Google pokazało nowe smartfony, inteligentny ekran i tablet Pixel Slate

Po raz pierwszy od 2012 roku Google na miejsce premiery wybrało Nowy Jork. Po niezliczonych przeciekach, spekulacjach wszystko jest już jasne. Wyszukiwarkowy gigant pokazał światu nie tylko nowe Piksele, ale też Chromebooka Slate i Home Hub.

Zaczynamy od tego co najciekawsze, a co Google pokazało oczywiście na końcu. Piksele, bo o nich mowa, to dwa telefony o takich samych możliwościach, ale różnych ekranach OLED. Pixel 3 ma 5,5 calowy normalny ekran (FHD+, 443 ppi). 3XL wzorowany na ekranie iPhona X ekran o przekątnej 6,3-cala (QHD+, 523ppi). Obydwa są zgodne z HDR UHDA i technologią Always On Display. Jeden i drugi zabezpieczony jest szkłem Corning Gorilla Glass 5.

Potwierdziły się plotki, że smartfony mają tylko po 4 GB pamięci RAM LPDDR4x, a ich sercem jest procesor Snapdragon 845 z układem przetwarzania obrazu Pixel Visual Core i modułem Titan M. Ten ostatni odpowiada za bezpieczeństwo. Pixele dostępne są w trzech kolorach: białym, czarnym i… nieróżowym (dosłownie!). Tylna część szklanej obudowy jest połączeniem części błyszczącej z matową. Takie rozwiązanie ma wyeliminowanie kłopotliwych odcisków palców, jakie zazwyczaj widać na lśniących lakierowanych powierzchniach.

Ceny: 
Piksel 3: 799 USD (64 GB)/ 899 USD (128 GB)
Piskel 3 XL: 899 USD (64 GB)/ 999 USD (128 GB)

Pixel to aparat

Tym co wyróżnia Pixele pośród innych smartfonów to najlepszy na świecie aparat. Tu również od strony sprzętowej obyło się bez niespodzianek. Z przodu telefonu pojawiły się dwa obiektywy 8MP do selfie. Jeden jest szerokokątny (f/2.2, 97° FoV ), drugi standardowy (f/1.8, 75° FoV). Dzięki temu robiąc zdjęcie uchwycimy wszystkie osoby w kadrze.

Z tyłu znalazł się aparat Dual Pixel 12,2 MP o świetle f/1.8. Jego możliwości od strony specyfikacji technicznej niezbyt imponują. W trybie wideo maksimum na jakie możemy liczyć to 4K i 30 kl/s. Tryb slow motion to tylko 240 klatek na sekundę, ale w rozdzielczości 720p. Google podkreśla jednak, że to wciąż najlepszy aparat w smartfonie na rynku. Jest to nie tylko efekt zastosowanej optyki, ale w bardzo dużej mierze zasługa silnika przetwarzania obrazu. O tym, że jest dobrze powinno świadczyć rozpoczęcie współpracy z ikoną fotografii Anie Leibowitz. A jakby tego było mało, w najbliższym tygodniu ukaże się 7 okładek wielkich magazynów, które zostały zrobione nie cyfrowym Hasselbladem czy innym ultradrogim aparatem, ale właśnie Pixelem.

Nowy, jeszcze lepszy niż w Pixelu 2 procesor wizyjny ma kilka bardzo przydatnych funkcji. Top Shots to tryb, który zaczyna robić zdjęcia zanim sami naciśniemy migawkę. Dzięki temu trybowi już nigdy więcej nie przegapimy decydującego momentu na fotografii. To nie do końca nowość w świecie foto, ale dzięki algorytmom Google’a, Pixel sam wybierze dla nas idealne ujęcie.

Kolejne funkcje wspomagane uczeniem maszynowym to Super Res Zoom, do bezstratnego powiększania zdjęć i Night Sight, którego efekt najlepiej ma ilustrować poniższy kadr z prezentacji.

Do tego można jeszcze dołożyć Playground, czyli zabawy z bardzo realistycznie wyglądającymi obiektami AR, bezpośrednia integracja aparatu z Lense, tryb Motion Autofocus utrzymujący ostrość na nawet szybko poruszających się obiektach i tryb portretowy z możliwością modyfikacji głębi ostrości.

Kropką nad i w Pixelach jest nielimitowana przestrzeń w chmurze na zdjęcia w oryginalnej jakości.

Pixel Slate

Patrząc na ten tablet można by powiedzieć, że Google zrobiło swojego Surface’a. Tak oczywiście nie jest, bo Slate (ceny zaczynają się od 599 USD) to wciąż Chromebook, za to niesamowicie stylowy. Można do niego dopiąć opcjonalną pełnowymiarową klawiaturę z trackpadem (199 USD), a po ekranie rysować piórkiem (99 USD).

12,3-calowy tablet z ekranem o gęstości 293MP ma tylko 7 mm grubości i waży 720 gramów. Będzie na nim działać pełna wersja przeglądarki Chrome i Acrobata Adobe. Slate ma również wbudowaną ochronę antywirusową i automatyczne bezobsługowe aktualizacje. Według zapowiedzi, wbudowany akumulator wystarczy na 10 godzin ciągłej pracy.

Home Hub

Hub to połączenie tabletu z asystentem głosowym Google’a. Home Hub rozpozna kto do niego mówi. Na tej podstawie wyświetli inne informacje np. dla dzieci, a inne dla rodziców. Idealnym miejscem dla niego powinna być kuchnia (np. do wyświetlania planu lekcji dzieci, czy przepisów). Może to również być biurko czy komoda w korytarzu, gdzie wyświetli pogodę i przypomni o tym co mamy zrobić po wyjściu z domu. Hub integruje się również z całą infrastrukturą inteligentnego domu i pełni rolę centrum sterowania światłem, ogrzewaniem, roletami i domowym alarmem. | CHIP

Źródło: Gogole
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.