sklep bezobsługowy

W Ameryce działa całkowicie bezobsługowy sklep bez czujników i bramek

Fot. Pixabay.com
W San Francisco testowany jest pierwszy sklep, który w całości polega na zaufaniu do klienta i analizie danych zbieranych z kamer zawieszonych w suficie. Produktów nie trzeba skanować w aplikacji, nie ma też żadnych kas czy bramek. Klient wchodzi, bierze towar z półki i wychodzi. System wykrywa co ze sobą zabrał i obciąża jego kartę kredytową odpowiednią kwotą.

Za rozwiązanie wprowadzone w Standard Market odpowiada firma Standard Cognition. Ich technologia opiera się wyłącznie na kamerach sufitowych i sztucznej inteligencji, która w czasie rzeczywistym analizuje ruchy kupujących, ich szybkość, liczbę kroków oraz spojrzenie. Dzięki temu sklep „wie” kiedy klient spogląda na plakat i jak długo, czy kiedy bierze do ręki tabliczkę czekolady i odkłada ją z powrotem. Takie dane w skali miesiąca potrafią dać właścicielowi odpowiedź nie tylko na to, które produkty są kupowane najchętniej, ale które przykuwają uwagę klientów, lecz z jakichś względów nie lądują w ich koszykach.

Czy tak wygląda przyszłość sklepów? (fot. CAYCE CLIFFORD/ THE NEW YORK TIMES)

Ponieważ w sklepie nie ma żadnych czytników i klient również nie musi skanować produktów, pojawia się furtka dla złodziei. Założyciel Standard Cognition uspokaja jednak, że ich technologia potrafi wykryć potencjalną kradzież. W przypadku, gdy system wykryje potencjalnego złodzieja, pracownik sklepu otrzyma wiadomość i będzie miał okazję zareagować.

Trajektoria, spojrzenie i szybkość z jaką dana osoba spogląda na towar są szczególnie przydatne do identyfikowania złych zamiarów klienta. Jeżeli coś kradną to ich kroki są dłuższe i wciąż zerkają w stronę drzwi — tłumaczy Michael Suswal.

Pierwsze testy pokazują, że technologia nie jest jeszcze idealna, nawet pomimo, że sklep ma obszar 25 m2 i znajduje się w nim niewiele produktów. Jeden z klientów otrzymał rachunek za chipsy, które tylko oglądał. Sklep zwrócił mu jednak szybko tę płatność po jego interwencji. Z kolei Nellie Bowles, dziennikarka The New York Timesa przyznała, że udało jej się wynieść dwa opakowania popcornu „w cenie jednego” – system nie zauważył szybkiego ruchu włożenia do torby kolejnego produktu.

Reklama

Firma ma jednak ambitne plany. Do 2020 roku zamierza wprowadzić swoje rozwiązanie w 100 sklepach i stać się realną konkurencją dla Amazon Go, które postawiło już swoje placówki w kilku miejscach. W przeciwieństwie do opisywanej wyżej technologii, system Amazonu posiłkuje się dodatkowo bramkami oraz czujnikami wmontowanymi w półki. Nad koncepcją bezobsługowych marketów pracuje także Microsoft i Walmart. | CHIP