Parlament Europejski głosuje nad zmianami w prawie autorskim znanymi jako ACTA2

Dziś przekonamy się, czy europosłowie zdecydują się wprowadzić prawo, które może zmieni sposób w jaki korzystamy z internetu. Propozycji poprawek jest kilka, od kosmetycznych, po zupełnie zmieniające brzmienie słynnych już artykułów 11 i 13.

 

AKTUALIZACJA: Parlament Europejski przegłosował zmiany w prawie autorskim.

Największe kontrowersje wzbudzają dwa artykuły: 11 oraz 13. Pierwszy z nich dotyczy praw i obowiązków nakładanych na wydawców internetowych, podczas gdy drugi skupia się na mediach społecznościowych i konieczności filtrowania treści pod kątem prawa autorskiego przed umieszczeniem w internecie i tzw. „podatku od linków” (co także jest określeniem błędnym, ale powszechnie przyjętym w internecie do określenia nowego prawa). Prawo to jednakże może oznaczać śmierć tzw. agregatorów treści (jak np. polski Wykop). Jeśli pojawi się w dotychczasowej formie utrudni też pracę mniejszych serwisów informacyjnych, dając właściwie monopol na informację dużym koncernom medialnym, które stać na utrzymywanie korespondentów na całym świecie. Dokładnie, chociaż bardzo optymistycznie, interpretuje te przepisy Joanna Sosnowska w tekście, który ukazał się u nas jeszcze w lipcu. 

Warto prześledzić losy kontrowersyjnej dyrektywy. Po lipcowym odrzuceniu mandatu negocjacyjnego dla forsującej cenzurę internetu Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego (JURI), dziś na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego odbędzie się głosowanie nad dalszym losem dyrektywy, w tym nad poprawkami do niej. A jest ich wiele. Kompromis z JURI jednak nie będzie łatwy do wypracowania. Zwłaszcza, że przewodniczący komisji, Axel Voss, w ostatnich tygodniach usztywnił swoje stanowisko w tej sprawie. O sprawie tzw. ACTA 2, napisaliśmy już dość dużo wcześniej. W praktyce jest to błędne określenie, ponieważ głosowana dziś w Parlamencie Europejskim dyrektywa dotyczy zmian w prawie autorskim i nie ma nic wspólnego z umową handlową pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi z 2010 roku. Używamy tego określenia jednak zw względu na to, że przyjęło się dość powszechnie. Głosowania można śledzić na stronie Parlamentu Europejskiego.

Przewodniczący JURI, Axel Voss, w dziwaczny sposób przedstawił reakcje ludzi na projekt dyrektywy podczas lipcowej debaty nad nową dyrektywą (fot. PE)

Proponowane poprawki do artykułów 13 i 11

Artykuł 13 skupia się na użytkownikach mediów społecznościowych. To co jest w nim szczególnie kontrowersyjne, to zapowiadana konieczność filtrowania dodawanych treści. Cel jest taki, by osoba, która nie ma prawa do utworu (muzyki, grafiki albo tekstu), nie miała możliwości opublikowania go w danej platformie. To jednak może prowadzić do wielu absurdów. Zwłaszcza, że mechanizmy filtrowania treści dostępne już teraz, np. na YouTube działają raczej niezbyt skutecznie i potrafią blokować treści w sposób zupełnie błędny. Jednocześnie brak narzuconej filtracji powodować będzie stałe naruszenia praw autorskich, z czym mamy do czynienia dziś.

Poprawki do artykułu 13 skupiają się na dwóch rozwiązaniach: zakazujących wspomnianego wyżej filtrowania treści oraz dwiema propozycjami poprawek zmieniającymi wprawdzie brzmienie artykułu, ale utrzymującymi obowiązek filtrowania treści. Axel Voss, przewodniczący JURI deklaruje wprawdzie chęć kompromisu, ale jednocześnie zgłasza poprawkę zaostrzającą przepis. Proponuje on rozwiązanie pozornie proste: platformy internetowe będą odpowiedzialne za wszelkie treści publikowane przez użytkowników. To oczywiście wprowadza wymóg posiadania praw autorskich do każdej zamieszczanej treści przez użytkowników, co jest niewykonalne. W praktyce media społecznościowe musiałyby same wprowadzić własne mechanizmy filtrowania. Voss twierdzi jednak, że przepis w takim brzmieniu nie mówi nic o filtracji, co powinno zamknąć usta krytykom pierwotnego zapisu.

Dziś w Parlamencie Europejskim będzie miał miejsce kolejny etap próby przejmowania kontroli nad przepływem treści w internecie (fot. PE)

Druga propozycja poprawki pochodzi od francuskiego europosła, także członka JURI, Jean-Marie Cavady. Jest to były dziennikarz, agitujący na rzecz osób i instytucji posiadających prawa autorskie. Ta propozycja również zakłada, że strony będą filtrowały treści, m.in. w ten sposób, aby raz usunięte treści nie wracały pod postacią kolejnych postów i nie były ponownie udostępniane. Brzmi jak kontrola internetu? Wyobraźmy sobie sytuację w której takie prawo wchodzi w życie i np. rząd jakiegoś kraju chce pozbyć się z sieci niewygodnej dla siebie informacji. Dziś stanowi to wyzwanie, podczas gdy z tym prawem w garści, rządy w porozumieniu z władzami mediów społecznościowych teoretycznie będą miały pełną kontrolę nad obiegiem informacji.

Kolejna proponowana poprawka jest autorstwa posłów z Digital Agenda Intergroup. Przede wszystkim ogranicza ona stosowanie przepisów do platform audio-video (np. YouTube). Propozycja ta wyklucza natomiast filtrowanie treści. Jest ona także najbardziej rozsądną w moim odczuciu. Pozwala na ochronę praw osób najsilniej narzekających na stan obecny (muzyków i filmowców), przy zachowaniu wolności słowa w sieci.

Pojawiła się także propozycja poprawek powstała w komisjach Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) i Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO), zgłoszona przez europosłankę Catherine Stihler. Propozycja ta doprecyzowuje zgodność nowego prawa z Dyrektywą o handlu elektronicznym i łagodzi przepisy dotyczące filtrowania treści. Jednocześnie zwiększa konieczność poszanowania praw użytkowników przez duże platformy, takie jak Facebook czy YouTube.

Poprawki do artykułu 11 to tak naprawdę dwie przeciwne propozycje. Pierwsza pochodzi od przewodniczącego JURI, Alexa Vossa. Zmienia ona jedynie brzmienie dotychczasowego projektu, nie zmieniając de facto jego treści. Voss zapowiadał już wcześniej, że w kwestii artykułu 11 pozostanie nieugięty. Druga propozycja została zgłoszona przez pochodzącą z Holandii europosłankę Marietje Schaake, która w miejsce nowego prawa autorskiego dla prasy proponuje uproszczenie procedur licencjonowania i egzekwowania przez nich praw. Tym samym znika tu problem, przynajmniej częściowo, faktycznej eliminacji mniejszych serwisów internetowych. Schaake proponuje też, by z pomocą mechanizmu robots.txt serwisy prasowe mogły decydować na mocy prawa o tym, jak platformy wykorzystują ich treści. Podobną poprawkę złożyła grupa Zielonych.

Ponadto pojawiły się propozycje poprawek złożone przez niemiecką europosłankę Julię Redę i Zielonych. Obejmują one ochroną tzw. user-generated-content (czyli np. memy), a także wprowadzają prawo panoramy. Co to takiego? Możliwość fotografowania obiektów chronionych prawem autorskim. Tak, dotychczasowe brzmienie przepisów mogłoby (przy bardzo złym interpretowaniu prawa) pociągnąć miłośnika sztuki odwiedzającego galerię malarstwa do odpowiedzialności, za wykonanie zdjęcia obrazu. W proponowanej przez Zielonych poprawce pojawia się także zapis jasno deklarujący, że  linki nie są przedmiotem prawa autorskiego.

Głosowanie nad dalszym losem tzw. ACTA 2 już dziś po 12. Będziemy informowali o przebiegu i wyniku głosowania. | CHIP