Recenzja F1 2018 – rzut oka na najnowszą grę studia Codemasters

Dzięki rozwojowi technologii, konsol, komputerów i przemysłu gier mamy szansę odczuć namiastkę wrażeń towarzyszących kierowcom F1. Nowa gra studia Codemasters, wydana w Polsce przez Techland, to zdecydowanie więcej niż symulator. Każdy ma szansę poczuć się jak prawdziwy kierowca wyścigowego bolidu.

„F1 2018” studia Codemasters to kolejny tytuł w uznanej serii, pozwalającej graczom przenieść się wirtualnie do padoku znanego z rzeczywistego świata zespołu F1. Podobnie jak w poprzednich tytułach z serii, „F1 2018” to pełna licencja aktualnego sezonu F1 (2018) (tu znajdziecie cenę). W trybie kariery zaczynamy od Grand Prix Australii i toru Albert Park Circuit w Melbourne, a kończymy w Grand Prix Abu Zabi, na torze Yas Marina Circuit. Dokładnie tak jak prawdziwi kierowcy F1. Dokładność to w tej grze słowo – klucz.

Powyższy zwiastun daje krótki przedsmak tego, co czeka gracza w F1 2018. Od razu wyjaśniamy, że interfejs gry wydanej na nasz rynek został spolszczony, natomiast głosy komentatorów, inżynierów wyścigu (komunikujących się w trakcie zawodów z kierowcą, czyli graczem), czy przedstawicieli prasy w grze – już nie. Co prawda jest możliwość wyświetlenia polskich napisów dialogowych (domyślnie aktywna), ale o ile sprawdzi się to podczas rozmów w padoku, to odrywanie wzroku od toru w trakcie jazdy, jadąc 300 km/h zwykle kończy się źle.

Reklama

Ktoś mógłby powiedzieć, że gra, w której jeździ się w kółko jest po prostu nudna. Jeżeli też macie takie zdanie, cóż, wtedy „F1 2018” nie jest po prostu dla was. Jeżeli jednak lubicie F1, to w tej grze otrzymacie możliwość nie tylko ścigania się na bardzo wiernie odwzorowanych torach F1, ale również bardzo szeroki wpływ na konfigurację bolidów. Najbardziej rozbudowany jest oczywiście tryb kariery. Daje on dostęp do wszystkich sesji treningowych, kwalifikacyjnych, właściwych wyścigów, a oprócz tego mamy do swojej dyspozycji specjalne sesje techniczne, które mają pomóc rozwijać bolid zespołu, z którym postanowiliśmy rozwijać naszą wirtualną karierę kierowcy F1.

F1 2018 w żadnym razie nie jest kolejną „ścigałką”. To absolutnie nie jest gra zręcznościowa pokroju serii „Need for Speed”, czy mobilnego „Real Racing 3”. Gra jest trudna, nawet przy najłatwiejszym poziomie trudności wymaga skupienia i koncentracji. Najlżejszy kontakt ze ścianą toru, z innym bolidem, czy jakimkolwiek innym obiektem na torze kończy się w najlepszym wypadku koniecznością napraw w boksie (co w trakcie wyścigu jest równoznaczne z porażką), a najczęściej oznacza po prostu nieukończenie wyścigu. Oczywiście to świat wirtualny, więc możemy próbować ponownie, szlifując umiejętności na coraz wyższy poziom.

F1 2018 – oprawa graficzna i wymagania

Do oprawy graficznej tytułu trudno mieć zastrzeżenia, ale dbałość o dokładne odwzorowanie torów czy bolidów, a także takie elementy jak środowiskowa mgła, efekt ciepłego powietrza wydobywającego się z silników czy efekty cząsteczkowe towarzyszące np. wypadnięciu z toru oznaczają, że komputer, na którym chcemy uruchomić ten tytuł (graliśmy w edycję przeznaczoną dla komputerów PC; tytuł jest dostępny również na konsole PlayStation 4 i Xbox One) musi spełniać pewne wymagania. Wydawca podaje, że wersja pecetowa da się uruchomić na komputerze z CPU Intel Core i3 2130 lub AMD FX 4300, z 8 GB pamięci RAM i kartą graficzną Nvidia GT 640 lub AMD HD 7750 (wymagana jest karta graficzna z obsługą DirectX 11). System operacyjny to oczywiście 64-bitowy Windows (7, 8 lub 10). Jednak, aby w pełni wykorzystać potencjał grafiki i fizyki bolidów, przydałby się mocniejszy sprzęt z AMD Ryzenem 5 2600X lub Intel Core i5 8600K oraz karta graficzna na poziomie Nvidia GTX 1060 lub AMD RX 580. Trzeba też dysponować sporym zapasem wolnego miejsca na dysku/SSD: 50 GB.

F1 2018
Oglądane powtórki wyścigów wyglądają jak prawdziwe relacje z Grand Prix.

W stosunku do poprzednich edycji tej serii, twórcy z Codemasters znacząco poprawili techniczną stronę gry. Usprawniono m.in. system przyczepności wirtualnych bolidów, stosując dane z rzeczywistych torów i precyzyjnie (nawet bardzo) odwzorowując np. fizykę bolidu, podwozia itp.

Twórcy gry dodali także obsługiwany ręcznie wyścigowy system rekuperacyjny ERS, faktycznie stosowany we współczesnych bolidach F1. Warto jednak zaznaczyć, że w grze mamy możliwość ścigania się nie tylko najnowszymi pojazdami biorącymi udział w tegorocznym cyklu Grand Prix, ale również kilkudziesięcioma legendarnymi bolidami ze starszych cykli Grand Prix. Dostępne są m.in. pojazdy Brawn BGP-001 z 2009 roku czy McLaren MP4/1 z 1982 roku, pierwszy bolid F1 zbudowany z włókien kompozytowych, materiału stosowanego dziś powszechnie w tym sporcie. Starsze pojazdy to nie tylko zupełnie odmienny wygląd, ale też zupełnie inne zachowanie na torze.

F1 2018 – jak (nie) zostałem mistrzem F1

Gra oprócz trybu kariery pozwala na rozpoczęcie krótszych sesji, np. pojedynczego wyścigu, próby czasowej na wybranym torze, ale to właśnie tryb kariery jest tym, który nadaje tej grze specyficznego smaczku i po prostu wciąga bez reszty. Zaletą trybu kariery jest to, że daje on znacznie więcej niż tylko wybór zespołu, z jakim chcemy się rozwijać w roli kierowcy F1. Immersja jest tu dużo większa. Mamy wiele możliwości rozbudowy i rozwoju bolidu, przy czym opcje te są odmienne dla każdego teamu. Co więcej, zmiany ustawień wymagają przemyślenia, gdyż często poprawienie jednego elementu skutkuje pogorszeniem właściwości innego aspektu bolidu. Zresztą wiążąc się z konkretnym zespołem na początku kariery, nie musimy stale być jego kierowcą. W zależności od osiągnięć mamy możliwość negocjowania kolejnych kontraktów. Przy czym nasza pozycja negocjacyjna jest uzależniona od dotychczasowych osiągnięć (to oczywiste), ale też reputacji. Żaden z wirtualnych teamów nie będzie zbytnio skłonny do zatrudnienia zawodnika, którego specjalizacją jest rozbijanie bolidu własnego i innych, ścinanie zakrętów, łamanie przepisów, czy buńczuczne wypowiedzi w wywiadach dla prasy (to też jest część kariery kierowcy F1).

Reklama

Do wspomnianych wcześniej wymagań sprzętowych tego tytułu trzeba dodać jeszcze jedno: kierownicę (ich ceny sprawdzicie tutaj). Co prawda jest możliwość sterowania za pomocą klawiatury, ale – mówiąc wprost – to nieporozumienie. Nawet na najprostszym poziomie trudności wymagana jest duża koncentracja, a pewnych rzeczy za pomocą klawiatury po prostu zrobić się nie da. Przykładem może być program treningowy, sprawdzający zdolność kierowcy do kontrolowania stanu zużycia opon (gra uwzględnia wszystkie aktualne przepisy dotyczące typów, liczby zestawów czy liczby dopuszczalnych zmian opon w sesji wyścigu). Na klawiaturze zaliczenie tego programu jest po prostu niemożliwe, ze względu na jej „zerojedynkowość” – na szczęście nie wyklucza to rozgrywki jako takiej – wygrywać możemy i na klawiaturze, ale prawdziwą frajdę gra da nam dopiero przy zastosowaniu kontrolera z odpowiednimi stopniami swobody i płynnością ruchu. Zostanie mistrzem świata F1 w tej grze to zajęcie na długo. Gra dostarcza rozrywki nie na godziny, a na całe tygodnie.

Reasumując: Codemasters przygotowało tytuł, którego nie nazywałbym symulatorem wyścigów F1. To symulator kariery kierowcy F1, w którym oprócz oczywiście osiągnięć na torze, ważne jest też to, co mówimy prasie, jak się zachowujemy w padoku i jak komunikujemy się z innymi członkami zespołu. Zadziwiające, że „F1 2018”, gra odzwierciedlająca „szalone” szybkościowo wyścigi uczy kultury jazdy w lepszym stopniu niż niejeden rzeczywisty kurs na prawo jazdy. Jeżeli nazwiska takie jak Hamilton, Alonso, Bottas, Vettel, Raikkonen, czy Verstappen są wam znane, to zdecydowanie polecam. | CHIP