Monster Hunter

Chiny zablokowały grę

Fot. Capcom
Superprodukcja Capcomu "Monster Hunter: World" nie jest już dostępna w Chinach. Według władz komunistycznego kraju, klienci zgłaszali liczne zażalenia dotyczące pokazywania martwych postaci. To kolejny podobny przypadek ingerencji cenzury.

Prawdopodobną przyczyną usunięcia gry z chińskiej platformy WeGame jest przedstawienie w niej scen śmierci. Podobny los spotkał w 2009 roku drugi dodatek do „World of Warcraft” zatytułowany „Wrath of the Lich King”. Wtedy reakcja była podobna. Dosłowność dotycząca śmierci w chińskiej kulturze stanowi tabu. Tencent zapowiedział, że zwróci pieniądze klientom, którzy zgłoszą reklamację do 20 sierpnia. Ci, którzy tego nie zrobią, zachowają swoją kopię „Monster Hunter: World”, jednak bez gwarancji, że zadziała.

Sprawa jest dużym ciosem zarówno dla japońskiego wydawcy, Capcomu, jak i dla właściciela platformy WeGame, czyli chińskiej firmy Tencent. WeGame to tamtejszy odpowiednik Steama. Tencent ogłosił w zeszłym miesiącu, że poza rynkiem chińskim, chce także oferować swoje gry na Zachodzie. Platforma należąca do Valve ma „Monster Hunter: World” od 9 sierpnia (za 260 złotych). Do tej pory grę na PC pobrały ponad 2 miliony osób.

Reklama

Wcześniej Tencen został zmuszony do wprowadzenia zmian w popularnym battle royale, czyli w „PlayerUnknown’s Battlegrounds”. Wtedy jednak chodziło tylko o dodanie do chińskiej wersji komunistycznych symboli. Zarówno wydawcy gier jak i producenci zagranicznych filmów muszą w Państwie Środka liczyć się z ingerencją cenzury w ich produkt. W nieodległej przeszłości chiński rząd zablokował film o Kubusiu Puchatku tylko dlatego, że miś miał nadmiernie przypominać prezydenta Chin Xi Jinpinga. Reżim zwalcza sympatycznego bohatera, odkąd po spotkaniu Xi Jinpinga z Barackiem Obamą, ówczesnym prezydentem USA, w sieci pojawił się mem sugerujący takie podobieństwo. | CHIP