20 lat Google’a – od garażu do największej korporacji świata IT

Dwie dekady to w branży IT kilka epok. W 1998 roku Google było jeszcze niewielkim przedsięwzięciem. Dziś jest jedną z najważniejszych firm na świecie. Po drodze przedsiębiorstwo zrewolucjonizowało sposób, w jaki korzystamy z internetu.

Wyszukiwarka Google ma już 20 lat. Kiedy powstawał Google telefon komórkowy był jedną z oznak luksusu (przynajmniej w ubogiej wówczas Polsce), reprezentacja Francji wygrywała mundial grając u siebie, widownia w kinach na całym świecie mogła przeżywać naturalistyczne ukazanie wojny w „Szeregowcu Rayanie”, a świat gier komputerowych wzbogacił się o takie perełki jak „Starcraft”, „Half-Life” czy pierwszy „Unreal”. Kupiony wówczas nowy komputer mógł mieć najpewniej Pentium II (jeżeli mieliśmy szczęście mieć wówczas gruby portfel to nawet taktowany 450 MHz) i pracował na Windows 98 lub 95.

Początki Google’a to nie wielkie pieniądze i krwiożercza korporacja, a pomysł dwóch studentów. Larry Page i Sergey Brin, skorzystali z garażu koleżanki, Susan Wojcicki (aktualnie szefowej należącego do Google YouTube’a) i tam rozpoczęli swoją działalność. Co ciekawe, w bardzo podobny sposób założono Della i  Apple. Google, z okazji swoich urodzin, umożliwiło wirtualną wycieczkę po początkach firmy. Dziś korporacja ma biura w 160 miastach w niemal 60 krajach na świecie. W tym, oczywiście, w Polsce.

W takich warunkach powstawał internetowy gigant (fot. Google Street View)

Użytkownicy w naszym kraju dość szybko polubili Google’a. Nie tylko wyszukiwarkę, która stała się właściwie zjawiskiem kulturowym (przecież wszyscy używamy zwrotu „wygooglać” prawda?). Szybko pojawiły się kolejne usługi oferowane przez firmę z Moutain View. Sam korzystam z poczty GMail od 2005 roku, a zatem od czasu, gdy była dostępna jedynie na zaproszenia. Google szybko wprowadzało kolejne programy, bez których wiele osób nie wyobraża sobie życia. Google Maps pomaga znaleźć drogę w obcym mieście, Google Drive niesamowicie ułatwia przekazywanie plików, a pakiet dokumentów Google’a to dla wielu użytkowników darmowa alternatywa wobec wciąż kosztownego Office’a Microsoftu. Ponadto połowa z nas używa jako przeglądarki Chrome.

Google od dawna stara się być postrzegany jako firma, która jest „cool”. Między innymi dlatego dosyć oryginalnie aranżuje swoje biura na świecie. W polskim stoi chociażby Fiat 126p z tekturową podobizną Toma Hanksa. Wyjątkowo swobodne podejście do komunikacji Google pokazuje co krok, a to grą z dinozaurem, dostępną na przeglądarce Chrome kiedy nie wczyta nam się strona, a to komunikatami w stylu „Kurza twarz”. Jednak elementem, który internauci najbardziej polubili są doodle. Zamiast logo firmy w wyszukiwarce widzimy okazjonalne grafiki lub animacje. Zwracają one zwykle uwagę na rocznice, święta czy wydarzenia. Pierwszy doodle był swoistą informacją dla użytkowników, że Larry Page i Sergey Brin wyjechali na festiwal Burning Man, na pustynię Nevada i chwilę ich nie będzie.

Pierwszy „polski” doodle pojawił się w 2007 roku na Tłusty Czwartek. Litery „o” w nazwie firmy zostały podmienione na pączki. Od tego czasu doodli unikalnych dla naszego kraju było kilkadziesiąt. Najbardziej znanym był doodle inspirowany „Cyberiadą” Lema, na okazję 60. rocznicy publikacji książki.

Pierwszym tworem Google była oczywiście wyszukiwarka, ale dziś to niemal kompletne środowisko internetowe: z własnym pakietem dokumentów, przeglądarką zdjęć, przeglądarką internetową, odtwarzaczem video (YouTube), dwoma systemami operacyjnymi (Chrome OS i Android) i wieloma innymi funkcjami i programami. W 20 lat firma założona w kalifornijskim garażu przez dwóch studentów, stała się globalnym imperium, kształtującym naszą codzienną rzeczywistość. Nie wszystkim się ten rozwój podoba. Amerykańska firma z pewnością nie jest ulubieńcem Komisji Europejskiej, która dość regularnie nakłada na internetowego giganta kary. Ostatnią: w lipcu tego roku. Mimo to Google pozostaje internetową wyszukiwarką numer jeden mając (według gs.statcounter.com) 73,36 procent. Najbliższa konkurencja to Bing, z 12,51 procent udziału. A w Polsce? Chyba lubimy Google’a bardziej niż reszta świata. U nas Google aż 93,3 procent udziału w wyszukiwaniach. Druga z wyszukiwarek, Microsoft Bing, może pochwalić się 3,36-procentowym udziałem. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.