie ma sensu porównywać z konstrukcjami z górnej półki. Lecz w swojej kategorii jest on mocnym zawodnikiem. Wygodna klawiatura, przyzwoitej jakości ekran i bardzo długi czas pracy na baterii to z pewnością główne zalety tego laptopa. Jest to z całą pewnością bardzo przemyślana konstrukcja. Widać to po układzie elementów oraz łatwym dostępie do podzespołów.

Niestety świetne wrażenie psuje nieco powolny dysk SSHD, który na szczęście łatwo jest zastąpić lub, co polecam, uzupełnić pełnoprawnym SSD M.2. Spodziewałem się też nieco więcej po głośnikach, ale to raczej marginalna wada, bo te nie są złe. Po prostu spodziewałem się iż ASUS podejmie rękawicę, którą w dziedzinie dźwięku w gamingowych laptopów niższego segmentu regularnie rzuca konkurencja.

Podsumowując: to dobry laptop uniwersalny, z zacięciem gamingowym. Jeśli nie grywasz w tytuły AAA, skupiając się na sieciowych grach esportowych, to może to być dobry laptop także dla ciebie.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.